artykuły

Empik Oyo, Iriver Story i Cover Story oraz Onyx Boox 60 – test czterech czytników książek elektronicznych z e-papierem

Teraz książki się e-czyta

51
11 stycznia 2011, 23:35 Marcin Karbowniczek

Sposób użytkowania

Boox 60 działa dosyć sprawnie i jest wygodny w użytkowaniu. Dopracowano w nim liczne drobiazgi, które utrudniają korzystanie z innych czytników. Przykładowo Onyx Boox 60 pozwala na przewijanie strony internetowej lub kartki książki o dowolną długość, zależnie od długości ruchu rysika po ekranie, a ponieważ działa to względnie szybko, strony internetowe i pliki PDF z obrazkami czyta się całkiem wygodnie.

Czytnik szybko reaguje na polecenia, błyskawicznie wyświetlając na środku ekranu animowany zegar, który potwierdza, że polecenie zostało przyjęte.

Boox dobrze leży w rękach, choć nie jest lekki. Dostarczany w zestawie futerał sprawia, że trzyma się go pewniej, dzięki czemu ręka mniej się męczy. Warto też dodać, że sam wyświetlacz był odrobinę jaśniejszy niż w przypadku produktów Irivera, ale nie na tyle, by to był powód, aby wybrać właśnie ten model.

Boox ma też trochę wad. Najmniej znaczącą jest to, że ekran dotykowy nie reaguje na dotyk palcami. A sam rysik jest mniej dokładny niż w przypadku Cover Story Irivera, co jest szczególnie zauważalne przy krawędzi wyświetlacza. Pomimo licznych prób ani razu nie udało nam się tak skalibrować piórka, by zlikwidować nieliniowość w wykrywaniu dotyku na krawędziach. W efekcie szkice wykonywane za pomocą Booksa były znacznie mniej dokładne od rysowanych na Cover Story. Trzeba jednak zaznaczyć, że rozmiar przycisków umieszczonych na krawędziach ekranu jest na tyle duży, że nie sprawiają problemu. Poza tym prawie wszystkie funkcje można uruchomić z użyciem mechanicznych przycisków „nawigacyjnych”.

Inną wadą Onyksa jest duży pobór energii. Początkowo mieliśmy problem z jego włączeniem, gdyż przy każdej próbie działał tylko tak długo, jak trzymaliśmy wciśnięty przycisk zasilania. Po jego puszczeniu urządzenie się wieszało, a następne wciśnięcie rozpoczynało uruchamianie czytnika. Po naładowaniu problem znikał, ale do czasu. Wystarczyło, że sprzęt poleżał kilka godzin „wyłączony”, i znów musieliśmy trzymać przycisk zasilania lub na nowo ładować akumulator. Okazało się, że pozostawialiśmy czytnik w trybie wygaszenia, zamiast całkowicie go wyłączyć. Zużywa on wtedy znacznie więcej energii niż pozostałe modele. Po drugie, duże zużycie energii powodowane jest też przez interfejs Wi-Fi, którego na początku nie umieliśmy świadomie wyłączyć ani włączyć.

16