Onyx Boox 60
Boox 60 zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych czytników, bo standardowo dostarczany jest wraz z futerałem wykonanym ze skóropodobnego materiału. Robi przez to wrażenie naprawdę porządnego produktu – i nieco przypomina notes.
Po wyjęciu czytnika z okładek okazuje się, że jakość wykonania obudowy nie budzi prawie żadnych zastrzeżeń. Miejscami spasowanie elementów wydaje się nieidealne, ale trzymają się mocno razem, więc trudno zauważyć te niedociągnięcia. Tył obudowy jest przyjemnie chropowaty w dotyku – przypomina skórkę twardej brzoskwini.
Oprócz wyświetlacza na froncie obudowy znajdują się przyciski „nawigacyjne” i niebieska dioda LED. Tych przycisków jest dziewięć i są ułożone dosyć intuicyjnie, jak na tak dużą liczbę opcji. Z lewej strony umieszczono przełącznik do uruchamiania sieci bezprzewodowej. Przesuwa się go niewygodnie, a do tego nie ma się pewności, czy zadziałał, ma bowiem ma bardzo mały skok, mimo że miejsce pozwala na większy.
Na dolnej krawędzi czytnika znalazły się złącza: słuchawkowe, mini-USB i kart SD, a także przyciski do zmiany głośności i wyłącznik.
W górnej krawędzi umieszczono rysik, który jest niezbędny do korzystania z wbudowanego ekranu dotykowego.
Onyx Boox 60 ma tylko 512 MB wbudowanej pamięci flash. Być może z tego powodu producent dostarcza dwie wersje firmware'u, z czego jedną okrojoną, pozbawioną słowników i modułu Ivona.
