artykuły

Wielki test 95 przenośnych odtwarzaczy plików muzycznych

Elektroniczny słowik w garści

131
16 maja 2011, 08:00 Dawid Grzyb

O firmach słów kilka

Już tylko krok dzieli Was od odpowiedzi na najważniejsze pytanie: co kupić. Uznaliśmy, że trzecia strona od końca to stosowne miejsce na kilka zdań podsumowujących ofertę każdej firmy, której wyroby wzięły udział w naszym teście. Zanim nasz tester przystąpił do dzieła, miał swoje zdanie o kilku producentach działających w tej branży. Ukształtowało się ono na podstawie wieloletnich i dość częstych kontaktów z ich urządzeniami. Ale testowanie od czasu do czasu jednego modelu, góra – paru, to zdecydowanie nie to samo co zamknięcie się z większą liczbą na kilka miesięcy. Po tak długich i intensywnych testach z łatwością można zauważyć kilka cech wspólnych dla poszczególnych odtwarzaczy danego producenta. Dlatego powstał ten rozdział – aby zwięźle zasugerować, które marki są warte uwagi i od których lepiej trzymać się z daleka.

 

Firma

Produkty firmy Apple uchodzą w naszym kraju za luksusowe. Największą zasługę mają w tym ceny. Wokół urządzeń spod znaku nadgryzionego jabłka powstał kult, który rozwinął się do tego stopnia, że nie każdy młody człowiek wie, co to za firma, jakieś tam Apple czy inny owoc, ale każdy wie, czym jest iPod. Nie czas na deliberacje, czy ten fenomen zawdzięczamy wizjonerskiemu spojrzeniu Steve'a Jobsa, miliardom dolarów pompowanym w dział badań i rozwoju, dalszym miliardom wydanym na reklamę czy jeszcze czemuś innemu. Ten sprzęt kocha się albo się go nienawidzi, kropka. Ale też prawdą jest, że zdecydowana większość ludzi, którzy go potępiają, nigdy nie miała z nim do czynienia – oni nie lubią go dla zasady. Nie skłamiemy, mówiąc, że można by napisać nieprzyzwoicie długi felieton na temat przyczyn.

Po tych wszystkich testach już wiemy, że są to bardzo dopracowane odtwarzacze, a pod pewnymi względami wyprzedziły konkurencję o całe lata. W nasze ręce dostały się wszystkie obecnie sprzedawane iPody i każdy to bardzo solidne, przemyślane i funkcjonalne urządzenie, choć nie idealne, zresztą takich nie ma. Brzmią co najwyżej dobrze, choć i tego nie da się powiedzieć o wszystkich. Jesteśmy też skazani na nieszczęsną, budzącą wiele kontrowersji aplikację iTunes. Ale każdy jeden iPod ma całą masę zalet, których próżno szukać u konkurencji. Liczba medali dla firmy Apple mówi wszystko.

 

Firma

Firma Colorful, znana do tej pory głównie z produkcji podzespołów komputerowych, zaskoczyła swoim sprzętem muzycznym chyba wszystkich. W naszym teście znalazł się tylko jeden odtwarzacz tego producenta, ale nie byle jaki. Colorfly C4 to jedno z najciekawiej wykonanych, największych i najdroższych urządzeń w stawce. Również pod względem brzmienia ma niewielu rywali. Jest bardzo niszowe, i to nie tylko ze względu na cenę, ale też przeznaczenie. Ma sporo wad, chociaż do wielu można się przyzwyczaić. Trudno nam się jednoznacznie wypowiadać, jak firma radzi sobie w roli producenta sprzętu tego typu, jednak zwróciła na siebie uwagę wielu entuzjastów przenośnego audio, w tym naszą. Na razie niecierpliwie czekamy. Mamy też nadzieję, że uda nam się powrócić do modelu Colorfly C4 i dogłębniej go przetestować.

 

Produkty firmy Cowon jakością dźwięku biją na głowę zdecydowaną większość rywali. Te starsze również zrobiły na nas wrażenie. Nawet tak przeciętnie wyglądające modele, jak F2 i U5, zagrały naprawdę nieźle. Można się pokusić o stwierdzenie, że to właśnie firma Cowon jest „przodownikiem brzmienia”, z wyjątkiem tych kilku najdroższych urządzeń. Odtwarzacze Cowona są bardzo dobrze wykonane, choć często nawet w tych najdroższych dominuje plastik. Tym, co najbardziej nam się spodobało, jest zróżnicowanie oferty. Obok masywnych i drogich odtwarzaczy PMP w ofercie chińskiego producenta znalazły się mniejsze, a listę zamyka minimalistyczny, nieduży i wyjątkowo tani model pozbawiony wyświetlacza. I każdy dobrze gra. Po przetestowaniu wszystkich byliśmy na tyle zadowoleni, że nie umiemy wskazać nawet jednego, który pozostawiłby złe wrażenie.

 

W niniejszej publikacji produkty opatrzone logo Creative to jedynie dodatek do sprzętu innych firm, zarówno dobrego jakościowo, jak i tego gorszego. Odtwarzacze tej firmy można z czystym sumieniem określić jako mocno przeciętne. Są przeciętnie wykonane, przeciętne pod względem ceny i brzmienia, przeciętnie wypadły w praktycznie wszystkich testach, jakie im zafundowaliśmy. Przeszły zupełnie bez echa: nie zdobyły ani jednej nagrody ani antynagrody. Czasy urządzeń dyskowych singapurskiego producenta, kilka lat temu uchodzących za bardzo dobre, odeszły w siną dal, a konkurencja nie śpi i ma się zaskakująco dobrze. Katalog firmy jest rozbudowany, ale przenośne odtwarzacze plików muzycznych nie są jego trzonem. Rozumiemy podejście do tych urządzeń i chęć dotarcia do jak największej liczby odbiorców. Ale bezpośredni rywale są bezlitośni. Choć musimy przyznać, że model ZEN Touch 2 zrobił na nas bardzo dobre wrażenie.

 

Firma

Produkty HiFiMAN-a to dla wielu osób kuriozum, które będą przez nie postrzegane jako zaprzeczenie solidności w wygórowanej cenie, a jest dokładnie odwrotnie. Nie odkryjemy Ameryki, pisząc, że pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy na widok napisu Made in China, to słowo tandeta. Jednakże to podejście zanika, bo powoli nasze społeczeństwo oswaja się z myślą, że nawet wielcy elektronicznego świata produkują swoje wyroby właśnie w Chinach – a jest tak już od bardzo dawna.

W tym przypadku cena wiąże się z naprawdę dobrym brzmieniem, które wprawdzie do nas nie przemówiło (przykładem modele HM-601 i HM-602), ale które i tak doceniliśmy. Nie ma się co dziwić, ponieważ HiFiMAN to niewielka audiofilska manufaktura, których w Chinach jest naprawdę sporo. Ponieważ odtwarzacze tej firmy nie są produkowane taśmowo, muszą swoje kosztować. Widać w nich pewne niedoskonałości, wynikające np. z niezbyt dużych nakładów na oprogramowanie, któremu naprawdę daleko do tego z iPodów. Nie da się też nie zauważyć oszczędności na obudowie i niedostatecznej pojemności pamięci – zwłaszcza w modelu HM-601. Ale elektronika w nim jest odpowiednio dobra, zresztą podobnie jak w HM-602 i HM-801. Te dwa ostatnie mają naprawdę niezłe konwertery cyfrowo-analogowe, co również będzie sporym plusem dla tych wszystkich, którzy szukają przenośnej i dobrze grającej karty dźwiękowej.

Odtwarzacze firmy HiFiMAN są skierowane do niezwykle wąskiej grupy odbiorców. Ale jeżeli priorytetem jest uzyskanie bardzo dobrego dźwięku, warto mieć je na oku. Ale wiedzcie, że wspominamy tylko o brzmieniu dlatego, bo nie umieją niczego innego.

 


Firma HiSound Audio to jeszcze jedna chińska manufaktura, która ma audiofilskie aspiracje. Te jej produkty, które do nas dotarły, to niewielkie modele o naprawdę dobrej jakości dźwięku. Są wykonane dość solidnie, ale widać, że twórcy odtwarzaczy serii RoCoo nie przyłożyli się należycie do wbudowanego oprogramowania. Jest tak złe, że przyćmiewa wszystkie zalety tych urządzeń. Zamiast chwalić się tym, że użyto wzmacniacza słuchawkowego zdolnego do działania w klasie A (przemilczmy przydatność tego rozwiązania), wypadałoby najpierw sprawić, żeby przyciski poprawnie wykonywały przypisane do nich funkcje. To tak na dobry początek. Bo co z tego, że sprzęt naprawdę dobrze brzmi, jeżeli oprogramowanie sterujące spowodowało, że w ogóle nie ma się ochoty korzystać z urządzenia? Kontakt z firmą HiSound Audio był fatalny, więc można sobie wyobrazić, jak musi wyglądać ten z klientem. Nawet pomimo tego, że nie otrzymała ani jednego antyodznaczenia, nie możemy polecić jej produktów.

 

Czwartą stronę niniejszej publikacji poświęciliśmy problemowi tanich i bardzo słabych jakościowo odtwarzaczy, o których mówi się, że są typu no-name, czyli takie, jakie omija się szerokim łukiem. Mogą one zaspokoić potrzeby tylko kogoś, kto ma naprawdę bardzo małe wymagania co do przenośnego odtwarzacza empetrójek. Niestety, jesteśmy zmuszeni zaklasyfikować produkty firmy iBOX do tej niechlubnej grupy, bo zawodzą tam, gdzie tylko mogą: brzmią kiepsko, są mało solidnie wykonane, mają bardzo słabe wyświetlacze i zazwyczaj problemy z interfejsem. Odrobinę wyróżnia się model dArk, ale również on ma kilka naprawdę irytujących wad.

 

Iriver jest firmą, o której słyszał praktycznie każdy, kto choć raz miał dylemat, jaki przenośny odtwarzacz empetrójek kupić. W odróżnieniu od większości konkurencji trzonem katalogu są właśnie te produkty. Bogata oferta jest też poniekąd przyczyną, dla której ta firma zdobyła kilka naszych antynagród (to najliczniejsza grupa w naszym teście). Po wielu dniach pracy doszliśmy do wniosku, że iriver teraz i kiedyś to zupełnie co innego.

W nasze ręce trafiło kilka modeli, które można określić jako prawdziwe rarytasy. Pochodzą z czasów, kiedy logo producenta i sposób zapisywania jego nazwy były inne. A jak wiadomo, kilka lat w przemyśle elektronicznej rozrywki to szmat czasu. Jakość dźwięku iFP-890 i H120 nie ma nic wspólnego z tym, co przyniósł odsłuch nowszych. Te dwa zabytki mają swoje wady (syczenie elektroniki), ale te obecnie sprzedawane nie brzmią już tak dobrze, chociaż w dalszym ciągu zdecydowana większość ludzi będzie zadowolona z tego, jak grają.

Da się zauważyć, że firma iriver postawiła na dotarcie do jak największej liczby odbiorców. Wiąże się to poniekąd z ceną, a jej zauważalne obniżenie musi musiało mieć wpływ na jakość elektroniki i jej wydajność. Zauważyliśmy też, że iriver wzbogaca ofertę tych multimedialnych urządzeń, bardziej dostosowując się do potrzeb rynku niż muzycznych upodobań wąskiej grupy entuzjastów. Produkty irivera wypadły przeciętnie i praktycznie w każdym przypadku jest przynajmniej jedna lepsza, alternatywna opcja.

 

Sprzęt firmy Laberg to próba dotarcia do tych, którzy bardziej cenią multimedialność odtwarzacza od jego brzmienia. Dwa, które do nas dotarły, to wręcz modelowe przykłady urządzeń, które nie są ani przesadnie nowatorskie, ani wybitne w którymkolwiek aspekcie. W jednym z nich kluczową opcją jest możliwość odbioru sygnału telewizji analogowej, w drugim – emulator konsoli SNES (ang. Super Nintendo Entertainment System). Brzmienie obydwu jest przeciętne, interfejs – dość powolny (chociaż w nJoy całkiem czytelny), a budowa – taka sobie. Nie są żadną konkurencją dla tych najlepszych w podobnej cenie.

 

 

Produkty firmy Lark są skierowane do tych, którzy dysponują bardzo skromnymi środkami. Niestety, w tym przypadku bardzo niska cena idzie w parze z wyjątkowo niską jakością. Obydwa przetestowane przez nas modele wypadły bardzo słabo i nie radzimy kupować żadnego z nich. Evo na pierwszy rzut oka może przyciągać ciekawym wzornictwem, ale poza tym nie ma tak naprawdę niczego do zaoferowania.

 

 

Firma

Manta to firma, której katalog produktów jest bardziej rozbudowany niż choinka w domu samego świętego Mikołaja. Jednakże po długich testach zgodnie doszliśmy do wniosku, że jej produktów należy unikać. Są „niskobudżetowe”, co widać i słychać. Jakość wykonania, płynność interfejsu, żywotność baterii i jeszcze kilka innych aspektów sprawiają, że nie mamy o nich dobrego zdania. Jedynym wyjątkiem jest model Panoramic, ale nie wyróżnia się na tyle, aby móc na równi walczyć z najlepszymi rywalami w podobnej cenie. Najbardziej kuriozalny okazał się Gamester. Jest to jeden z najbardziej topornych w obsłudze i najmniej dopracowanych odtwarzaczy, jakie kiedykolwiek widziały nasze redakcyjne oczy, a jego cena jest zdecydowanie zbyt wysoka.

 

 

Przetestowaliśmy tylko jeden odtwarzacz tego producenta, ale było to niezapomniane przeżycie. Szybko okazało się, że to „cacko” nie ma naprawdę kompletnie niczego do zaoferowania. Liczba i kaliber wad odtwarzaczosłuchawek Media-Techa okazały się na tyle przytłaczające, że mogliśmy zgodnie wytypować najgorszy produkt w stawce. No cóż, na kogoś musiało wypaść. Oczywiście, jeden nieudany produkt nie musi świadczyć o jakości całej oferty.

 

 

Firma

Model Zune HD wpadł już wcześniej w nasze ręce. Wówczas wypowiadaliśmy się o nim pochlebnie, chociaż nie jest pozbawiony wad. Po przetestowaniu go po raz kolejny podtrzymujemy swoje zdanie: to dobry sprzęt. Jest bardzo solidnie wykonany, lekki i ma naprawdę znakomity wyświetlacz. Ten odtwarzacz pretendował do miana „iPod killera”, ale naszego rynku nie zawojował, ponieważ nie jest oficjalnie dostępny w sprzedaży w Polsce. A szkoda. Właściwie to jest jego największą wadą. Nieco mniejszą jest cena, odrobinę wygórowana. W poświęconym mu artykule skupiliśmy się również na jego funkcjach multimedialnych, czyli obsłudze internetu oraz możliwości odtwarzania filmów i podobnych materiałów. Ale w odróżnieniu od większości urządzeń w naszym teście wideo na jego wyświetlaczu ogląda się przyjemnie. Do tego Windows Phone 7 jest bardzo szybki i płynny. No i najważniejsze: jakość dźwięku jest naprawdę dobra.

 

 

MP4Nation to kolejna obok HiFiMAN-a i HiSound Audio niewielka manufaktura, której produkty są skierowane do wąskiej grupy entuzjastów dobrego brzmienia. Jednak nie są one aż tak drogie. Jej katalog jest dość rozbudowany, ale głównie dotyczy to urządzeń, które mają jakikolwiek związek z dźwiękiem. Najbardziej znanym jest S:Flo2, w którym zamontowano dwa układy firmy Wolfson Microelectrics – WM8740. Jest to dokładnie to samo co Teclast T51, o którym już od dawna jest głośno w nieco hermetycznym światku miłośników przenośnego audio wysokiej klasy. Ten model gra nadzwyczaj dobrze, ale jego interfejs i wbudowane oprogramowanie pozostawiają naprawdę bardzo dużo do życzenia. Inną, nowszą konstrukcją w ofercie MP4Nation jest NaNite N2. Do złudzenia przypomina odtwarzacze serii RoCoo, na które mocno narzekaliśmy powyżej, ale jedyny wspólny element tych urządzeń to obudowa. NaNite N2 ma swoją własną elektronikę i firmware, które bardzo dobrze sobie radzą. Po testach modeli RoCoo-A i RoCoo-B tak się do nich uprzedziliśmy, że na widok jeszcze jednej podobnej konstrukcji nasz tester dostał spazmów. Łatwo sobie wyobrazić, jak dużo aspektów musiało zostać poprawionych w NaNite N2 (lub też inaczej rozwiązanych) w stosunku do odtwarzaczy firmy HiSound Audio, aby nam się spodobał. Naszym zdaniem produkty firmy MP4Nation są warte uwagi, ale tylko tych, którzy wymagają jedynie dobrego dźwięku.

 

 

Firma

Vanquish Volt samotnie zapracował na aż trzy medale, co jest imponującym wynikiem. Sprzęt Pentagrama pobił całą konkurencję pod względem długości działania po naładowaniu. Jego wyświetlacz okazał się najlepszy spośród wszystkich monochromatycznych. Ten model jest łatwy w obsłudze i lekki, a menu – naprawdę szybkie. Ale w tej beczce miodu nie zabrakło łyżki dziegciu. Jakość dźwięku jest słaba, nawet jak na niewygórowaną cenę. Szkoda, bo cała reszta jest naprawdę dobra. Pozostałe produkty firmy wypadły przeciętnie, ale każdy z nich zagrał lepiej niż mocno promowany Vanquish Volt.

 

 

Firma

Najdroższy model Philipsa w naszym teście jest bardzo solidnie wykonany, chociaż jego matryca mogłaby mieć lepsze kąty widzenia. Ale najważniejsze jest to, że po wzięciu go do ręki czuje się, że to porządny sprzęt. GoGear Muse nie był dźwiękowym objawieniem, ale gra całkiem nieźle. Wypadł dość dobrze na tle rywali z tego samego przedziału cenowego, ale te najlepsze konstrukcje były minimalnie lepsze. Co ciekawe, połączenie tego odtwarzacza oraz słuchawek z zestawu zaowocowało tak niepowtarzalnym, dynamicznym i silnym basem, że do dziś śni się on po nocach naszemu testerowi. To drogi sprzęt, ale jakość wykonania nie budzi zastrzeżeń. Jednak mimo tych wszystkich zalet nie przyćmiewa swoich bezpośrednich rywali. Pozostałe modele Philipsa wypadły przyzwoicie. Każdy jest solidnie wykonany, przyzwoicie wyceniony i ma szybkie menu. Może nie są zagrożeniem dla zdobywców naszych wyróżnień, ale biją na głowę większość „budżetowych” produktów słabej jakości.

 

Firma

W telegraficznym skrócie moglibyśmy napisać, że większość odtwarzaczy firmy SanDisk jest naprawdę dobra. Ale to byłoby zbyt proste. Nie kosztują dużo, grają dobrze i mają szybki interfejs. Może nie należą do najsolidniejszych w stawce, ale stosunek jakości do ceny jest naprawdę fantastyczny. No i możliwość użycia RockBoksa w aż trzech z nich... Jednak znalazła się czarna owca: następca modelu Sansa Fuze, którego nazwano po prostu: SandDisk Sansa Fuze+, jest wyjątkowo kiepski. Pod względem brzmienia wydał się on nam krokiem wstecz w porównaniu z wcześniejszymi, choć pewnie znajdzie się wiele osób, które stwierdzą coś przeciwnego. Jego nieprzemyślany i toporny interfejs woła o pomstę do nieba, a mała moc wzmacniacza słuchawkowego skutecznie uprzykrza korzystanie z przetworników o impedancji większej niż standardowa (16 omów). Na szczęście pozostałe trzy odtwarzacze są naprawdę niezłe. Ze względu na niską cenę modele Sansa Clip i Sansa Clip+ są dobrym wyborem dla posiadaczy chudszych portfeli, w przeciwieństwie do większości tych, które wrzuciliśmy do worka oznaczonego jako „no-name”.

 

Firma

Firma Sony to w elektronice gigant nie mniejszy niż Apple. Odtwarzacze, które udało nam się zdobyć i przetestować, wypadły średnio. Zgodnie uznaliśmy, że NWZ-S544 zagrał najlepiej, chociaż dwóm pozostałym też pod tym względem niczego nie brakuje. Jednak te produkty mają bardzo silną konkurencję. Najdroższy model jest wykonany tylko zadowalająco, choć jego cena zapowiada coś więcej. Praktycznie wyłącznie plastik w obudowie sprzętu kosztującego ponad 700 zł to niecodzienny widok. Pozostałe dwa są jeszcze bardziej plastikowe, ale temu najtańszemu możemy to wybaczyć – nie oczekujemy cudów od czegoś, co kosztuje niewiele ponad 200 zł. Z produktami Sony jest odrobinę tak jak z ofertą firmy iriver: niby wszystko jest w porządku, ale nic tak naprawdę nie rzuca na kolana. Na każdym polu radzą sobie w najlepszym razie dobrze, a nie tego oczekujemy od jednego z największych producentów elektroniki na świecie.

Walka o medale nie udała się. Jednak już po kilku chwilach spędzonych na oficjalnej stronie internetowej firmy widać, że odtwarzacze plików muzycznych to nie jest jej kluczowy biznes, a zaledwie dodatek do innych, znacznie bardziej dochodowych gałęzi elektronicznego przemysłu.

 

Odtwarzacze firmy Sweex są wyjątkowo kiepskie i zdecydowanie radzimy omijać je szerokim łukiem. Usilnie próbują być czymś, czym najprawdopodobniej nigdy nie będą. Najwyraźniej polityka ich producenta opiera się na zarabianiu pieniędzy na niezbyt spostrzegawczych klientach, bo na pierwszy rzut oka przypominają produkty firmy Apple. Modele, które przetestowaliśmy, to m.in. słabej jakości klony iPoda shuffle i iPoda Nano starszej generacji. Różnica pomiędzy nimi a prawdziwymi iPodami jest zatrważająco duża. Praktycznie w każdym aspekcie są nieporównanie gorsze.

W naszym teście zagościł jeden, który nie jest kopią innego sprzętu (chociaż tego też nie jesteśmy pewni). Ale i on wypadł bardzo blado. Trudno nawet traktować niską cenę modeli Clipz, Veni i Vici jako zaletę. Nieważne, jak niewielkie będą to pieniądze, i tak okażą się źle wydane i niewspółmierne do tego, co dostaje się w zamian. Jedno nas pozytywnie zaskoczyło: aluminiowe obudowy. Tego często nie ma nawet dużo droższa konkurencja. Ale przy takiej liczbie wad to bardziej humorystyczny akcent niż faktyczna zaleta. Wiadomo, każda firma może zarabiać pieniądze w taki sposób, w jaki tylko chce, o ile jest to zgodne z prawem, nawet wtedy, gdy jest to kopiowanie cudzych pomysłów. Nam to nie przeszkadza. Ba, to nawet jest zabawne! Tylko nie dajcie się nabrać na te sztuczki.

 

Odtwarzacze Transcend mocno zaskakują, jak na produkty firmy, której specjalnością są karty i moduły pamięci oraz dyski zewnętrzne. Dwa, które do nas trafiły, grają całkiem przyzwoicie – o ile ktoś lubi ciepłe brzmienie. Są też rozsądnie wycenione. Model MP330 przypadł nam do gustu nawet pomimo tego, że jego budowa bardzo źle nam się kojarzy. Ale jesteśmy zdania, że świetnie się sprawdzi jako zapasowy odtwarzacz w sytuacji, kiedy bardziej będzie się liczyła przenośność niż jakość dźwięku, np. podczas jazdy na rowerze. Do rekomendacji zabrakło mu naprawdę niewiele, ale przyciski sterujące to coś, co trzeba poprawić.


Polska Vedia wypadła przeciętnie. Katalog jej produktów jest dość skromny: ogranicza się do e-booków, słuchawek i odtwarzaczy plików muzycznych, z których firma jest najbardziej znana, przynajmniej w naszym kraju, i które uchodzą za sprzęt przyzwoitej jakości. Nam przypadł do gustu tani model A10, który gra najlepiej spośród przetestowanych przez nas rządzeń tej marki. Jego wadą jest plastikowa obudowa, ale w okolicy 100 zł nie można oczekiwać nie wiadomo czego. Model B6 również zagrał przyzwoicie, ale w podobnej cenie można znaleźć lepsze brzmienie. Pozostałe dwa zagrały przeciętnie, przy czym Muzzio Vibro spodobał się nam pod względem wykonania i interfejsu. Szkoda, że nie brzmi tak dobrze jak A10. Oferta Vedii nie rzuca się w oczy i dość łatwo ją przegapić na sklepowej wystawie. Ale warto się bliżej przyjrzeć co najmniej jednemu z jej odtwarzaczy.

  1. Kilka słów od autora
  2. Krótka lekcja historii
  3. Przetestowane modele oraz ich klasyfikacja
  4. Odrobina prawdy jeszcze nikogo nie zabiła
  5. Metodyka testów
  6. Profil testera i jego lista odtwarzania
  7. Słuchawki odniesienia
  8. Alternatywne oprogramowanie
  9. Punkt odniesienia
  10. Platforma testowa
  11. Apple iPod classic 6G
  12. Apple iPod nano 6G
  13. Apple iPod shuffle 6G
  14. Apple iPod touch 4G
  15. Apple/RWA iMod 5.5G
  16. Colorful Colorfly C4
  17. Cowon iAudio 7
  18. Cowon iAudio 9
  19. Cowon iAudio A3
  20. Cowon iAudio D2+
  21. Cowon iAudio D3
  22. Cowon iAudio E2
  23. Cowon iAudio F2
  24. Cowon iAudio J3
  25. Cowon iAudio U5
  26. Cowon iAudio V5
  27. Cowon iAudio X7
  28. Creative ZEN Mozaic EZ100
  29. Creative ZEN MX
  30. Creative ZEN Style 300
  31. Creative ZEN Touch 2
  32. Creative ZEN X-Fi 2
  33. Creative ZEN X-Fi Style
  34. HiFiMAN HM-601
  35. HiFiMAN HM-602
  36. HiFiMAN HM-801
  37. HiSound Audio Rocoo-A
  38. HiSound Audio Rocoo-B
  39. iBOX dArk
  40. iBOX eXe
  41. iBOX Foxy
  42. iBOX Lunar
  43. iBOX Swanky
  44. iBOX Wee
  45. iBOX Zeal
  46. iriver B20
  47. iriver B30
  48. iriver Clix
  49. iriver E100
  50. iriver E150
  51. iriver E200
  52. iriver E30
  53. iriver E300
  54. iriver E50
  55. iriver H120
  56. iriver iFP-890
  57. iriver Lplayer
  58. iriver Mplayer
  59. iriver P7
  60. iriver S100
  61. iriver SPINN
  62. iriver T5
  63. iriver T6
  64. iriver T60
  65. iriver T8
  66. iriver U10
  67. iriver X20
  68. Laberg nJoy
  69. Laberg TV
  70. Lark Beat
  71. Lark Evo
  72. Manta MM266 Demon 3
  73. Manta MM279 Gamester
  74. Manta MM265 Panoramic
  75. Manta MM284 Sound
  76. Manta MM215 Strider
  77. Media-Tech MT830 3Motion
  78. Microsoft Zune HD
  79. Nationite NaNite N2
  80. Nationite S:Flo2
  81. Pentagram Eon Cineo GOLD
  82. Pentagram Vanquish Fun
  83. Pentagram Vanquish Mini
  84. Pentagram Vanquish Volt
  85. Philips GoGear
  86. Philips GoGear Muse
  87. Philips GoGear RaGa
  88. Philips GoGear Vibe
  89. SanDisk Sansa Clip
  90. SanDisk Sansa Clip+
  91. SanDisk Sansa Fuze
  92. SanDisk Sansa Fuze+
  93. Sony NWZ-A845
  94. Sony NWZ-B152F
  95. Sony NWZ-E443
  96. Sony NWZ-S544
  97. Sweex Clipz
  98. Sweex Veni
  99. Sweex Vici
  100. Transcend MP330
  101. Transcend MP870
  102. Vedia A10
  103. Vedia B6
  104. Vedia Muzzio Tactic HD
  105. Vedia Muzzio Vibro
  106. Zestawienie zbiorcze dla leniwych – wyświetlacze, część 1.
  107. Zestawienie zbiorcze dla leniwych – wyświetlacze, część 2.
  108. Zestawienie zbiorcze dla leniwych. Jak na dłoni
  109. Wykresy zbiorcze – cena
  110. Wykresy zbiorcze – pojemność pamięci
  111. Wykresy zbiorcze – koszt jednego gigabajta
  112. Wykresy zbiorcze – waga
  113. Wykresy zbiorcze – poziom szumów
  114. Wykresy zbiorcze – żywotność baterii
  115. Wykresy zbiorcze – kopiowanie danych, część 1.
  116. Wykresy zbiorcze – kopiowanie danych, część 2.
  117. Wykresy zbiorcze – kopiowanie danych, część 3.
  118. Wykresy zbiorcze – kopiowanie danych, część 4.
  119. Wykresy zbiorcze – średnia prędkość transferu, część 1.
  120. Wykresy zbiorcze – średnia prędkość transferu, część 2.
  121. Olimpiada – te najlepsze z najlepszych
  122. Olimpiada – te najgorsze z najgorszych
  123. Olimpijskie podium
  124. Olimpijskie antypodium
  125. O firmach słów kilka
  126. Dźwięk w telefonie
  127. Podsumowaniem w ucho
125