artykuły

Ubuntu 11.04 – alternatywna do Windows darmowa opcja, czyli Linux jak narkotyk

Pomarańczowy jest lepszy

455 5 maja 2011, 08:48 Tomasz Kurzak

Interfejs

Od pewnego czasu użytkownicy przywiązują bardzo dużą wagę do wyglądu sprzętu oraz oprogramowania. Czasy, gdy wydajność lub funkcjonalność aplikacji lub urządzenia była okupiona koszmarnym projektem graficznym, od którego można było dostać torsji, podzieliły los Scarlett O'Hary. O gustach niby się nie dyskutuje, więc opiszemy swoje odczucia. 

(Kliknij, aby powiększyć)

Unity

To domyślny interfejs w wydaniu Natty Narwhal, który wykorzystuje jako środowisko graficzne GNOME w wersji 2.32. Jest to największa nowość, jaką można spotkać w Ubuntu 11.04. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to spore podobieństwo do systemów operacyjnych Mac OS. W Unity znajdziecie pasek boczny pełniący ograniczone funkcje paska dokującego (służy do umieszczania aktywatorów aplikacji oraz zarządzania ich oknami), umiejscowione z lewej strony przyciski sterujące oknami oraz menu aplikacji i okien przeniesione z okna na górny panel. Całość wygląda bardzo dobrze i mimo naszych windowsowych przyzwyczajeń okazała się bardzo funkcjonalna. Domyślny motyw Ambiance, pozbawiony obramowań, przydaje oknom lekkości i mimo że nie robi to takiego wrażenia jak przeźroczystość windowsowego Aero, to patrzy się na nie przyjemnie.

Dostępne po instalacji motywy graficzne (kliknij, aby powiększyć)

Unity działa bardzo sprawnie i bez najmniejszych zacięć. Animacje okien, przełączanie aplikacji między wirtualnymi pulpitami, przenoszenie okien – wszystko odbywa się płynnie. Przełącznik wirtualnych pulpitów pozwala na szybkie i wygodne zarządzanie otwartymi oknami (na zasadzie „przeciągnij i puść”). Zawartość okien wyświetlana jest na bieżąco, więc mając monitor o dużej przekątnej, bez problemu można sprawdzić, co się w oknie dzieje, bez potrzeby przełączania się na inny pulpit.

Widok przełącznika wirtualnych pulpitów (kliknij, aby powiększyć)

Jest w wyglądzie Ubuntu 11.04 coś, czego nie można opisać słowami – coś, co sprawia, że chce się z tego systemu korzystać i na niego patrzeć. Może to bardzo wyraźne cieniowanie aktywnych okien, może wspomniana lekkość, a może jeszcze coś innego, nierzucającego się w oczy. A może to tylko my tak mamy. W każdym razie na komputerach z zainstalowanymi dwoma systemami częściej uruchamialiśmy Ubuntu niż Windows. 

Efekt trójwymiarowości pulpitu (kliknij, aby powiększyć)

Unity nie jest, niestety, doskonałe. Funkcjonalność bocznego paska ogranicza się do wyświetlania aktywatorów programów i ikon otwartych okien oraz dodawania ikon i ich usuwania. Canonical zapowiedział już dodanie takich opcji jak wyświetlanie informacji o nowych wiadomościach w ikonach klientów poczty e-mail. Jednak to może okazać się zbyt mało, aby podbić serca użytkowników przyzwyczajonych do dużo większych możliwości popularnych pasków dokujących (Cairo-dock, AWN, Docky, DockbarX) lub paska zadań dostępnego w Windows 7.

Innym, tym razem ogromnym minusem jest zablokowanie górnego panelu i całkowita niemożność zmiany jego zawartości. Takie zachowanie górnej belki nie pozwala dodawać wybranych apletów, co uniemożliwia uruchomienie np. aplikacji DockabX. Wszyscy przyzwyczajeni do apletu Kady w górnym panelu także będą rozczarowani.

Klasyczne Ubuntu

Canonical nie zdecydował się na wprowadzenie do najnowszego wydania Ubuntu środowiska graficznego GNOME 3. Mimo że pojawiło się ono 6 kwietnia, w Natty Nerwhal znajdziecie jedynie zaprawione w bojach panele GNOME. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby doinstalować nowe środowisko graficzne ręcznie, jednak zalecamy, aby robić to wyłącznie na maszynach służących do przetestowania systemu lub ogólnie do testów. Podczas naszych prób GNOME 3 nie tylko kompletnie zablokowało możliwość logowania się do systemu w sesji Unity lub Klasycznego Ubuntu, ale także działało niestabilnie oraz oferowało bardzo skromne efekty dekoracji okien.

Klasyczne Ubuntu to środowisko pracy bardzo dobrze znane wszystkim użytkownikom Ubuntu. Canonical nie ograniczył go w żaden sposób, więc użytkownicy bez żadnych przeszkód mogą dodawać i usuwać wszystkie jego elementy. W oczy rzuca się przede wszystkim zintegrowanie apletów GNOME z resztą systemu. Użytkownik nie ma już wrażenia, że każdy z nich żyje własnym życiem. Wszystkie aplety tworzą całość z panelami. 

Dostępne po instalacji tapety (kliknij, aby powiększyć)

8