artykuły

In Win Dragon Slayer – krótki test

Smokobójca z ubytkiem w pancerzu

46
5 grudnia 2010, 14:25 Grzegorz Dąbrowski, Filip Straburzyński

Konstrukcyjna norma plus

 

Zaraz po rozkręceniu obudowy widać, że jej konstrukcja jest normalna, choć jest to normalność jak najbardziej współczesna, a nie archaiczna czy też supertania. „Współczesna” oznacza, że zgodnie z obowiązującym od pewnego czasu trendem zasilacz przeniesiono na spód, a w miejscu, gdzie przeważnie znajduje się podstawka procesora, wycięto otwór w panelu montażowym płyty głównej; jest też kilka otworów do prowadzenia przewodów, a cały środek pomalowano na czarno. No nie! To jednak więcej niż norma, szczególnie że całość wygląda interesująco – o ile przyjmiemy, że wnętrze obudowy może interesująco wyglądać. Czarne wnętrze i jasnożółte akcenty przywodzą na myśl obudowę innego producenta.

Otwarta obudowa w pełnej krasie

 

 

Otwór pod panelem montażowym płyty głównej

 

Jeden z otworów do prowadzenia przewodów, a w tle nieosłonięty otwór wentylacyjny prawego panelu

 

Co uważniejsi Czytelnicy zapewne dostrzegli dość istotną cechę konstrukcji: jest przystosowana wyłącznie do formatu mikro-ATX. Z zewnątrz nie wydaje się szczególnie mała – jej wymiary są bliskie modelom midi tower. Ale producent zwyczajnie postawił na funkcjonalność, co wydaje się słusznym podejściem, w końcu produkt jest kierowany do entuzjastów. Obudowa mieści aż trzy zewnętrzne zatoki 5,25 cala, z czego dwie można wykorzystać również na urządzenia w formacie 3,5 cala. Ponadto pod wierzchem wygospodarowano trochę nadprogramowego miejsca, co może okazać się pomocne przy montażu większych schładzaczy procesora. Co ciekawe, jest pięć śledzi, choć specyfikacja mikro-ATX mówi tylko o czterech. Jest to chyba ukłon producenta w stronę osób, które w swoich komputerach montują karty graficzne o rozbudowanych układach chłodzenia (np. takich). Dzięki temu rozwiązaniu port PCI-E umieszczony na płycie na samym dole nie będzie bezużyteczny.

Zupełnie nietypowo, ale całkiem rozsądnie umiejscowiono zatoki 5,25 cala. Dwie z nich znalazły się na spodzie obudowy. Dlaczego? Producent, przenosząc zasilacz na spód obudowy, dostrzegł wolne miejsce naprzeciwko zasilacza, tj. z przodu. Trudno było tego nie wykorzystać, zwłaszcza że zdecydowana większość płyt mikro-ATX ma złącza SATA na prawym skraju, blisko dolnej krawędzi. A zatem i kable nie będą się ciągnąć po obudowie. Czy to źle? Wszystko zależy od ustawienia obudowy i wykorzystania dolnych zatok. Jeśli znajdą się tam dyski 3,5-calowe – problem rozwiązany. Jeśli zaś miałby tam zostać zamontowany napęd 5,25 cala, to wtedy obudowa nie powinna stać na podłodze (czy też na półce tuż ponad podłogą), bo obsługa byłaby wyjątkowo niewygodna. Co innego, gdy obudowa stanie na biurku lub okolicznej szafce; np. wtedy płytę na szufladce będzie się kładło jeszcze wygodniej, niż gdyby napęd był umieszczony w górnej zatoce.

 

 

Napędy i dyski można montować za pomocą łatwych w obsłudze plastikowych zacisków, które znajdziecie we wszystkich tańszych obudowach. Nie jest to jednak w żadnej mierze wada, bo zawsze można użyć śrub. Mamy jednak pewne zastrzeżenia co do zatrzasków śledzi. Wydają się dość delikatne i nie mamy pewności, czy kiedyś któryś z nich nie złamie się przez przypadek. Ponadto ich konstrukcja nie pozwala na zapięcie kart graficznych o dwuslotowych, tunelowych systemach chłodzenia – takich jak choćby w wielu referencyjnych modelach kart GeForce i Radeon z wyższej półki.

 

 

Boczne panele są montowane jak najbardziej tradycyjnie: osadzono je na profilach wyciętych wzdłuż ich dolnych i przednich krawędzi. Przytrzymywane są przez haczyki wycięte wzdłuż górnych krawędzi z konstrukcji panelu. Szybkośrubki unieruchamiają panele od tyłu.

 

Cały zestaw oprócz samej obudowy zawiera cztery przylepne obejmy na przewody, śruby i trzy pary szyn do montażu dysków napędów. I oczywiście instrukcję.

3