artykuły

HiFiMAN HM-602 – hybrydowa konstrukcja prosto z Chin

Więcej niż przenośny odtwarzacz plików muzycznych

48
26 grudnia 2010, 21:25 Dawid Grzyb

Budowa – z zewnątrz

Model HM-602 jest zauważalnie mniejszy niż jego starszy brat, choć to wciąż duży sprzęt. Jego gabaryty przypominają modele Classic i Video firmy Apple, różni się od nich tylko grubością: nasz redakcyjny iMod o pojemności 60 GB jest dokładnie dwa razy cieńszy, a iPod Video o pojemności 30 GB – prawie czterokrotnie! Masa modelu HM-602 to 200 g. Mogłoby się wydawać, że to dużo. Ale jak na takie rozmiary, jest zadziwiająco lekki. Nasz redakcyjny iMod w połączeniu ze wzmacniaczem RSA p-51 Mustang jest o prawie 60 g cięższy. Naszym zdaniem HM-602 wygląda jak sprzęt z minionej epoki: nie tylko spory, ale i mało urodziwy.

Obudowa odtwarzacza praktycznie w całości została wykonana ze stali w grafitowym kolorze, choć w pierwszej chwili po wzięciu urządzenia do ręki ma się wrażenie, że wykonano je z plastiku, także ze względu na połysk. 

Front urządzenia to tylko kilka przycisków oraz niewielki wyświetlacz o niewiadomej rozdzielczości. Na pytanie o szczegółowe dane producent odpowiedział, że nie mają one większego znaczenia. Model HM-602 nie jest zdolny do odtwarzania treści innych niż muzyka, a informacje wyświetlane na ekranie są odpowiednio wyraźne, dlatego nie czepiamy się ani jego, ani małomównego producenta.

Po prawej stronie poniżej ekranu umieszczono trzy przełączniki. Pierwszy z nich to wyłącznik urządzenia; aby je włączyć, należy go przytrzymać przez kilka sekund. Drugi służy do zablokowania pozostałych, a trzeci umożliwia zmianę trybu działania. Jest to logiczne posunięcie, ponieważ odtwarzacz po podłączeniu do komputera jest widziany przez system jako sprzęt magazynujący, a nie DAC. Dopiero po użyciu magicznego przycisku urządzenie zmienia się w zewnętrzną kartę dźwiękową, która natychmiast zostaje rozpoznana przez system operacyjny i poprawnie zainstalowana (sprawdziliśmy to na kilku komputerach z różnymi wersjami systemu operacyjnego Windows).

 

Tuż obok trzech guzików znajduje się kwadratowy „krzyżak”, który służy do poruszania się po menu urządzenia. Tak prosta forma interfejsu nie robi wrażenia w dobie takich rozwiązań jak klikalne kółko montowane w niektórych iPodach czy odtwarzaczach Sansa Fuze. Ale niewielki kwadrat też sprawdza się całkiem dobrze. W jego środku został umieszczony okrągły przycisk, którego funkcja jest zbliżona do klawisza Enter.

Tył odtwarzacza wykonano z tego samego tworzywa co jego front. Producent umieścił tam swoje logo, informację o rozmiarze wbudowanej pamięci (16 GB) oraz kilka linijek tekstu opisujących produkt. Jednakże wykorzystana do tego ciemnożółta farba dość szybko się wyciera. Mimo że urządzenie jest solidne, trudno mieć co do tego pewność, stukając palcem w jego tylną ścianę. Da się odczuć, że pomiędzy nią a elektroniką jest wolna przestrzeń, ale to niewielka uciążliwość.

Na lewej stronie odtwarzacza umieszczono gniazdo kart pamięci SD oraz przełącznik umożliwiający dostosowanie wzmocnienia sygnału w zależności od potrzeb urządzenia podłączonego do gniazda słuchawkowego (tzw. gain). Po prawej stronie znalazło się złącze ładowarki i dwa mini-USB. Dlaczego aż dwa? To logiczne następstwo hybrydowej konstrukcji odtwarzacza. Gniazdo oznaczone jako DATA EXC (to zapewne skrót od angielskiego wyrażenia data exchange) służy do wymiany danych, a to opisane jako USB DAC pozwala użyć HM-602 jako przenośnej karty dźwiękowej. 

Na dole odtwarzacza umieszczono otwór, dzięki któremu można zresetować sprzęt, a na górze – dwa gniazda 3,5 mm: słuchawkowe i liniowe. To drugie przyda się komuś, kto będzie chciał skorzystać z zewnętrznego wzmacniacza. (Swoją drogą, ten wbudowany jest całkiem niezły).

Pokrętło głośności jest analogowe.

4