artykuły

MSI GeForce N480GTX Lightning – nie tylko dla podkręcaczy

Szybki jak błyskawica

30 3 grudnia 2010, 05:18 Mateusz Brzostek

Lightning pod lupą

Pierwsze, co rzuca się w oczy po wyjęciu karty z pudełka, to jej rozmiar.

Rozmiar, choć imponujący, nie jest jeszcze rekordowy. Co dziwne, długość karty jest większa niż normalnie tylko z powodu plastikowej osłony kierującej przepływ powietrza. Sam schładzacz nie wystaje za płytę drukowaną. Gdyby nie osłona, karta od wewnętrznej ścianki obudowy do końca płyty miałaby o prawie 2 cm mniej (280 mm). Dla porównania, Radeon HD 5970 mierzy 309 mm (sama płyta – 293 mm), a referencyjny GeForce GTX 480 – 270 mm. Karta jest też szersza niż zwykle: zamiast 111 mm (jak referencyjna) wraz z ciepłowodami układu chłodzenia ma 136 mm. Nie powinno to być problemem w większości obudów. Bardziej wysunięte w tym kierunku mogą być kable z zasilacza – a „promień skrętu” grubych kabli z drogich zasilaczy bywa bardzo duży. 

Cała płyta drukowana jest zasłonięta przed ciekawskimi spojrzeniami: z przodu – przez rozbudowany układ chłodzenia, z tyłu – przez usztywniającą osłonę. Na panelu wyjść umieszczono dwa złącza DVI, jedno DisplayPort i jedno HDMI (pełnych rozmiarów). Do karty można podłączyć jednocześnie dwa monitory. Obsługa trzeciego wymaga podłączenia jeszcze jednej karty. Niestety, NVIDIA wciąż nie pozbyła się problemu z dwoma monitorami: w takiej konfiguracji procesor graficzny nie przełącza się w tryb 2D, nawet jeśli wyświetla tylko pulpit systemu operacyjnego.

Układ chłodzenia, choć rozbudowany, ma konstrukcję prostą i skuteczną. Płyta drukowana jest umieszczona między skręconymi ze sobą elementami. Po stronie procesora graficznego jest to aluminiowy radiator, który rozciąga się prawie na całą długość karty i pokrywa wszystkie podzespoły wydzielające dużo ciepła: kości pamięci i elementy obwodów regulacji napięcia. Od spodu kartę zakrywa aluminiowa płytka, która niczego nie chłodzi, ale usztywnia całą konstrukcję i chroni elementy na płycie drukowanej przed uszkodzeniem mechanicznym. Te dwie metalowe części powodują, że cała karta jest bardzo sztywna i nie ugina się pod wpływem ciężaru układu chłodzenia ani naprężenia kabli z zasilacza.

Sam schładzacz jest przykręcony tylko czterema śrubami umieszczonymi dookoła procesora graficznego. Pięć ciepłowodów odbiera ciepło z miedzianej, niklowanej podstawy i przenosi je do aluminiowych żeberek. Przepływ powietrza wymuszają dwa wentylatory o średnicy 92 mm. Mają one łożyska kulkowe – jest to niezbędna cecha wentylatora, który ma pracować długo i niezawodnie w poziomej pozycji. Takie wentylatory dłużej zachowują wysoką „kulturę” pracy, podczas gdy te z łożyskami ślizgowymi z czasem stają się głośniejsze.

Co ważne, nie użyto sprężyn ani żadnych podkładek – mocowanie jest sztywne i nie pozwala schładzaczowi bujać się na procesorze. Kartę można złapać w dowolnym miejscu bez obawy, że zaraz się rozleci. Po zdjęciu schładzacza wokół procesora pozostaje wystarczająco wolnego miejsca, żeby zamontować na przykład uniwersalny blok wodny. Mała to pociecha, bo nie da się kupić bloku typu full cover do tej karty, a po umieszczeniu na niej bloku chłodzącego tylko GPU i tak będzie trzeba zapewnić przepływ powietrza nad pokrywającym ją radiatorem. 

3