Agent zabijaka
Alpha Protocol jest przede wszystkim skradanką, przynajmniej według twórców gry. Pozostanie niewidocznym może okazać się dla wielu osób kluczem do pomyślnego ukończenia misji, chociaż my przeważnie stawialiśmy na prawdziwie męski styl rozgrywki, w którym zdecydowanie i siła ognia to jedyne argumenty. W grze znajdzie się kilka przeszkadzajek, takich jak kamery, i wypada je jakoś ominąć, jeżeli ktoś faktycznie chce grać po cichu. Uaktywnienie kamer powoduje alarm, który przywołuje posiłki wroga, ale przeciwnicy są wyjątkowo... głupi. Nie ma znaczenia, na jakim poziomie trudności się gra. Wróg bardzo często ładuje się wprost na nas, jego reakcje są opóźnione, a korzystanie z osłon to dla niego najwyraźniej za duży wysiłek. I choć była to woda na młyn naszego ramboidalnego stylu gry, szkoda, że sztuczna inteligencja jest tak niedopracowana.
Jeżeli strażnik zauważy postać gracza, wówczas pobiegnie on szybko do najbliższego przycisku i uaktywni alarm. Zazwyczaj jest chwila na to, żeby go zlikwidować, zanim dobiegnie do guzika. Jeżeli jednak delikwent już zrobi aferę, pozostaje wyłącznie walka albo dezaktywowanie przycisku. „Tak, proszę pana, to były tylko ćwiczenia”. Jest jeszcze opcja, która wiąże się z minigrą zręcznościową polegającą na odnalezieniu guzika i złamaniu jego zabezpieczeń – oczywiście na czas. Takich minigier są w sumie trzy rodzaje. Jeden to łamanie zabezpieczeń w komputerach, drugi to otwieranie zamkniętych drzwi, a trzeci to właśnie dezaktywacja alarmów. Pomysł jest całkiem niezły, ale po którymś razie zaczyna nużyć. Jeżeli jednak ktoś wybierze taktykę opartą na skradaniu się, warto, aby korzystał z elementów terenu jako osłony. Do każdej pionowej powierzchni można się przykleić i obserwować rozwój wydarzeń, pozostając w ukryciu. Rozwiązanie to, znane między innymi z Gears of War, sprawdza się dobrze. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na widoczność postaci jest głośność poruszania się. Przywdziewając zmodyfikowany pancerz, możemy znacznie ją zmniejszyć.
Misje w Alpha Protocol nie są szczególnie zróżnicowane i zazwyczaj sprowadzają się do zlikwidowania jakiejś osoby. Zdarzają się wyjątki, takie jak szukanie człowieka za pomocą lunety karabinu snajperskiego, ale trzon rozgrywki w Alpha Protocol to zabijanie, a przynajmniej obezwładnianie. Michael umie walczyć wręcz, najwyraźniej ma talent do widowiskowego łamania kończyn i miotania ludźmi. W ten sposób można jedynie obezwładnić wroga, ale raz unieszkodliwiony będzie wyłączony z gry do końca misji.
Główny bohater jest ukazany z perspektywy trzeciej osoby. Obraz wraz z celownikiem zostaje przybliżony po przytrzymaniu odpowiedniego klawisza. Wymiana ognia w Alpha Protocol jest niekiedy toporna i frustrująca. Często zdarzają się nieprawdopodobne sytuacje, kiedy opróżniamy cały magazynek, strzelając z automatu do wroga oddalonego o zaledwie kilka metrów, i nie trafiamy. W połączeniu z kiepską sztuczną inteligencją oraz terenem działań... Łatwo sobie wyobrazić, jak wygląda wykonywanie misji. Pozostaje mieć nadzieję, że twórcy gry wydadzą stosowne łatki.



