artykuły

Alpha Protocol – komputerowy, mało liniowy erpeg

Typowy tajniak pełen nietypowych rozterek

18
19 czerwca 2010, 06:00 Dawid Grzyb

Znajomi, nieznajomi

Twórcy gry zastosowali tzw. DSS (ang. Dialog Stance System). Na odpowiedź mamy bardzo mało czasu i kilka opcji dialogowych do wyboru. Sposób, w jaki prowadzimy rozmowę, kreuje także prowadzoną przez nas postać. System sprawdza się świetnie i w bardzo dużym stopniu wpływa na wydarzenia, które dopiero będą miały miejsce.


W grze napotykamy wiele wyjątkowych postaci. Zbieramy akta ludzi, z którymi mieliśmy kontakt. Dokumenty poświęcone bohaterom niezależnym zawierają informację o nich. Z akt dowiadujemy się, kto jakim z natury jest człowiekiem. Wiadomo, każdy jest inny. Przykładowo, jeżeli z akt wynika, że ktoś uchodzi za osobę bezpośrednią, przeciąganie rozmowy spowoduje, że rozmówca się zirytuje i gracz będzie miał u niego minus. Jeżeli gracz przejdzie do sedna sprawy już na samym początku, wówczas rezultat rozmowy będzie jak najbardziej pozytywny. Bohaterowie niezależni mogą lubić główną postać lub nie. Jeżeli człowiek, który zwykł jej pomagać, podczas wykonywania zadania przestaje ją lubić, wówczas nie ma co liczyć na to, że będzie on pomocą w najbliższej misji. Na szczęście nikt się nie obraża na stałe, więc minusy są do odrobienia, tylko trzeba umieć poprowadzić rozmowę. Innym przykładem jest jedna ze skośnookich koleżanek bohatera. Jeżeli podczas misji na Tajwanie zamiast ogłuszać agentów rządowych, zacznie on do nich strzelać, wówczas jego relacje z ową panią znacznie się oziębią. Jeżeli ktoś ma przerośnięte ego, naśmiewanie się z niego sprawi, że znienawidzi gracza. Prawienie jej komplementów, mówienie, jaka jest świetna, przyniesie odwrotny efekt. Takich sytuacji jest cała masa. System DSS sprawdza się naprawdę dobrze.


Następną atrakcją Alpha Protocol jest to, że za swoje czyny ponosimy konsekwencje. Dokonane wybory wracają do nas niczym bumerang rzucony przez leciwego Aborygena. Nie przytoczymy żadnego konkretnego przykładu, ponieważ nie chcemy psuć zabawy. Wspomnimy jedynie, że część swoich rozmówców możemy zlikwidować lub darować im życie. Konsekwencje zabicia jakiegoś mafijnego szychy łatwo sobie wyobrazić, prawda? To też jest mocna strona gry i warto skończyć z tego powodu Alpha Protocol przynajmniej dwa razy. Choćby z czystej ciekawości, jak potoczy się akcja, gdy większość swoich rozmówców zlikwidujemy (bo przecież zwykle wszyscy jesteśmy miłosierni ;)). Zapewniamy, że rozgrywka będzie się znacząco różnić. W grze nie brakuje również dylematów moralnych oraz innych niełatwych do podjęcia decyzji. Bolesne skutki dokonywanych wyborów można czasem odczuć dopiero po paru godzinach gry.

3