artykuły

Olympus E-PL1 – następna wersja PEN-a

Pomiędzy lustrem a kompaktem

41
5 czerwca 2010, 18:00 Piotr Kołaczek

Wyświetlacz kontra wizjer

PEN nie ma wbudowanego wizjera. To źle. Być może decyzja konstruktorów wzięła się stąd, że chcieli zrobić aparat o jak najmniejszych rozmiarach, a zauważyli, że wielu fotografujących kompaktami ignoruje wizjer, wykorzystując do komponowania kadru wyłącznie wyświetlacz. Rozumowanie w zasadzie logiczne, ale niesłuszne, bo przecież urządzenie jest kierowane do bardziej zaawansowanych i wymagających miłośników fotografii. Tych, którzy doceniają możliwość precyzyjnego ustawienia kadru nawet przy silnym bocznym oświetleniu, kiedy nie wystarcza maksymalna jasność wyświetlacza, bo obraz wciąż jest zbyt mało kontrastowy, z odbiciami. Jakimś rozwiązaniem jest osłonięcie ekranu dłonią, ale nie jest to ani łatwe, ani wygodne.

Wyświetlacz
Wyłączony
ekran
Włączony – w rzeczywistości obraz wygląda lepiej niż na zdjęciu

Owszem, w wielu przypadkach wyświetlacz jest wygodniejszy od wizjera: można fotografować w pozycji, w której trzymanie oka przy korpusie jest niemożliwe albo uciążliwe. Są firmy, które to zauważyły i zaczęły wyposażać swoje cyfrówki w odchylane wyświetlacze ułatwiające robienie zdjęć nad głowami tłumu albo przeciwnie: z niskiej perspektywy. Jednak czym innym jest możliwość, a czym innym przymus.

Spodobała się nam możliwość łatwego i szybkiego powiększenia na wyświetlaczu wybranego fragmentu obrazu za pomocą lupy elektronicznej. To zdecydowanie ułatwia ręczne, precyzyjne ustawienie ostrości.

Olympus produkuje przeznaczone dla PEN-a wizjery optyczne i elektroniczne, które można dołączyć do portu akcesoriów. Niestety, trzeba je dokupić. Z punktu widzenia użytkownika wahającego się między PEN-em a lustrzanką to istotny mankament, bo każda złotówka dopłacona do i tak drogiego aparatu stawia wybór pod znakiem zapytania. Chyba że ktoś chce być za wszelką cenę oryginalny.

7