Podsumowanie
Inżynierowie Olympusa postawili kolegów z marketingu w trudnej sytuacji. Dali im do ręki niezły produkt, dla którego trudno jest dokładnie określić grupę docelową. Przede wszystkim dlatego, że jest za drogi. I nie jest to jedynie opinia konsumenta, który chciałby dostać więcej za mniej.
PEN ma być odpowiedzią na potrzeby grupy fotografujących, którzy z jednej strony chcą czegoś więcej, niż mogą zaoferować kompakty, a z drugiej z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu boją się lustrzanek albo uważają je za zbyt duże, ciężkie i skomplikowane. Stąd rozbudowane możliwości konfiguracji, matryca o wysokiej rozdzielczości oraz, co najważniejsze, wymienne obiektywy.
PEN jest mniejszy od lustrzanki, jest elastyczny, jest solidnie skonstruowany. Pięknie. Problem w tym, że większość fotografujących dysponuje ograniczonym zasobem gotówki, a to, co mają, chcą wydać jak najlepiej (w domyśle: kupić możliwie tani sprzęt dający największe możliwości). Nawet jeśli ktoś taki cierpi na wrodzony wstręt do lustrzanek, będzie skłonny przełamać swoją awersję, kiedy dowie się, że w cenie PEN-a z dwoma obiektywami średniej jakości może kupić małą lustrzankę z lepszą optyką. A w dodatku otworzy się przed nim atrakcyjny rynek wtórny z całą gamą markowych (albo nie) akcesoriów sprzedawanych za sensowne pieniądze. Co więcej, gromadząc dobrą optykę, z czasem można dorosnąć do decyzji o kupieniu lepszego korpusu. PEN nie gwarantuje takiej elastyczności.
Być może z czasem powstanie rynek wtórny produktów spod znaku 4/3 i mikro-4/3, sprzedawanych przez Olympusa i innych. Być może spadną ceny, pojawi się więcej opcji, za produkcję optyki zabiorą się niezależni producenci. Być może PEN okaże się nową, obiecującą gałęzią ewolucji cyfrówek. Kiedyś.
Na razie PEN jest najlepszym wyborem dla tych, którzy chcą kupić PEN-a. Albo dla ludzi głęboko przekonanych, że nigdy nie nabiorą ochoty na fotografowanie lustrzankami. Bo tak – i już. Wtedy wydanie dużych pieniędzy na dość niszowy system nie zaboli.

- Wysoka rozdzielczość matrycy
- Rozbudowane możliwości konfiguracji
- Metalowa obudowa
- Wymienne obiektywy
- Wbudowana lampa błyskowa
- Rozsądny czas działania na akumulatorze
- Wysoka cena
- Drogie akcesoria
- Brak wbudowanego wizjera
- Obiektyw o małym świetle
- Drogi akumulator zapasowy
- Długi obiektyw

Właśnie dla tego trudno będzie w najbliższym czasie połączyć te dwa elementy. Duże (ciężkie) obiektywy, malutkie aparaty, małe matryce, kontastowy AF - na razie nie do zrobienia.
Nie mniej zakup PEN-a jest w tej chwili niezbyt opłacalny. Za taką cenę można kupić nie najgorszą lustrzankę Sony lub upolować jakiegoś Canona 450D (albo i 1000D), co z pewnością będzie znacznie lepszym wyborem. Z alternatyw polecę Canona G11 lub Sigmę DP1 / DP2.
Jestem od wczorajszego dnia posiadaczem [Dzięki Userom Laba] 1000D+18-55 IS+ 55-250IS [koszt 2250]
Rozglądając się po sklepie, widziałem kilka osób zainteresowanych owym pen'em ale były to osoby po 50tce - nie będą bawić się w ustawienia - nastawią auto i mają być foty - może Olympus otworzył się na rynek 'chcę kupić najlepszy mały aparat - jaki mi pan zaproponuje?' no i co sprzedawca zaproponuje? oczywiście najdroższy