Odblokowywanie zablokowanego – czyli moda powraca
Producenci płyt głównych zmieniają front. Zaczęło się od akceptacji podkręcania, później przyszło jego popieranie, a teraz obserwujemy następny etap tej symbiozy z potrzebami użytkowników. Teraz producenci płyt głównych chcą im pomóc oszczędzić ciężko zarobione pieniądze i sprawić, że za cenę procesora o mniejszej liczbie rdzeni można mieć ten o większej. Jak to możliwe? Otóż producenci płyt głównych tak zaprojektowali swoje wyroby, by do maksimum uprościć procedurę odblokowania zablokowanych (przez producenta procesorów) rdzeni. Często wystarczy wcisnąć przełącznik, i już można cieszyć się (przy odrobinie szczęścia) większą liczbą rdzeni. W ten sposób można zaoszczędzić kilkadziesiąt, a nawet kilkaset złotych na procesorze. Oczywiście, nie wszystkie procesory dwu- lub trzyrdzeniowe pozwalają odblokować wyłączone rdzenie. Nasze doświadczenia w tej dziedzinie nie napawają optymizmem. Z kupionych trzech procesorów z teoretycznie możliwymi do włączenia rdzeniami żaden nie dał się odblokować, albo mówiąc inaczej: żaden nie miał (po operacji odblokowania) sprawnych „bonusowych” rdzeni. Niemniej moda na odblokowywanie rdzeni powraca (pierwsza fala nastąpiła po wprowadzeniu pierwszych chipsetów z funkcją ACC) i producenci płyt starają się przy okazji zyskać kolejne argumenty marketingowe.
Spośród testowanych płyt najlepiej z odblokowaniem rdzeni poradziły sobie płyty ASUS-a. Odblokowanie było banalnie proste, szybkie i skuteczne. Poniżej zrzuty ekranowe z udanej próby przy użyciu procesora AMD Phenom II X2 550.
- Układ AMD 890FX
- Układ AMD 880G
- Mostek południowy AMD SB850
- ASUS Crosshair IV Formula
- ASUS M4A88TD-V EVO/USB3
- Gigabyte GA-890FXA-UD7
- Gigabyte GA-880GMA-UD2H
- MSI 890FXA-GD70
- Zestaw testowy
- Wyniki testów
- Wyniki testów – 3D
- Temperatury, pobór mocy, podkręcanie
- Odblokowywanie zablokowanego – czyli moda powraca
- Podsumowanie

