artykuły

Creative Zen X-Fi 2 – najnowszy odtwarzacz firmy Creative

Kreatywnej medytacji ciąg dalszy

33
8 maja 2010, 20:00 Dawid Grzyb
Nasze postrzeganie świata przez pryzmat techniki X-Fi

Do przetestowania odtwarzaczy użyliśmy narządu słuchu Tołdiego oraz trzech par słuchawek: redakcyjnych Creative Aurvana Live! z wymienionym kablem, dokanałowych Creative EP-630 oraz trzyprzetwornikowych monitorów dousznych Westone 3. Zdecydowaliśmy się na te trzy pary z dość oczywistych pobudek. Niedrogi model firmy Creative to słuchawki wyjątkowo popularne. Redakcyjne CAL!-e zostały użyte dlatego, że jest to konstrukcja zamknięta. Sporo osób woli wyjść na ulicę w słuchawkach nausznych niż bardziej inwazyjnych dokanałówkach. Monitory douszne Westone 3 znalazły się w naszym porównaniu dlatego, że jest to sprzęt niezwykle „podatny” na wszelkie niedoskonałości związane z jakością brzmienia. Dwie wcześniej wymienione konstrukcje faworyzują niskie tony, a produkt firmy Westone ma wyrównane brzmienie w całym paśmie, dlatego idealnie nadaje się na punkt odniesienia przy ocenie brzmienia odtwarzaczy. 

Wszystkie pliki muzyczne były w jakości 320 kb/s. Artyści, który tym razem użyczyli swoich utworów, to tradycyjna kompilacja Tołdiego: Nine Inch Nails, Einsturzende Neubauten, Mike Oldfield, Bat For Lashes, Daemonia Nymphe, Metric, Allerseelen i odrobina Stachursky'ego. We wszystkich odtwarzaczach zostały wyłączone korektory dźwięku, z wyjątkiem testu wpływu efektów X-Fi na brzmienie modelu Zen X-Fi 2, w którym użyliśmy dołączonych do zestawu słuchawek EP-630.
  • Odsłuch z włączonymi efektami X-Fi. Już na wstępie zaznaczamy, że w ogóle zrezygnowaliśmy z funkcji Expand, ponieważ dodatkowe powiększanie wirtualnej przestrzeni wydało się nam zwyczajnie zbędne. Gdy ustawiliśmy suwak na 35%, utwory nie brzmiały bardziej przestrzennie, a jedynie źródła dźwięku wydawały się nienaturalnie odległe i brakowało szczegółów. Crystalizer to inna para kaloszy. Korzystanie z tej funkcji z umiarem sprawia, że brzmienie w niektórych aspektach jest po prostu inne, niekoniecznie lepsze czy gorsze. Bas był bardziej wyraźny, odrobinę lepiej było słychać wybrzmiewanie talerzy perkusji. Dalsze wzmocnienie działania tej funkcji uznaliśmy za szkodliwe dla dźwięku. Bas stał się jeszcze bardziej słyszalny, krótki i przy okazji charczący. Te niskie tony, które jedynie pomrukiwały w tle, dudniły, a pozostałe fragmenty pasma brzmiały miejscami bardzo nieczysto. Wokale przez większość czasu brzmiały odrobinę wyraźniej i bardziej intymnie, i to właśnie one najwięcej zyskały bez efektów ubocznych. Dodatkowo dźwięk praktycznie na całej szerokości pasma stał się bardziej „agresywny”.
  • Odsłuch z wyłączonymi efektami X-Fi. Wyrazistość niektórych instrumentów była słyszalnie mniejsza bez filtrowania X-Fi, ale bez niego brzmienie sprzętu wydało się nam znacznie bardziej zrównoważone. Bas stracił swój impet i nie charczał, gdy schodził naprawdę nisko, ale jego brzmienie było zdecydowanie bardziej miękkie i przyjemne. Dźwięki talerzy już nie brzmiały tak wyraźnie, ale ich cofnięcie nie przeszkadzało nam szczególnie. Wokale były odrobinę bardziej wycofane – chyba nieco za bardzo.  
Konkluzja 
Naszym zdaniem da się żyć bez Crystalizera, nie wspominając o funkcji Expand. Użycie Crystalizera z umiarem przynosi raczej subtelne zmiany, ale łatwo tu przesadzić. Owszem, linie wokalne zostają dość wyraźnie przybliżone i w niektórych utworach faktycznie brzmią lepiej, ale od wyraźniejszego głosu wokalisty w zestawie z charczącym basem, dudnieniem oraz agresywną prezentacją zdecydowanie wolimy bardziej neutralne, spokojniejsze brzmienie.

11