artykuły

Postal 2 - hit czy szmira roku?

Wejdź w skórę psychopaty

74
30 maja 2003, 10:30 Piotr "CarnAge" Czyszczoń

Tak jest! Postal 2 jest obrazoburczy i plugawy w treści. Autorzy nie zostawiają suchej nitki na konwenansach i szeroko pojętej poprawności politycznej panującej po drugiej stronie Atlantyku. Oto w jednym z zadań, Dude musi zagłosować w wyborach. Niestety źle "dziurkuje" kartę i tym samym oddaje głos na innego kandydata. Parodia ostatnich wyborów prezydenckich w USA? Jak najbardziej!

Po ulicach miasteczka Paradise przechadzają się też stróże prawa, gotowi w każdej chwili posłać ołów w zadek naszego biednego bohatera. Co ciekawe, uniformy policjantów są... granatowe. Jeżeli w tej chwili sądzicie, że oszalałem, to pozwólcie, że wyłuszczę łopatologicznie całą rzecz. Otóż, od wielu już lat, w grach komputerowych powstających w Stanach Zjednoczonych panuje swoisty trend do zmieniania kolorystyki mundurów stróżów prawa, oraz kosmetyczne poprawki w tonacji barw pojazdów policyjnych. Dlaczego? Odpowiedź jest trywialna. Urzędnikom nie w smak jest, kiedy ktoś propaguje zachowania hmm... aspołeczne i godzące w publiczny ład. Dla świętego spokoju, większość producentów gier komputerowych stosuje się do tej nieformalnej zasady. Po co zadzierać z biurokratyczną machiną, skoro dla potencjalnych klientów, zmiany te nie mają zasadniczego znaczenia? Kowboje z Tucson, czyli chłopcy z RWS, to jednak prawdziwi twardziele, którzy nie obawiają się żadnych reperkusji.

policjant.jpg


Kolejnym zawoalowanym smaczkiem gry, jest obecność służbistów z Biura do spraw Alkoholu, Tytoniu i Broni*, czyli po prostu słynnego ATF, agencji podległej Departamentowi Skarbu USA. Dlaczego akurat programiści z Running With Scissors zawzięli się na Bogu ducha winnych funkcjonariuszy mało znanej poza USA jednostki i nie zaimplementowali w grze bardziej uniwersalnego FBI? Wyjaśnienie tej kwestii przychodzi z czasem. Oto, nasz główny bohater ma wuja. I to nie byle jakiego! Kochany Wujcio Dave, to niezłe ziółko. Miłośnik ciężkiej muzyki metalowej, mieszka na obrzeżach Paradise w sekciarskiej komunie. Prawdę mówiąc jest duchowym przywódcą całego tego majdanu. I cóż się okazuje, kiedy po dość długiej wycieczce, nasz bohater dociera do posiadłości kochanego wujeczka? Domostwo jest oblężone! Czołgi, wozy opancerzone, agenci ATF, policja, rozwalona fasada budynku. Jakieś skojarzenia? Cała sytuacja z wujaszkiem, to czysta parodia krwawego incydentu z 1993 roku w Waco. No nie, przepraszam, David Koresh i jego fanatyczna sekta nie rozlepiła na ścianie budynku wielkiego napisu "ATF rżnęliśmy wasze żony". Wujek Dave nie ma takich zahamowań. Cóż, widać, że granice dobrego smaku w przypadku tej gry nie istnieją. I żeby wszystko było jasne, nie mam pretensji o ten w gruncie rzeczy śmieszny napis, gdyż "nic, co ludzkie, nie jest mi obce", ale naigrywanie się z ogromnej ludzkiej tragedii, która odbiła się szerokim echem na całym świecie, jest po prostu niesmaczna i w złym guście. Granica między kontrowersyjnością a zwykłym grubiańskim prostactwem jest bardzo płynna i delikatna.

we_fucked.jpg


* Pełna angielska nazwa brzmi Bureau of Alcohol, Tobbaco, Firearms and Explosives

3