Pora kończyć
Pora odpowiedzieć na pytanie, czy warto było czekać na grę Aliens versus Predator. Po ponad dekadzie otrzymaliśmy produkt dobry, ale zdecydowanie nie rewolucyjny, który ma też parę irytujących wad. Zdecydowanie mocną stroną gry jest grafika, naszym zdaniem po prostu świetna. Oprawa wizualna jest przykładem na to, że jak się grafikowi chce (albo się go dobrze opłaci), wrażenia gracza mogą daleko wykraczać poza zwykłe zadowolenie. Oprawa graficzna zawiera zaledwie kilka błędów, które mają tak marginalne znaczenie, że zdecydowana większość graczy nie zwróci na nie uwagi. Brawa należą się również osobom odpowiedzialnym za przygotowanie większości poziomów, chociaż nie możemy im darować tych paru brzydkich drzew, które mogły zostać zastąpione bardziej złożonymi obiektami – i w większej liczbie. Jegomość, który stoi za oprawą dźwiękową, jest naszym bohaterem. Osobnik ten bardzo subtelnie udowodnił nam, jak duży wpływ na rozgrywkę mają dźwięki oraz odpowiednia muzyka, a ostatnio nasza wiara w ten aspekt gier została mocno nadwyrężona.
Czas na wady. Przede wszystkim gra jest krótka. Zdążyliśmy przywyknąć do tego, że ostatnimi czasy producenci wykazują tendencję do produkowania gier, które można ukończyć w zaledwie kilka godzin. Przymknęlibyśmy oko na długość, gdyby nie to, że rozgrywka obcym to niespełna dwie godziny. Naszym zdaniem Obcy został potraktowany po macoszemu pod wieloma względami, a najbardziej odczuwalne jest to w sterowaniu, które nie jest tak płynne, jak byśmy sobie tego życzyli. Największa nadzieja w walce z żywym przeciwnikiem.
Z jednej strony mamy trzy rasy, dużo trybów rozgrywki oraz pokaźną liczbę narzędzi mordu. Z drugiej widać, że gra była tworzona tak, aby grało się „automatycznie”. Naprawdę nie mamy nic przeciwko prostocie rozgrywki, ale używanie jednego guzika i oglądanie kilkusekundowej animacji to naszym zdaniem chybiony pomysł. Finishery to sposób walki, który nie przypadnie do gustu starym wyjadaczom gier FPP.
Kupić czy nie kupić? Naszym zdaniem warto wydać niecałe sto złotych, bo to jedna z najładniejszych i najbardziej klimatycznych gier, jakie ukazały się na przestrzeni ostatnich paru lat. Gra ma swoje wady, ale dostarcza również masę frajdy. Gdy już przyzwyczajamy się do frustracji wynikającej z finishera, który właśnie został na nas wykonany, rozgrywka staje się naprawdę przyjemna i podnosi poziom adrenaliny. Przygoda przeznaczona dla pojedynczego gracza jest solidna i będziecie z niej zadowoleni, jeżeli przymkniecie oko na długość. Nawet jeżeli Aliens versus Predator okaże się grą, o której szybko zapomnicie, o silniku Asura usłyszycie jeszcze wiele razy. Gra pokazuje pazur tam, gdzie powinna: ocieka grozą, niepokojem. Jeżeli ktoś szuka mocnych wrażeń, powinien dać jej szansę. Łowy się rozpoczęły, a my życzymy Wam dużo szczęścia podczas rozgrywek sieciowych. Będzie wam ono potrzebne.
Facehugger z bliska

- Klimat
- Świetna grafika
- Świetny dźwięk i muzyka
- Grywalność
- Wciągająca i intensywna rozgrywka
- Deathmatch i wiele innych ciekawych trybów
- Nie do końca przemyślana walka w trybie gry wieloosobowej
- Krótka
- Toporne poruszanie się ksenomorfem
- Kampania ludzi jest zauważalnie dłuższa
- W trybie gry wieloosobowej brakuje postaciom klatek animacji

# Obcy - decydujące starcie (Aliens)
# Obcy III (Alien3)
# Obcy: Przebudzenie (Alien: Resurrection)
[quote='Wikipedia']# Obcy - ósmy pasażer Nostromo (Alien)
# Obcy - decydujące starcie (Aliens)
# Obcy III (Alien³
# Obcy: Przebudzenie (Alien: Resurrection)
Racja. Poprawiono.
Taka informacja jest nadal w drugim akapicie na pierwszej stronie.