Gra korzysta z silnika graficznego Asura. Istniały podejrzenia, że Asura jest w rzeczywistości pochodną silnika id Tech 4, ale studio id Software nie potwierdziło tej informacji. Wersja prasowa gry, która została nam udostępniona, nie obsługuje najnowszego zestawu funkcji API Microsoftu – DirectX 11. Zostaną one odblokowane dopiero po ukazaniu się gry, więc na razie możemy zapomnieć o teselacji i innych graficznych ciekawostkach. Gra wykorzystuje „zaledwie” zestaw funkcji API DirectX 9.0, ale... No właśnie, wygląda naprawdę bardzo dobrze.
Walka nie jest łatwa
Ul obcych w ludzkiej bazie to żadna nowość, prawda?
Wiadomo nie od wczoraj, że gry, które są tworzone zarówno na konsolę, jak i na komputery osobiste, na pecetach często wyglądają kiepsko, poza tym grywalność jest gorsza. Najgorszą z możliwych opcji jest konwersja gry z konsoli na peceta. Zdecydowana większość takich produkcji spotyka się ze słabymi ocenami w prasie i krytyką graczy. Aliens versus Predator była tworzona na wszystkie platformy jednocześnie, ale nawet jeżeli to faktycznie konwersja, to twórcy bardzo się postarali.
W grze jest dużo klimatycznych miejsc
Cienie rzucane przez poszczególne postacie są świetne
Pierwsza rzecz, którą zauważa się już na samym początku, to tekstury w wysokiej rozdzielczości. Przez całą grę udało się nam wychwycić jedynie nieliczne przypadki kiepskiego oteksturowania obiektów. Broń niektórych żołnierzy podczas przybliżenia obrazu nie rzuca na kolana. Podobnie jest z wierzchołkami gór, które stanowią tło. Wspominamy o tym tylko dlatego, że grafika jest na tyle dobra, iż podczas rozgrywki w ogóle nie zauważaliśmy gorszych tekstur i zwróciliśmy na nie uwagę, przeglądając zrzuty ekranu. Poziomy są dobrze przemyślane, a poszczególne obiekty, takie jak: budynki, klaustrofobiczne korytarze, starożytne budowle, to kawał solidnej roboty. Nie możemy się przyczepić do dusznej i ciężkiej atmosfery, która panuje w zamkniętych pomieszczeniach, ale otwarte obszary odrobinę za bardzo ograniczają gracza. Najbardziej irytująca jest dżungla, która w istocie jest jedynie wąskim wąwozem.
Wynik tego starcia jest jednoznaczny
Przedstawiciele poszczególnych ras są świetnie wymodelowani i widać, że grafikom pracującym w studio Rebellion chciało się przysiąść fałdów nad drobiazgami. Pomimo ładnego wymodelowania i pokaźnej liczby wielokątów (która zapewne dodatkowo wzrośnie za sprawą teselacji) postaciom brakuje kilku klatek animacji. W trybie przeznaczonym dla samotnego gracza jest bardzo dobrze. Skradający się Obcy to prawdziwa uczta dla oka. Nie ekscytujemy się byle czym, ale niezwykle płynny, świetny pod względem fizyki ogon ksenomorfa zrobił na nas spore wrażenie. To trzeba zobaczyć na własne oczy. Rozgrywka wieloosobowa to inna para kaloszy. Odnieśliśmy wrażenie, że właśnie tam zaczęła szwankować animacja postaci. Spodobał się nam efekt poparzenia kwasem oraz fizyka zastosowana w grze, zwłaszcza całkiem niezły tzw. rag doll, czyli bezwładność martwego ciała, które reaguje na podłoże itp.
Niedobór światła to normalny stan rzeczy
Efektowne rozmycie podczas gwałtownego obracania się przydaje grafice realizmu
Najważniejszą cechą gry jest klimatyczna i mroczna oprawa graficzna. To właśnie dzięki niej gracz może się wczuć w postać. Oświetlenie poszczególnych miejsc jest znakomite. Autorzy gry nie zapomnieli dodać takich efektów graficznych, jak bloom, HDR, dynamiczne cienie, promienie słońca. Ba, nie zabrakło nawet wolumetrycznego dymu i wyjątkowo realistycznego ognia. Oprawa audio stoi na bardzo wysokim poziomie. Ścieżka dźwiękowa jest jedną z lepszych, jakie było nam dane usłyszeć w paru ostatnich latach. Instrumentalne kawałki doskonale budują nastrój grozy i uczucie niepokoju. Rozgrywka żołnierzem jest najbardziej intensywna pod względem napięcia, a dźwięki oraz muzyka powodują, że niektórzy naprawdę będą się bać. Nie mamy wątpliwości, że grafika to obok klimatu zdecydowanie najmocniejsza strona tej gry. Jest jeszcze za wcześnie, by móc stwierdzić, że jest ona przełomowa, ale silnik Asura nieprędko odejdzie w zapomnienie.
Kiepskie tekstury się zdarzają, ale jest ich mało. Powyżej tekstura nałożona na broń jednego z żołnierzy w dużym powiększeniu
Twarze wyglądają nieźle nawet w dużym powiększeniu
