Technologie i wydarzenia
Artykuł
Redakcja PCLab.pl, Środa, 30 grudnia 2009, 05:45

F1OC – producenci sprzętu zainwestowali w podkręcanie

Napiszę dziś o czymś, co ani nie jest pojedynczym wydarzeniem, ani nie jest dla większości Czytelników zbyt ważne – o podkręcaniu. Ale nie o ustawieniu E5200 na 3,2 GHz ani o odblokowywaniu czwartego rdzenia w Phenomie II X3 720. Chodzi mi o współzawodnictwo w przetaktowywaniu sprzętu, o wyciskanie ostatnich herców ze sprzętu i ostatnich punktów z 3DMarków.

Od lat swoje wyniki w podkręcaniu można pokazać nie tylko w podpisie na forum, ale też w jednym z wielu sieciowych rankingów. Pierwsze takie rankingi powstały właśnie na forach internetowych (również na PCLabie: ranking 3DMark Vantage, ranking 3DMark06). Potem zaczęto prowadzić listy niezwiązane z konkretnym portalem, jak superpi.pl oraz ripping.org. Spośród tych list zdecydowanie wyróżnia się HWBot – strona prowadząca rankingi w różnych benchmarkach według modelu sprzętu. Poza informacjami o rekordach HWBot przyznaje użytkownikom punkty za zajęcie wysokich miejsc. Dzięki temu funkcjonuje również jako liga oceniająca zasługi poszczególnych użytkowników w ekstremalnym podkręcaniu.

Ale gdzie tu wydarzenie i gdzie 2009 rok? Otóż w kończącym się właśnie roku zaszły wielkie zmiany w społeczności „ekstremalnych podkręcaczy” oraz w wielu ligach i rankingach. Chodzi o to, że podkręcaniem zainteresowali się bezpośrednio producenci sprzętu. Okazało się, że oprócz chwalenia się fabrycznie podkręconymi o 5% podzespołami dobrze jest móc powiedzieć, że najszybsza karta graficzna na świecie to na przykład XFX. W ubiegłym roku dwóch wielkich producentów płyt głównych, MSI i Gigabyte, zorganizowało sieciowe konkursy w podkręcaniu: Xtreme Speeder P55 oraz Beat Me If You Dare. Jeden z tych konkursów był prowadzony przy wykorzystaniu HWBot Competition Engine. Ale największym wydarzeniem miał szansę stać się F1 Overclocking Competition (skojarzenia z Formułą 1 wskazane). Duchowym ojcem F1OC jest Nick Ross, pomysłodawca i redaktor „The Overclockera”, pierwszego i jak na razie jedynego magazynu o ekstremalnym podkręcaniu. Założenia były proste: zapraszamy najbardziej zasłużonych podkręcaczy, przekonujemy największe firmy, że warto ich sponsorować, i patrzymy, jak padają kolejne rekordy. Pierwszy sezon miał być próbny i służyć dopracowaniu zasad, opracowaniu metody kwalifikacji i innych szczegółów technicznych.

Niestety, podobnie jak czasem dzieje się w tradycyjnych sportach, duch sportowej rywalizacji zaginął gdzieś po drodze. Pierwsze kontrowersje pojawiły się już w pierwszej fazie F1OC, w której należało osiągnąć jak najwyższy wynik w 3DMarku Vantage. Jedna z zasad brzmiała: wynik musi być uzyskany na sprzęcie, który przed końcem danej fazy będzie dostępny w sklepach. Firma EVGA, której drużyna osiągnęła najwyższy wynik, nie zdążyła wprowadzić produktu do zakończenia fazy, więc stworzyła specjalną stronę internetową umożliwiającą wcześniejsze zamówienie płyty głównej, która istniała jeszcze tylko jako prototyp. W drugiej fazie nie było lepiej. Wygrywający wynik w SuperPI został wysłany mailem bezpośrednio do organizatora, żeby inni zawodnicy nie mogli go zobaczyć i nie mieli szansy się poprawić. Niby regulamin dopuszczał taką możliwość, ale wszyscy inni nadsyłali wyniki przy użyciu wspomnianego HCE. I znów reguły nie zostały dosłownie złamane, ale wygrani stanowczo nie okazali się dżentelmenami. W czwartej fazie należało osiągnąć jak najwyższy wynik w 3DMark06 na zintegrowanej karcie graficznej. Choć organizator początkowo zaakceptował wygrywający wynik TeamAustralia, po burzliwej dyskusji na forum XtremeSystems jego autor przyznał się do używania niedozwolonych optymalizacji i został na własną prośbę zdyskwalifikowany. Podobne ekscesy zdarzały się nie tylko w F1OC. W konkursie Gigabyte Beat Me If You Dare niektórzy zawodnicy osiągnęli niewytłumaczalnie wysokie wyniki w benchmarku Resident Evil 5, a co gorsza, zostali za to nagrodzeni, a „tajemnicze tweaki” nie zostały wyjaśnione.

Z jednej strony należy się cieszyć, że producenci zaczęli zwracać uwagę na to, co się wyrabia z ich sprzętem, a kosztowne i czasochłonne hobby może stać się dla niektórych częściowym źródłem utrzymania i wielkim źródłem sławy. Z drugiej strony nie sposób się nie złapać za głowę i nie zastanowić: jakim kosztem? Czy tych kilkaset odsłon strony dziennie jest wartych preparowania specjalnych egzemplarzy sprzętu albo wręczania sponsorowanym zawodnikom prototypów? Czy zwycięstwo w benchmarku jest warte etykietki oszusta i kombinatora? Niestety, opętani żądzą zwycięstwa producenci i ich zawodnicy wydają się czasem sądzić, że tak. F1OC stacza się w tej chwili coraz niżej – po czterech kontrowersyjnych rundach prawdopodobnie to samo spotka następne. Konkurs Gigabyte został wstrzymany – organizatorzy chcą przemyśleć reguły i ograniczenia sprzętowe, zanim rozpoczną trzecią, ostatnią rundę. Jest zatem szansa, żeby naprawić te błędy – drugi sezon F1OC i ostatnia runda Beat Me If You Dare będą bardzo ważnym etapem w konkursach podkręcania i mogą zarówno skierować tę dyscyplinę z powrotem we właściwym kierunku, jak i ostatecznie ją pogrążyć. Mamy nadzieję, że 2009 rok zostanie zapamiętany jako początek złotego wieku podkręcania, a nie jako początek ery, w której znajomość programowania i Photoshopa będzie znaczyć więcej niż doświadczenie w podkręcaniu.

Mateusz Brzostek

Ocena artykułu:
Ocen: 28
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane