artykuły

2009 rok w świecie IT widziany oczami redaktorów PCLab.pl

Najważniejsze wydarzenia i zjawiska 2009!

68 30 grudnia 2009, 05:45 Redakcja PCLab.pl

Zielony marketing NVIDI-i

W roku 2009 na rynku kart graficznych nie pojawił się żaden rewolucyjny produkt, o którym warto byłoby wspomnieć w podsumowaniu roku. Najciekawsze tegoroczne karty graficzne AMD – Radeony HD 4770 i HD 5850 – zostały pogrzebane przez problemy z dostępnością wynikające z niedoskonałości 40-nanometrowego procesu technologicznego TSMC. Intel zrezygnował z wprowadzenia Larrabee, który mógł być prawdziwie rewolucyjnym produktem. A NVIDIA... No właśnie, NVIDIA dostarczyła nam w kończącym się już roku najwięcej emocji. Niestety, nie była to zasługa inżynierów tej firmy, a specjalistów od marketingu, stojących za pewnym negatywnym zjawiskiem, o którym chcielibyśmy trochę dzisiaj napisać, a które przewijało się przez cały ubiegły rok.

Nikt nie ma wątpliwości, że NVIDIA jest firmą bardzo zasłużoną dla branży. Może określenie „wynalazca GPU” jest trochę na wyrost, ale faktycznie od wielu lat jest ona liderem na rynku kart graficznych i wszystkiego, co związane z wyświetlaniem obrazu. Wiadomo także, że ludzie łatwo się przyzwyczajają do dobrego i że często trudno się przyznać do porażki. I chyba właśnie te dwie typowe ludzkie przywary sterowały poczynaniami firmy w zeszłym roku. Widać, że dość mocno przywiązała się do swojego wizerunku pogromcy konkurencji, wykreowanego w czasach G80. Niestety, następne serie produktów nie były tak rewolucyjne jak ta, z której wyrosły, a konkurencja po mocnym klapsie ocknęła się i wzięła do roboty, nadrabiając zaległości. A wizerunek jakoś trzeba było pielęgnować. Spowodowało to swoisty „atak klonów”, rozpoczęty w 2008 roku i kontynuowany przez cały 2009, który miał na celu pokazanie klientom, że wcale nie jest tak źle, nowe produkty powstają, a konkurencja nadal jest w tyle. Prawdą jest, że linia kart graficznych NVIDI-i nadal jest bardzo konkurencyjna i jest w niej wiele modeli godnych polecenia, ale także to, że praktyki zmieniania nazw kart graficznych uprawiane przez firmę wprowadzają przeciętnego użytkownika w błąd. Szczególnie niesmaczne dania zaserwowane nam w tym roku przez giganta z Santa Clara to GTS 250, opóźnianie momentu zezwolenia partnerom na zmianę nazw GeForce'ów 9800 GTX+, tak aby stworzyć wrażenie, że GeForce'y GTS 250 to nie zwykła zmiana nazwy, oraz przemiana GeForce'a GT 210 na GeForce'a GT 310.

Jednak na pewno najciekawszym momentem ubiegłego roku i datą, która będzie wspominana jeszcze przez wiele lat jako jedna z największych wpadek w branży, jest 1 października 2009 roku. Flasze aparatów, uśmiechający się Huang Jen-Hsun, opowieści o tym, jaką rewolucyjną architekturę będzie miał Fermi, i w końcu najbardziej wyczekiwany moment: pierwszy egzemplarz karty Tesla opartej na nowej architekturze, który później okazuje się... podróbką, i to nie najlepiej wykonaną. Powód tej farsy jest dla wszystkich oczywisty: chęć odciągnięcia uwagi od nadchodzącej wielkimi krokami nowej serii kart AMD i powiedzenia wszystkim: „Poczekajcie jeszcze trochę, już prawie ją mamy, idzie nam jak zwykle świetnie”. Cała sprawa wyszła na jaw, bo ludzie się dopatrzyli na zdjęciach, że karta była klejona i montowana z uciętej PCB innej karty. NVIDIA wystawiła się na pośmiewisko. Czy naprawdę było to konieczne? Czy nie można było tego zrobić inaczej albo po prostu przełożyć prezentację do momentu, gdy firma miałaby działające egzemplarze karty? Czy klientów nie należy traktować poważniej? A co ze zwykłą uczciwością? Była to karygodna i bardzo niskich lotów zagrywka. Oficjalne stanowisko NVIDI-i jest takie, że chciała pokazać, jak będzie wyglądać karta produkcyjna, a nie zlepek lutowanych kabelków, który miała. Niestety, nikt nie powiedział tego w czasie prezentacji i zapewne gdyby cała sprawa się nie wydała, to nikt by o tym nie powiedział i wszyscy żyliby w przeświadczeniu, że widzieli działającą kartę, która wyjechała z fabryki. Mamy nadzieję, że ochłodziło to gorące głowy ludzi odpowiedzialnych za kreowanie wizerunku firmy i że nie będą już więcej próbowali robić klientów w konia, bo po prostu nikt z nas tego nie lubi.

Kontrowersji wokół NVIDI-i w tym roku było znacznie więcej, przykładem „Batmangate” (więcej informacji tutaj), blokowanie możliwości włączania wygładzania krawędzi w tej grze z kartami ATI oraz PhysX i użycie procesora. Mamy wrażenie, że gdyby NVIDIA przerzuciła na R&D chociaż część środków wydanych w zeszłym roku na marketing i tworzenie zasłony dymnej wokół siebie, to Fermi nie miałby takich problemów z pojawieniem się na czas. Podkreślamy przy tym, że nie mamy nic do produktów NVIDI-i jako takich i że to, co napisaliśmy, nie jest wyrazem naszej niechęci do firmy. Bardzo cenimy jej produkty i osiągnięcia. Bez niej pewnie zatrzymalibyśmy się na poziomie grafiki Quake'a III. Po prostu mamy nadzieję, że w przyszłym roku produkty firmy obronią się bez zbędnej pomocy „speców” od marketingu i klienci nie będą... oszukiwani. To, co serwuje nam teraz NVIDIA, staje się powoli niesmaczne i jeszcze jeden rok takiej diety mógłby doprowadzić u wielu osób do problemów z wątrobą ;)

Mieszko Krzykowski

2