Inne
Artykuł
Dawid Grzyb, Wtorek, 29 grudnia 2009, 13:51
Internet bardzo się upowszechnił. Zmieniło się wiele aspektów naszego życia, od rozrywki po pracę. Na przestrzeni lat bardzo zmienił się również dostęp do muzyki, filmów, gier itp. Rozrywka stale ewoluuje, a jej producenci walczą o względy internautów. Ilość reklamy w przemyśle muzycznym i liczba kanałów udostępniania muzyki rośnie. A nie ma łatwiejszego sposobu na dostarczenie wirtualnej rozrywki niż internet. Ale co z opłatami? Czy można słuchać muzyki za darmo i bez łamania praw autorskich? Bez programów typu adware i frustrującego procesu rejestracji?

Dlaczego tak, a nie inaczej, czyli słowo wstępu

Noc sylwestrowa zbliża się wielkimi krokami, a tak się jakoś przyjęło, że ludzie podczas noworocznych szaleństw intensywnie korzystają ze zbawiennego wpływu muzyki. Bardzo duża część nie używa już płyt kompaktowych ani winylowych – właśnie dzięki łatwości słuchania muzyki za pośrednictwem komputera. Trwają nieustanne spory o wyższości takich nośników jak płyty kompaktowe nad muzyką zapisaną w bardzo popularnym formacie MPEG-1 Audio Layer 3, czyli mp3. Oczywiście nie brakuje również zagorzałych fanów muzyki przechowywanej na dysku twardym. Rozwój nowych technik jest bardzo szybki, więc nic dziwnego, że większość woli teraz słuchać muzyki za pośrednictwem komputera i odtwarzacza plików muzycznych, zamiast korzystać z gramofonu i walkmana. Zamiast co chwilę zmieniać płyty kompaktowe podczas imprezy, możemy zaopatrzyć się w pokaźną liczbę plików z muzyką i włączyć opcję ich losowego odtwarzania – i to jest piękne. Każdy medal ma jednak dwie strony. Z muzyką, którą znajdujemy w internecie, nierozerwalnie łączy się piractwo.

 

Creative Commons – Pewne Prawa Zastrzeżone, czyli przeciwieństwo popularnego „All Rights Reserved – Wszystkie Prawa Zastrzeżone”

 

Na bok odłóżmy deliberacje na temat piractwa komputerowego, jego aspektu moralnego oraz zagadnień prawnych, które są z nim związane. Nasze redakcyjne kręgosłupy są na tyle proste, że sami się nim nie paramy ani też nie namawiamy nikogo do jakiejkolwiek jego formy. Ale darmowa muzyka jest dziś na wyciągnięcie ręki. Wystarczy się odrobinę wysilić i jej poszukać lub też zdać się na nasz artykuł, który co nieco przybliża tę kwestię.

Pierwszy album formacji Nine Inch Nails niezależnie wydany na licencji CC

Wszystko się zmienia. Powoli piractwo staje się na tyle łatwe, że nielegalne skopiowanie jednego albumu muzycznego jest procesem wyjątkowo szybkim i nieskomplikowanym. Pobieranie plików muzycznych wbrew prawom autorskim pozostaje praktycznie bezkarne, jeżeli odbywa się na małą skalę. Wiedzą to zarówno wytwórnie płytowe, jak i artyści, którzy coraz częściej decydują się na specyficzny rodzaj dystrybucji owoców swojej pracy: za darmo. Rozwiązanie to okazało się bardzo skuteczne i, co najważniejsze, spodobało się odbiorcom. Pierwszą naprawdę dużą formacją, która zdecydowała się na taki krok, był angielski zespół Radiohead z Thomem Yorkiem na czele.
W 2005 roku skończył się wieloletni kontrakt grupy z ich macierzystą wytwórnią EMI. W październiku 2005 roku muzycy nagrali utwór I Want None Of This, który trafił na album-składankę Help!: A Day In Life. Dochód ze sprzedaży albumu został przeznaczony wyłącznie na cele charytatywne, ale najciekawsze jest to, że składanka była dostępna jedynie w sprzedaży elektronicznej. Oznaczało to mniej więcej tyle, że aby nabyć jakikolwiek plik muzyczny z albumu, należało uiścić drobną opłatę za pośrednictwem internetu. Jak się okazało, piosenka została pobrana zdecydowanie więcej razy niż pozostałe utwory, które znalazły się na charytatywnym albumie. Ponieważ kontrakt z EMI wygasł, członkowie zespołu stali się kompletnie niezależni i mogli sami decydować o sposobie dystrybucji swojej pracy.

Panowie postanowili utrzymać swoją niezależność i po dwóch latach pracy światło dzienne ujrzał siódmy studyjny album grupy – In Rainbows. Został on wydany 10 października 2007 roku i już pierwszego dnia został pobrany ponad milion razy przez internautów na całym świecie. In Rainbows to pierwsza kompletnie darmowa płyta zespołu. Internauci mogli sami zadecydować, czy chcą pobrać album za darmo czy zapłacić dowolną sumę pieniędzy na rzecz artystów. Naszym zdaniem pomysł jest bardzo uczciwy – i przyjął się niezwykle dobrze. Ponad 40 procent internautów, którzy pobrali najnowszy album, postanowiło uiścić opłatę. Średnia wyniosła około dwóch dolarów, ale cel był zarobkowy tylko połowicznie – przede wszystkim w całym internecie zawrzało. Za ciosem postanowił podążyć Trent Reznor, czyli człowiek stojący za formacją Nine Inch Nails. Trent przeniósł całą swoją działalność do internetu, a o efektach jego pracy przeczytacie nieco dalej. Frontman Nine Inch Nails całkowicie oddał się w ręce internetu, ale już na przykład zespół braci Gallagher Oasis zdecydował się jedynie na umożliwienie odsłuchu jednej ze swoich płyt za pośrednictwem serwisu MySpace. Siódma płyta Oasis, Dig Out Your Soul, przez pewien czas była dostępna w formie przekazu strumieniowego. Nie jest to udostępnienie twórczości na miarę tego, co zrobił Radiohead, ale niezaprzeczalnie jest to zwrot o 180 stopni względem typowego, ciągle powszechnego schematu, który sprowadza się do płacenia za muzykę. Zespołów pokroju Radiohead, Nine Inch Nails czy Oasis przybywa każdego dnia i to cieszy, ponieważ możemy legalnie zapoznać się z pokaźną ilością materiału muzycznego, nie uciekając się do piractwa.

Co wolno, a czego nie

Brawa za tę zmianę należą się głównie międzynarodowej organizacji typu non profit Creative Commons. Umożliwia ona publikowanie twórczości na podstawie specyficznych licencji. Nie są one aż tak restrykcyjne jak domyślne reguły prawa autorskiego, ale ich atutem jest niewątpliwie kompromis pomiędzy wolnością korzystania z twórczości a ochroną praw autorskich. Twórcą organizacji jest Lawrence Lessig, który kierował się m.in. chęcią pomocy twórcom w robieniu tego, co chcą robić. Ponieważ prawo autorskie jest niezwykle restrykcyjne, profesor Lessig postanowił stworzyć elastyczną organizację oraz równie elastyczne prawa, które by pomagały artyście w publikowaniu, zamiast przeszkadzać i ograniczać. Pomysł jest doprawdy świetny, ponieważ możemy wiele więcej, niż tylko pobierać muzykę wydaną pod patronatem Creative Commons. Często można poluzować lejce swojej fantazji i wykorzystać fragmenty utworów wybranego artysty w swojej własnej pracy. Podstawą jest tworzenie sztuki dla niej samej, a nie z chęci zysku. Także w Polsce został otworzony oddział organizacji.

 

Logo organizacji, która wywróciła muzyczny świat do góry nogami

Muzyka wydana na licencjach Creative Commons nie jest jedyną, która jest dostępna w internecie za darmo. Jest wiele internetowych stacji radiowych, które są w pełni darmowe. Jest również wiele portali społecznościowych udostępniających muzykę za darmo za pośrednictwem odtwarzacza wbudowanego w stronę internetową.

Ocena artykułu:
Ocen: 11
Zaloguj się, by móc oceniać
godzio606 (2009.12.29, 13:55)
Ocena: 0

0%
I bardzo dobrze, tak powinno być, bo lepiej robić to legalnie, niż pobierać muzykę z warezów narażając przy tym wykonawców na straty. Powoli i do przodu mądrzejemy :)
Labovsky (2009.12.29, 14:00)
Ocena: 0

0%
Jak to dobrze, że twórcy zaczynają dostrzegać szkodliwość zapisów 'all rights reserved'. Oby tak dalej! Do rewolucji w prawach autorskich jeszcze co prawda daleko, ale to już jakiś początek. Oby tak dalej!

Walczyć z piractwem nie restrykcjami tylko zabraniem podstaw funkcjonowania! Jak widać się opłaca :)
Violator (2009.12.29, 14:02)

0%
Copyleft a nie copyright:)
Ilionn (2009.12.29, 14:12)
Ocena: 0

0%
Jeszcze http://www.deezer.com świetna stronka. Z tego co tu widziałem to chyba najlepsza;]
TrisenK (2009.12.29, 14:12)
Ocena: 0

0%
Miłośnikom ambientu polecam radio Groovera ( http://groovera.com/ ), kanał Low Mercury. Soma FM na Groove Salad zdecydowanie za często jak na mój gust wrzuca takie tekkkkkkno, że uszy więdną.
Labovsky (2009.12.29, 14:32)
Ocena: 0

0%
O właśnie! Wpisujcie znane Wam strony, z których można darmowo pobierać lub słuchać (strumieniowo) muzyki :)
Sylkis (2009.12.29, 14:36)
Ocena: 0

0%
kiedys last.fm, ale wprowadzili oplaty :P
w roznych linuxowych playerach sa wtyki od roznych magnatune, jamendo itp, ale to chyba sa sklepy z tania muzyka, ktora wczesniej mozna przesluchiwac, nie korzystalem nigdy wiec nie wiem....
Feveria (2009.12.29, 14:53)
Ocena: 0

0%
Sam udostepnialem dwa albumy na jamendo, swietna sprawa, swietni ludzie. Polecam szczerze :)
waszu (2009.12.29, 14:55)
Ocena: 0

0%
Gruwszark! http://listen.grooveshark.com
Mozna, zrobić plejliste, zapisać plejliste, i słuchać dosłownie wszędzie korzystając z kolosalnej biblioteki, lub sluchac po tagu/wykonawcy. Bardzo czesto okazuje sie że dostępny jest każdy utwór, jedyny minus to.... całość we flashu.

Mają chyba wszystko :)
ccwrclimited (2009.12.29, 15:10)
Ocena: 0

0%
jeden z nielicznych artykułów na PClab, który naprawdę mi się podoba. Oby tak dalej.

edit: polecam http://radiogora.ru/
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane