artykuły

Turbodekoder alias nbox HDTV recorder Turbo – krótki test [aktualizacja]

Więcej niż nbox recorder z pojemniejszym HDD

105
2 grudnia 2009, 07:38 Paweł Pilarczyk

Nowy interfejs użytkownika

Ale najbardziej przypadł nam do gustu zupełnie nowy interfejs użytkownika (GUI). Już graficznie wypada zdecydowanie lepiej od tego, który znamy z nboksa i nbox recordera. Przeprojektowano prawie wszystkie elementy i znacznie zwiększono użyteczność menu.

Zmieniono kolorystykę menu. Zamiast gryzącego w oczy, jaskrawego niebieskiego mamy teraz czerń, gradienty, modne „odbicia” i półprzezroczyste tła, które nie zasłaniają do końca oglądanych programów.

Przy zmianie kanału wyświetlane jest bardzo duże logo stacji. Niby taki graficzny „bajer”, a jednak użyteczny, bo nie musimy już wpatrywać się w nazwę stacji. Znaki graficzne „dekodujemy” wyraźnie szybciej niż napisy.

 

 


Po zmianie kanału wyświetlana jest informacja na temat oglądanego programu, ale także tego, który będzie nadawany zaraz po nim. To nowość w stosunku do poprzednich dekoderów. Prosta, ale bardzo użyteczna funkcja. Mamy błyskawiczny podgląd na najbliższych kilkadziesiąt minut, bez konieczności zaglądania do EPG.

 

„Pasek postępu” programu przeniesiono w miejsce tła pod jego tytułem. Pozwala się on zorientować, czy audycja dopiero się rozpoczęła czy trwa już np. od pół godziny. Jednak pasek ten jest dostępny także w starszych dekoderach enki.

Przeprojektowano elektroniczny przewodnik po programach (EPG – ang. Electronic Program Guide). Dostępny jest w „starej” postaci tabelowej, znanej z dwóch poprzednich dekoderów nbox, ale także w nowej, „gazetowej” postaci, w której kanały są wyświetlane w kolumnach, a nie wierszach.

 

 

Przebudowano także listę nagranych programów. Przy każdym nagraniu możemy zobaczyć jego podgląd. Listę możemy sortować według czasu, nazw, kanałów czy gatunków.

 

Nowego wyglądu doczekała się też sekcja filmów na życzenie (VOD – ang. Video on Demand). Na liście filmów pojawiły się ich „okładki DVD”. Po wskazaniu okładki ta powiększa się, a po chwili zamienia się w podgląd zwiastuna filmu wyświetlany w małym okienku (który oczywiście można też oglądać na pełnym ekranie). Samo menu wyboru filmów przypomina trochę to z iPoda. Ale to zaleta, nie wada, oczywiście.

 

 

 

2