artykuły

Acer Aspire Revo – „jonowa” rewolucja na biurku?

Kochanie, zmniejszyłem nasz komputer!

45
22 lipca 2009, 18:30 Piotr Bulski

Revo jak romb

Revo, który trafił w nasze ręce, to model oznaczony symbolem AR3600. Przedstawiając go, producent zapowiedział także inne wersje, różniące się np. urządzeniami peryferyjnymi. Wspominano m.in. o modelach z kamerą internetową i kontrolerem ułatwiającym granie. Testowany sprzęt był pozbawiony tych atrakcji.

Obudowa Revo w niczym nie przypomina referencyjnego ION-a. Blaszaną kostkę zamieniono na plastikowe, nowoczesne opakowanie o białych brzegach i granatowych bokach. Obudowa to prostopadłościan o podstawie zbliżonej do rombu. Sprzęt mierzy 195 na 210 na niecałe 40 mm. Jakkolwiek by mnożyć te wartości, do obiecywanej przez Acera litrowej pojemności nieco brakuje: pojemność obudowy sięga około 1,5 litra. Ale i tak komputer jest niewielki, szczególnie jeśli porównać go do typowych blaszanych obudów typu wieża. Warto wspomnieć, że referencyjna puszka NVIDI-i miała nieco ponad 0,5 litra objętości.

 

Dzięki sprytnie zbudowanym uchwytom obudowa może leżeć, stać lub... wisieć. Podstawka pełni funkcję stabilizującą, jednak obudowę można po prostu położyć na jednym z boków.

Revo może też zupełnie zniknąć z biurka. Nie, to nie magia, to... VESA. Istnieje opcja zamontowania komputera za monitorem lub płaskim telewizorem, właśnie dzięki zgodności ze standardowymi systemami mocowania. Wtedy telewizor lub monitor z dołączonym modułem zamienia się w sprzęt podobny do komputera typu „wszystko w jednym” (All In One). Do wygodnego sterowania konieczne jest oczywiście podpięcie klawiatury i myszy, najlepiej bezprzewodowych. Tych w zestawie nie znaleźliśmy. Warto pamiętać, że urządzenia peryferyjne komunikujące się z Revo przewodowo mogą się nie sprawdzić wtedy, gdy sprzęt będzie podłączony do dużego płaskiego telewizora. Któż chciałby siedzieć przed takim ekranem w odległości 1,5–2 m?

 

Charakterystycznym elementem obudowy jest ścięty narożnik ze spływającym włącznikiem. Guzik wygląda efektownie, ale niełatwo go wcisnąć. Pod włącznikiem umieszczono jedno z kilku gniazd USB 2.0. Po drugiej stronie po przekątnej narożnik też jest ścięty, ale zupełnie pusty. Pozostałe dwa, również niezagospodarowane, zaokrąglono.

 

Każda z białych ścianek Revo została w jakiś sposób zagospodarowana. Ponieważ na granatowych bokach postanowiono umieścić jedynie nowoczesny ozdobny wzór i nazwę sprzętu, na gniazda i otwory wentylacyjne przeznaczono białe obramowanie. Na jedną ze ścianek trafił slot czytnika kart pamięci flash, gniazdo eSATA i złącza mikrofonu i słuchawek. Na innej, najbardziej zajętej, umieszczono aż cztery porty USB 2.0, gniazdo sieci przewodowej i zasilania, blokadę typu Kensington oraz dwa wyjścia obrazu, analogowe D-sub15 oraz cyfrowe HDMI. W zestawie połączeń wyprowadzających obraz zabrakło gniazda DVI. O ile do płaskiego telewizora urządzenie można cyfrowo podpiąć przez HDMI, to w przypadku ekranu komputerowego pozostaje droga analogowa (chyba że dysponujemy nowoczesnym monitorem wyposażonym w złącza HDMI - np. HP LP2475w). W referencyjnym modelu NVIDIA ION mieliśmy do dyspozycji zarówno złącze HDMI, jak i DVI.

Dwie pozostałe ścianki w głównej mierze przeznaczono na otwory wywietrzników, przy czym z jednej strony dodano kolejny, szósty już port USB 2.0, a z drugiej – szynę do zamontowania plastikowej stopki pozwalającej ustawić Revo w pozycji pionowej.

 

Niestety, w naszym zestawie testowym owalnej stopki z przezroczystego plastiku zabrakło, przez co nie mogliśmy sprawdzić, jak stabilny jest umieszczony na niej komputer. Stawianie go na wąskich bokach bez podstawki zupełnie mija się z celem. Komputer jest chybotliwy i łatwo może się przewrócić, na przykład pociągnięty przewodem lub poruszony przy wkładaniu lub wyciąganiu karty pamięci.

 

Czego brakuje obudowie Revo? Tak, napędu optycznego. Na taki dodatek zabrakło miejsca. Producent zdecydował, że kosztem zmniejszenia obudowy będzie zachęcać użytkowników do dokupienia do swojego malucha zewnętrznego napędu, podłączanego najczęściej przez interfejs USB 2.0. Tego dodatku w naszym zestawie nie zabrakło. Razem z Revo otrzymaliśmy napęd odczytujący dyski Blu-ray, co pozwoliło sprawdzić sprzęt w filmach HD.

Biało-czarny zewnętrzny napęd firmy LiteOn IT to model DX-401S. Uniwersalny napęd łączy w sobie możliwości odczytywania dysków Blu-ray (jedno- i dwuwarstwowych), wielu formatów DVD (w tym płyt dwuwarstwowych i DVD-RAM), a także CD.

 

Dodany do komputera napęd niemal idealnie zgrał się z jego obudową – kolory tworzywa są ładnie skontrastowane. To jednak czysty przypadek. Warto pamiętać, że dokupienie takiego gadżetu podniesie cenę całego zestawu oraz zwiększy jego gabaryty. Ciekawe, ilu przyszłych użytkowników Revo zdecyduje się na coś takiego...

2