artykuły

Razer Megalodon – wielokanałowe słuchawki dla graczy

Skutecznie wciągający, ośmiokanałowy wir

83
31 lipca 2009, 23:45 Dawid Grzyb
Wielu z nas pamięta te piękne czasy, gdy dwa małe stereofoniczne głośniczki były przymocowane do pałąka. Zazwyczaj kiepskiej jakości, bardzo niewygodne słuchawki pozwalały odseparować się od otoczenia i w skupieniu cieszyć ulubioną grą. Byliśmy zadowoleni z tego, co oferował pobliski sklep komputerowy. Teraz rynek oferuje produkty, o jakich wiele lat temu nawet nie marzyliśmy. Producenci prześcigają się w rozwiązaniach usprawniających rozgrywkę, używają coraz bardziej wyszukanego nazewnictwa i coraz nowszych materiałów. Wszystko po to, by pozyskać bardzo wybrednego ostatnimi czasy gracza. Słuchawki przeznaczone dla tej specyficznej grupy użytkowników niekoniecznie muszą się nadawać do odsłuchu muzycznego. Produkty tego typu mają za zadanie jak najdokładniej odwzorować przestrzenne efekty dźwiękowe w grach komputerowych. Firma Razer właśnie po raz kolejny dała o sobie znać słuchawkami do grania z najwyższej półki. Miliony lat temu megalodon był postrachem wód, dzisiaj najnowszy model Razera straszy konkurencję. Czy inni producenci gadżetów tego typu faktycznie powinni się bać?

Spis treści

Chcemy podkreślić, że zestaw, który dotarł do redakcji, należał do kategorii tzw. engineering samples – był to zestaw testowy przeznaczony dla dziennikarzy oraz testerów. Produkt końcowy różni się nieznacznie od przetestowanego egzemplarza. Pudełko o wymiarach 40×26 cm jest dosyć lekkie. Czarny kolor to żadna nowość w przypadku produktów firmy Razer. Oprócz ledwo widocznego logo producenta nie ma żadnego tekstu ani dodatkowego ozdobnika.

 

Pudełko jest dość duże

 

Po otworzeniu pudełka ukazała się dodatkowa warstwa czarnej, połyskliwej tektury. Na środku tego zabezpieczenia znajdował się kartonik z wizytówką pracownika firmy Razer. Broszurka zawierała również krótką instrukcję, jak należy postępować ze słuchawkami oraz przewidzianym dla nich stojakiem. Napisu reklamowego na ulotce nie sposób nie zauważyć: „Put the sound in it’s place” (oznacza on tyle, co umieścić dźwięk tam, gdzie jego miejsce). Nie wszystkie slogany reklamowe Razera są udane, ale akurat ten jest chwytliwy.

 

Złota myśl dotycząca słuchawek dobrze pasuje do produktu

Nie mogło zabraknąć typowej dla produktów Razera wizytówki
Instrukcja obsługi, na wypadek gdyby ktoś nie wiedział, jak używać stojaka na słuchawki. Są tacy?

 

Po przebrnięciu przez wszystkie tekturki, ulotki i inne przeszkadzajki można było obejrzeć zawartość opakowania. Jak się po chwili okazało, słuchawki zostały umieszczone w dosyć dużym etui. Zaraz obok znajdowała się akrylowa konstrukcja, która okazała się stojakiem. Ów stojak nie będzie dostępny w końcowej wersji produktu.

 

Front stojaka został dopasowany do panelu sterowania słuchawek. Dwa widoczne kawałki metalu to magnesy
Tył bez udziwnień. Prostota i elegancja
Podstawa stojaka została zaopatrzona w gumowe „nóżki”

 

Oprócz wymienionych wcześniej rzeczy znalazło się miejsce na czarną kopertę zawierającą parę książeczek. Nie zabrakło certyfikatu autentyczności, poradnika szybkiego startu oraz katalogu produktów. Była też wyczerpująca instrukcja obsługi oraz para przezroczystych naklejek z logo firmy Razer. Producent zadbał również o należyte przedstawienie produktu od strony multimedialnej. Dołączona płytka zawiera niespełna czterominutową prezentację przeznaczoną do odtworzenia ze słuchawkami Megalodon na głowie. Jednak coś było nie tak, czegoś brakowało. Tak, nie było żadnej płyty ze sterownikami lub aplikacją do obsługi słuchawek! Warto zaznaczyć, że pod tym względem redakcyjny egzemplarz niczym nie różnił się od wersji sklepowej.

 

 

Obfitość książeczek oraz ulotek

 

Słuchawki komunikują się z komputerem poprzez port USB. Producent szczyci się tym, że Razer Megalodon jest produktem, który wystarczy podłączyć przez odpowiedni port do komputera, aby już po kilku chwilach móc w pełni wykorzystać jego możliwości. Integrowanie niezależnych od karty dźwiękowej procesorów dźwiękowych ze słuchawkami staje się ostatnimi czasy bardzo popularne. Jak się coraz częściej okazuje, elektronika będąca częścią słuchawek w zupełności wystarcza, więc nie trzeba wydawać pieniędzy na bardzo dobrą kartę. Podobnie było w przypadku już testowanych na łamach PCLab.pl słuchawek Logitech G35.

 

Ładny widok na zawartość opakowania

 

Warto przybliżyć nieco etui, w którym słuchawki zostały umieszczone. Jest ono naprawdę świetnej jakości. Słuchawki mieszczą się w nim bez jakichkolwiek problemów. Jest wykonane z tworzywa sztucznego, które zostało powleczone matowym materiałem. Oczywiście nie zapomniano o czarnym logo producenta na wierzchu. Na spodzie znajdują się perforacje mające zapobiegać ześlizgnięciu się etui z pochyłej powierzchni.

 

Sztywne, a przez to solidnie wykonane etui

 

 

Perforowany spód
Ładny widok. Słuchawki pasują do etui idealnie

 

Środek jest wyłożony dwuczęściową piankową formą w kształcie słuchawek. Pierwsza część jest przeznaczona na słuchawki, a druga na panel sterowania. Całość jest zamykana na suwak. Jeśli chodzi o wspomniany już stojak, to wywołał on w pierwszej chwili poczucie testowania urządzenia wyjątkowego w swojej klasie. Niestety, stojak spełniał swoją funkcję połowicznie. Słuchawki spoczywały na przeznaczonym dla nich miejscu pewnie, podobnie panel sterowania. Jednak wysokość stojaka okazała się za mała, bo słuchawki komunikują się z komputerem za pomocą kabelka wystającego z lewej muszli. Sprawia on wrażenie wytrzymałego, ale zaginał się z braku miejsca między podstawą stojaka a muszlą. Pomimo tej drobnej wady całość zrobiła na nas bardzo pozytywne wrażenie. Cel producenta został osiągnięty. Jakość dodatków jasno daje do zrozumienia, że chodzi o sprzęt z najwyższej półki.

 

Błąd konstrukcyjny: stojak na słuchawki był za niski dla Megalodonów. Zgięty kabel może się uszkodzić

 

Dane techniczne
Słuchawki
pasmo przenoszenia 20–20 000 Hz
oporność 40 omów przy 1kHz
czułość 105 dB ±4 dB
moc wejściowa 200 mW
rodzaj magnesu neodymowy
Mikrofon
pasmo przenoszenia 50–16 000 Hz
oporność –37 dB
stos. dźwięku do szumu 50 dB
tryb zbierania dźwięku jednokierunkowy
kabel 3,3 m w otulinie z włókna
wtyk USB



 

Strona:
kadajoZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
kadajo2009.07.31, 23:51
OMG, ale wysyp Artykulow :)
Sluchawki calkiem spoko, ale nie jestem fanem rozwiazan SR w tych urzadzeniach, nie ma to jak pozadne stereo.
sznuRkiZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
sznuRki2009.07.31, 23:57
Razer się rozpędza widze, miejmy nadzieje że nie zejdą na psy.
MglistyZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Mglisty2009.08.01, 00:07
Fajne, ale... 650zł! Matko boska. Jednak wtedy wziąłbym Solo 7C + Xonara i zostawił swoje stare Senki HD 202. I muzyka bardzo przyzwoicie i gry dobrze...
coo84Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
coo842009.08.01, 00:11
'Zaraz obok znajdowała się akrylowa konstrukcja, która okazała się stojakiem. Ów stojak nie będzie dostępny w końcowej wersji produktu.'
znaczy że razer spyla słuchawki za miesięczne wynagrodzenie w macdonaldzie i jeszcze stojaka nie chce dać?;d
robią wrażenie..ale i7 975 też robi wrażenie, a nikt ze zdrowym rozsądkiem by go nie kupił ;d
JaqsonZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Jaqson2009.08.01, 00:14
w końcu się doczekałem testu moich słuchaweczek
DominiqueLVZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
DominiqueLV2009.08.01, 00:23
jakby je produkował ktos inny to pewnie cena byłaby niższa :) a tak za logo razer płacimy + 100 zł :) to jak pro gamerzy? szykujecie swoje karty płatnicze?
LabovskyZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Labovsky2009.08.01, 01:33
Jaqson @ 2009.08.01 00:14  Post: 285656
w końcu się doczekałem testu moich słuchaweczek


W końcu?! Przecież one niedawno miały premierę! :)
Pan AdaśZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Pan Adaś2009.08.01, 01:50
-2#8
'nie wymagają karty dźwiękowej'
<lol>
że niby co to znaczy? to inne słuchawki wymagają osobnej, niezintegrowanej karty rozszerzeń? nie znam się może, ale chyba wszystko czego potrzebują słuchawki ma wbudowany każdy southbridge.
OldSkullZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
OldSkull2009.08.01, 02:15
'oporność –37 dB'
ciekawe, ciekawe ;)
40 ohmów, sporo, nie każdy wzmacniacz sluchawkowy by sie dobrze nadawał. Swoją drogą: one mają zwykłego jacka 3.5mm albo większego? Bo jeśl inie to lipa totalna - nie można ich uzywać poza komputerem. No i ta cena...
yotomeczekZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
yotomeczek2009.08.01, 02:18
Pan Adaś @ 2009.08.01 01:50  Post: 285663
'nie wymagają karty dźwiękowej'
<lol>
że niby co to znaczy? to inne słuchawki wymagają osobnej, niezintegrowanej karty rozszerzeń? nie znam się może, ale chyba wszystko czego potrzebują słuchawki ma wbudowany każdy southbridge.


Jak to każdy SB??
To po kiego producenci płyt głównych pakują kodeki dźwiękowe na płyty ??
Zaloguj się, by móc komentować
1