Odsłuch muzyczny – iRiver B20 kontra Apple/RWA „iMod” 5.5g
Aby przekonać się, jak B20 odtwarza muzykę, postanowiliśmy wystawić przeciwko niemu odpowiedniego rywala, iPoda Video generacji „pięć i pół”. Model B20 można kupić za ok. 450 zł. Jego przeciwnik to sprzęt ponad trzy razy droższy, czyli z najwyższej półki (jeśli chodzi o sprzęt przenośny). Byliśmy bardzo ciekawi wyników tego porównania. Apple umożliwia odtwarzanie muzyki w formatach bezstratnych. To nie miało większego znaczenia w naszym porównaniu, ponieważ B20 nie obsługuje formatów FLAC oraz WAV. Największa ciekawostka to DAC, który Apple montował w iPodach generacji czwartej oraz piątej. Modele Video oraz Classic są dumnymi posiadaczami konwertera cyfrowo-analogowego firmy Wolfson. Produkty tej firmy są bardzo cenione w branży hi-fi. Jej procesory dźwiękowe są używane w sprzęcie bardzo wysokiej klasy, przeznaczonym dla zamożnej klienteli. A tu ni stąd, ni z owąd Apple postanowił używać tych kostek w swoich produktach.
Nie ma jednak róży bez kolców, i tak też jest w przypadku iPoda. Cóż z tego, że znajduje się w nim elektronika Wolfsona, skoro pozostałe komponenty są dużo niższej jakości? Jeden człowiek podjął się ulepszenia iPodów, wręcz ze spektakularnym skutkiem: Vinnie Rossi, założyciel firmy Red Wine Audio. Znalazł on sposób, aby wykorzystać potencjał drzemiący w urządzeniach firmy Apple. Z powodzeniem udało mu się skrócić ścieżkę analogową sygnału płynącego z DAC-a do wyjścia liniowego w iPodzie. (Przez skrócenie ścieżki sygnału należy rozumieć ominięcie słabych kondensatorów). Zaowocowało to znakomitym dźwiękiem. (Zmodyfikowane urządzenie będziemy nazywać iModem). Niskie tony stały się bardziej dynamiczne i zwarte, średnie częstotliwości nabrały powabu – dźwięk był bardzo naturalny, pełny, dodatkowo wzbogacony o mikrodetale. Wiele osób twierdzi, że tak zmodyfikowany iPod deklasuje pod względem jakości wiele odtwarzaczy płyt CD kosztujących znacznie więcej. Oczywiście, wrażenia dźwiękowe to bardzo indywidualna kwestia. Żeby obydwa testowane źródła pokazały pełnię swoich możliwości, użyliśmy trójprzetwornikowych słuchawek armaturowych – modelu Westone 3. Słuchawki te wykazały całkiem niezłą synergię zarówno z B20, jak i z iModem.
Sposób testowania
Na obydwu odtwarzaczach znalazły się takie same utwory w dokładnie takiej samej jakości. Tu wychodzi jedna z najpoważniejszych wad B20: nie odtwarza formatów bezstratnych WAV ani FLAC. Co prawda jest w stanie obsłużyć pliki OGG, nawet Q10, niemniej jednak uznaliśmy, że pliki o jakości 320 kb/s dobrze nadają się do naszego porównania. B20 miał powyłączane wszelkie opcje korekcji dźwięku. Został uaktywniony parametryczny korektor, w którym nie podbiliśmy żadnej części pasma. W iModzie znalazło się niekomercyjne oprogramowanie RockBox. Szerokość sceny muzycznej została ustawiona na 125 proc., czyli połowę skali. Niskie i wysokie tony ustawiliśmy na 5 punktów w 12-stopniowej skali. Test polegał na odsłuchu tego samego utworu na przemian na obydwu odtwarzaczach, przy wykorzystaniu armaturowych monitorów dousznych firmy Westone. Warto zaznaczyć, że standardowe słuchawki dostarczone wraz z B20 są nie najgorsze i wielu w zupełności wystarczą. Dodatkowo posłużyliśmy się przenośnym wzmacniaczem słuchawkowym Fiio E5, jednakże szybko z niego zrezygnowaliśmy, ponieważ wykazywał bardzo słabą synergię z obydwoma odtwarzaczami. Docelowo do obu urządzeń powinien być użyty wzmacniacz p-51 Mustang, ale uznaliśmy, że słuchawki pokażą dobre oraz złe strony testowanego sprzętu bez niego. W przypadku iModa użyliśmy oczywiście zmodyfikowanego wyjścia liniowego, a nie wyjścia słuchawkowego.
Zdjęcie porównawcze – wzmacniacz Fii0 E5 oraz nasz redakcyjny iMod
Zdjęcie porównawcze – wzmacniacz Fii0 E5 oraz iRiver B20
Ręcznie wykonany kabel do iModa oraz para monitorów dousznych Westone 3. Wzmacniacz Fii0 E5, niestety, wykazał brak synergii z obydwoma urządzeniami
iRiver B20 jest również zdecydowanie lżejszy niż konkurencyjny odtwarzacz firmy Apple
Porównanie wyświetlaczy obydwu urządzeń. Góra – iRiver B20, dół – Apple/RWA iMod
Tim Skold – „Don’t Pray”
iRiver B20 zaprezentował utwór z nieco większym naciskiem na niskie częstotliwości. Scena muzyczna w porównaniu z konkurencją okazała się mniejsza, jednak różnica ta była słabo odczuwalna.
Apple/RWA iMod odtworzył utwór jaśniej, „muzykalniej”, z większą dbałością o detale. Bas był słyszalny mniej wyraźnie niż partie wokalne, ale było bardzo przyjemnie.
Nine Inch Nails – „Ghosts XIV”
iRiver B20 okazał się zdecydowanie mniej dynamiczny niż iMod, co nie znaczy, że było źle. Dało się zauważyć dobrą separację poszczególnych instrumentów. Na szczególną uwagę zasługują wysokie tony, które zostały odtworzone klarownie, jednak nie za blisko słuchacza, co przyniosło ogólnie bardzo przyjemne doznania.
Dźwięk z Apple/RWA iModa urywa głowę. Jest bardzo dynamicznie i wyraźnie. Scena jest tak szeroka, że można w niej utonąć. Instrumenty pomimo tego, że jest ich niewiele, „biegają” po scenie jak oszalałe. Coś pięknego.
Nine Inch Nails – „Ghosts XXXIII”
W tym utworze bas z iRivera B20 jest płytki, nieszczególnie mięsisty, niemniej jednak został odtworzony dynamicznie i czysto. Ogólnie dźwięk jest ciemniejszy. Scena jest bardziej płaska i oddalona od słuchacza, ale nie należy tego postrzegać jako wady. Owszem, dźwiękowi brakuje charakteru, ale „oddalona” prezentacja utworu jest jak najbardziej do przyjęcia.
Bas z Apple/RWA iModa schodzi bardzo nisko, nie jest mięsisty, ale nadrabia znakomitą dynamiką. Da się usłyszeć więcej mikrodetali oraz lepszą separację, niż w przypadku B20, ale są to różnice marginalne, słyszalne wyraźniej po dłuższym obcowaniu z utworem. Wysokie tony są dźwięczne i klarowne.
Muse – „In Your Word Live”
Odtworzony przez model iRiver B20, utwór składał się głównie z dużej ilości szybkich basów, bardzo punktowych i krótkich (zdecydowanie plus), odartych z mięsistości. Wokal był zdecydowanie za bardzo oddalony. Poszczególne instrumenty nieco się zlewały, ale nadrabiały precyzją i dynamiką.
Bas z Apple/RWA iModa okazał się równie punktowy jak u konkurencji, zarazem będąc głębszym. Rozmieszczenie poszczególnych instrumentów było bardziej precyzyjne, a ich brzmienie – bardziej „namacalne”. Separacja była przeciętna, ale przyczyną mogła być jakość pliku muzycznego. Wokalista przybliżył się do słuchacza i zabrzmiał wyraźniej.
Varttina – „Linnunmieli”
iRiver B20 wszystkie instrumenty oraz wokale pań z Varttiny odtworzył za blisko. Średnie tony były niezłe, ale ustąpiły tym z iModa pod kątem klarowności oraz mikrodetali. Stwierdziliśmy miejscowe rozlewanie się basów.
Jeśli chodzi o wokal, separację, dynamikę, bas – do Apple/RWA iModa nie można się przyczepić. Utwór zabrzmiał niesamowicie pod każdym względem. Bębny były tak klarowne i namacalne, że aż się miało ochotę wyjść na scenę i parę razy samemu uderzyć. Wokale brzmiały krystalicznie czysto i dynamicznie. Aż ciężko uwierzyć, że to plik zapisany w stratnym formacie. W utworze przeważają gitary akustyczne. Przez moment może się wydawać, że za bardzo zlewają się z wokalami, ale tak nie jest. Separacja jest doskonała.
Pig – „Here To Stay”
W piosence odtworzonej przez iRivera B20 wokalista jest znacznie bardziej oddalony niż w przypadku iModa. Bas jest porównywalnie punktowy i głęboki. Zauważyliśmy nieznaczne gubienie mikrodetali, mimo to słuchało się przyjemnie.
W wykonaniu Apple/RWA iModa poszczególne instrumenty sceny muzycznej były nieco lepiej rozlokowane. Nie były nadmiernie odsunięte od słuchacza, raczej w sam raz. Rozlokowanie instrumentów jest jedną z największych zalet iModa, który w tym utworze pokazuje, że pod tym względem nie ma sobie równych.
Saul Wiliams – „Break”
Uwagę słuchacza przykuwa potężny, mięsisty oraz dokładny bas z iRivera B20. Słychać bardzo wyraźnie echo twardych, elektronicznych sampli, którymi ocieka utwór. Partie wokalne są lekko odsunięte od słuchacza, ale pozostają wyraźne i nieprzejaskrawione. Syntezator występujący w refrenie nie atakuje ucha jakoś bardzo odczuwalnie, wciąż w centrum uwagi pozostaje wokal oraz bas. Było świetnie.
W przypadku Apple/RWA iModa pierwsze, co słyszymy, to punktowy oraz dynamiczny bas. Jest on jednak całkiem mięsisty. Ani przez moment nie wydał się przesadzony albo nieczysty. Doskonała separacja poszczególnych sampli od instrumentów robi wrażenie. Podobnie jest z wokalem, który przenika się z wszędobylską elektroniką. Doskonale słyszalny jest syntezator podczas refrenu.
Tharmapsal – „Molecules, Out!”
iRiver B20 daje tu dynamiczny i głęboki bas. Scena muzyczna okazała się odrobinę cofnięta. Ogólnie jest zimno i daleko, ale jest to zapewne kwestia tego konkretnego utworu. „Molecules, Out!” to przykład piosenki tribalowo-elektronicznej i jej zaprezentowanie jako chłodnej i odległej od słuchacza bardzo się nam spodobało.
Niskie tony z Apple/RWA iModa zostały odtworzone krócej i dynamiczniej, były lepiej zaakcentowane. Średnie tony zyskały dodatkowy zimny pogłos i odrobinę więcej szczegółów. Bardzo dobrze było słychać dodatkowe efekty elektroniki w utworze. Po raz kolejny iMod pokazuje większą dbałość o detale w odtwarzanych nagraniach.
Daemonia Nymphe – „The Calling of Naiades”
iRiver B20 przedstawił całość w dosyć płaski i pozbawiony wyrazu sposób. Ponadto wrażliwość słuchawek na wszelkie szumy elektroniki sprawiła, że wreszcie usłyszeliśmy jej wszędobylskie syczenie. Całość nie wypadła zbyt dobrze w porównaniu z konkurencyjnym urządzeniem.
Apple/RWA iMod odtworzył utwór odrobinę bardziej „muzykalnie”. Partie wokalne były wyraźniejsze i łagodniejsze. Bas miał więcej dyscypliny i dynamiki. Niestety, i tym razem syczenie dało się usłyszeć. Byliśmy zgodni co do tego, że jest to efekt słabej jakości pliku lub kiepskiego masteringu nagrania.
Patti Smith – „Redondo Beach”
Na iRiverze B20 utwór zabrzmiał dosyć łagodnie i wyraźnie. Melodyjny, specyficzny głos wokalistki został odtworzony bardzo ciekawie. Jego oddalenie względem pozostałych instrumentów było w sam raz. Rozsądna szczegółowość oraz ciekawy, głęboki bas brzmiały przyjemnie.
Apple/RWA iMod odtworzył utwór nieco bardziej „muzykalnie”. Scena zbliżyła się do nas na bliską odległość, niemniej jednak nie odczuliśmy, że jesteśmy atakowani przez dźwięki. Jedynym elementem, który pozostał nieco bardziej cofnięty, był wokal. Pomimo oddalenia był doskonale namacalny, wyraźny, podobnie zresztą jak reszta pasma. Świetny bas – esencja dyscypliny oraz kontroli.
Nine Inch Nails – „1000000”
iRiver B20 zagrał bardzo płasko, ale wokal zarysował się dość dobrze. Niestety, refren zlał się z instrumentami oraz elektroniką. Nie ma co narzekać, ponieważ akurat ten utwór jest bardzo wymagający. iMod nie poradził sobie z nią dużo lepiej.
Wokal płynący z Apple/RWA iModa okazał się nieco bardziej wyraźny, podobnie jak charakterystyczne dla tego utworu echo. Separacja mogłaby jednak być nieco lepsza, ponieważ poszczególne instrumenty dosyć mocno zlewały się ze sobą. „1000000” sprawił obu urządzeniom najwięcej problemów.
Mike Oldfield – „Taurus III”
W tym gitarowym utworze gwiazda całego show, czyli gitara, została przez iRivera B20 nieco odsunięta od słuchacza. Bardzo dobrze brzmiała perkusja. Dało się wyraźnie usłyszeć pojedyncze uderzenia w talerze. Mocny refren został odtworzony dynamicznie i odrobinę płasko. W jego trakcie było słychać delikatne szumy, ale jakoś szczególnie nie przeszkadzały. Całość wypadła bardzo dobrze.
Gra na gitarze w wykonaniu Apple/RWA iModa okazała się bardziej żywa i namacalna, a perkusja – jeszcze bardziej żywa, uderzająco szczegółowa. Refren wbija się w ucho słuchacza z niesamowitą siłą i klarownością. Wrażenia były naprawdę bardzo dobre.
Sephiroth – „Utul Khulture”
Niestety, w tym tribalowym utworze dało się usłyszeć szum elektroniki iRivera B20, ale nie było to jakoś specjalnie zauważalne. Piosenka została odegrana bardzo szczegółowo, wrzask we wstępie oraz mięsisty bas naprawdę robiły wrażenie. Co prawda niskie tony nie były bardzo zdyscyplinowane, ale jak najbardziej do zaakceptowania. Zabrzmiało to bardzo dobrze.
Apple/RWA iMod dał bardziej namacalny bas, który jednak był mniej dynamiczny. Reszta pasma została odtworzona z większą szczegółowością i bardziej „muzykalnie”, ale różnice były marginalne. Nie zabrakło odpowiedniej dawki dynamiki. Utwór pędzi na złamanie karku, trzymając słuchacza za rękę aż do ostatnich sekund. Wrażenia – mocne.
Einstürzende Neubauten – „Hawcubite”
iRiver B20 odtworzył utwór pod niemal każdym względem bardzo dobrze. Krystalicznie czysty wokal w połączeniu z dynamicznym oraz głębokim basem zrobił na nas wrażenie. Jest prawdą, że akurat ta piosenka nie wymaga za dużo, by brzmieć dobrze, ale B20 w połączeniu ze słuchawkami Westone 3 zdziałała cuda. Kropka.
Nagranie w wykonaniu Apple/RWA iModa rzuca na kolana. Świetny wokal oraz przestrzeń w połączeniu ze znakomitym, lekko oddalonym brzmieniem elektroniki zdziałały cuda. Słuchając tego utworu na tym właśnie sprzęcie, można doświadczyć małej nirwany. Daje się zauważyć znakomitą kontrolę urządzenia nad poszczególnymi instrumentami.
Konkluzja
Można by odnieść wrażenie, że w porównaniu z naszym redakcyjnym iModem odtwarzacz iRiver B20 nie ma szans. To się poniekąd zgadza. iMod grał lepiej. Należy zdać sobie sprawę z jednej bardzo ważnej rzeczy. Wyobraźmy sobie sytuację, że użytkownik ma okazję porównać dwa urządzenia. Kilka pierwszych chwil mija na doszukiwaniu się różnic. Gdy się znajdą, dochodzi się do wniosku, że dwa odtwarzacze grają różnie. Zgadza się. Dalej jest nieco ciekawiej. Po dłuższym obcowaniu z B20 i iModem dochodzi się do wniosku, że zmodyfikowany produkt firmy Apple okazuje się lepszy niemal na każdym polu. Ale gdy wraca się do B20, okazuje się, że te różnice to jeszcze nie przepaść, raczej są subtelne. Oczywiście, słuchawki dodały parę groszy od siebie i wykazały dużą synergię z B20. I to jest najciekawsze. B20 brzmi bardzo dobrze. Nie w porównaniu z iModem (choć ponownie zaznaczamy, że różnice są subtelne), ale ogólnie. Niewykluczone, że bardzo ciekawe opcje korekcji dźwięku jeszcze poprawią odbiór.
