artykuły

Logitech G35 Surround Sound Headset, czyli ośmiokanałowe słuchawki dla graczy

Prawdę słychać pośrodku... naokoło

69
24 maja 2009, 22:40 Dawid Grzyb

Testy odsłuchowe – gry

Do przetestowania G35 użyliśmy następujących tytułów:

- Unreal Tournament 3,
- Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena,
- Dead Space.

Należy bardzo wyraźnie zaznaczyć, że testowane słuchawki omijają kartę dźwiękową, korzystając z przetwornika umieszczonego wewnątrz nich. Wyniki testu to wrażenia dźwiękowe z odsłuchu wyłącznie G35. Jak już wspominaliśmy, słuchawki udostępniają dwa tryby odtwarzania dźwięku. Test obejmował granie w poszczególne tytuły i przełączanie się między trybami. We wszystkich grach możemy wyszczególnić charakterystyczne cechy słuchawek. G35 nie ulegają zjawisku tzw. hissingu (jednostajny szum w momencie, gdy powinna być idealna cisza). Nie ma też problemu z „syczeniem” niektórych głosek obecnych w naszym języku. Te dwie cechy są bardzo pożądane w świecie słuchawek, bo nieproszone dźwięki mogą skutecznie zabrać przyjemność z odsłuchu. Następny plus to separacja poszczególnych dźwięków w grach. Na przykład podczas ostrej wymiany ognia w Unreal Tournament 3 wszystkie dźwięki były łatwo rozróżnialne.

Unreal Tournament 3

Test polegał głównie na radosnej pacyfikacji botów podczas pojedynków jeden na jednego. Testowane mapy to Dm-Deck oraz Dm-Biohazard. Zaczęliśmy od dźwięku stereo. Podczas grania wszystkie głosy były bardzo wyraźne oraz czyste, jednak scena muzyczna była bardzo blisko nas – zdecydowanie za blisko. Pojawił się też problem z poprawnym odtwarzaniem większości dźwięków w odpowiednich kanałach. Wszystkie sample związane z graczem były umiejscowione tylko w prawym głośniku, co powodowało spory dyskomfort. Zarówno kroki, jak i efekty strzałów poszczególnych broni były słyszalne tylko po prawej stronie, co ma się nijak do tego, jak powinno być. Odgłosy związane z przeciwnikiem były słyszalne już bardziej pośrodku, jednak i tym razem dominacja prawego kanału była odczuwalna. Muzyka w tle, odgłosy drwin oraz głos komentatora były odtwarzane jak najbardziej prawidłowo. Po przełączeniu na tryb ośmiokanałowy scena muzyczna zmieniła się diametralnie. Nagle umiejscowienie wszystkich głosów stało się poprawne i już nie tak bliskie, innymi słowy – nabrało realizmu. Scena powiększyła się do tego stopnia, że czasem wydawała się zbyt odległa. Gdy podczas wymiany ognia z nieprzyjacielem na otwartym terenie byliśmy na wprost siebie, można było odnieść wrażenie, że przeciwnik jest od nas dużo bardziej oddalony. To zdarzało się dosyć często, niemniej jednak można się szybko przyzwyczaić, i po paru minutach jest całkiem przyjemnie. Słuchawki zapewniają przyzwoitą ilość basu, jednakże nie jest on tak punktowy i dynamiczny jak np. w słuchawkach Sennheiser HD600. Jest jedna rzecz, która nam się wyjątkowo nie podobała: bas towarzyszący wybuchającej rakiecie był nieprzyjemny, charczący. To samo zjawisko wystąpiło po przełączeniu trybu na stereo, nawet po zmianie na HD600. Tak więc to raczej wina sampla. Chociaż głośniki Logitech Z-5500 Digital oraz karta muzyczna Sound Blaster X-Fi Fatal1ty poradziły sobie z odtworzeniem owego wybuchu dużo lepiej. Podsumowując rozgrywkę w Unreal Tournament 3, można powiedzieć, że w trybie ośmiokanałowym było lepiej niż dobrze i że bohater artykułu to urodzony pacyfikator botów. :) Stereo pozostawiło niesmak. 


Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena

Testowaliśmy głównie tryb dla pojedynczego gracza oraz pojedynki jeden na jednego z żywym przeciwnikiem. Wrażenia dźwiękowe z trybów jedno- oraz wieloosobowego są podobne. Najnowsze słuchawki firmy Logitech po raz kolejny uświadomiły nam, co to znaczy integracja z grą aż do momentu jej ukończenia. Podczas przechodzenia najnowszej przygody antybohatera Riddicka dźwięk okazał się „miażdżący”. Zostawmy tryb stereo, bo problem prawego kanału dał się we znaki również tu. W trybie ośmiokanałowym... cóż... Assault on Dark Athena z G35 na głowie będzie jeszcze mroczniejszy i cięższy, może tylko pierwszych kilka minut w Dead Space będzie mogło się z nim pod tym względem równać. Dźwięk budujący atmosferę w tej grze jest bardzo dobry: bardzo czysty, dobrze wypozycjonowany, z odpowiednią ilością basu. Vin Diesel, odpowiedzialny za głos Riddicka, brzmi naprawdę genialnie. Wszelkie konwersacje podczas przerywników pozostawiają bardzo pozytywne odczucia. G35 pokazują kły w tej grze i nie zapadła mi w pamięci żadna dźwiękowa wpadka. Mocno reklamowany ośmiokanałowy dźwięk ukazał swoje prawdziwe oblicze, czego efektem była zarwana przez autora noc.


Dead Space

Test to oczywiście przygoda dla pojedynczego gracza. Dead Space to tytuł, który sam w sobie, jako przedstawiciel gatunku survival horror, powoduje u niektórych palpitację serca. Dźwięku w Dead Space jest zdecydowanie mniej, niemniej jednak jest bardzo sugestywny. Podczas wędrówki po prawie opustoszałych korytarzach zostajemy co jakiś czas zaatakowani samplami tłuczonej szyby lub też syczących monstrów czyhających na gracza. Wrażenia dźwiękowe są jak najbardziej pozytywne. Wystrzały, odgłosy potworów, tła oraz środowisko są w trybie ośmiokanałowym wyraźne oraz odpowiednio dynamiczne. Niskie tony również są przyzwoite. Ogólnie atmosfera jest bardzo dobra. Scena w klaustrofobicznych pomieszczeniach powinna być nieco bliżej gracza, i to w zasadzie jedyny mankament, który zapadł autorowi w głowie.

Kilka słów o różnicy: słuchawki kontra reszta świata

W konfrontacji ze wspomnianym wcześniej zestawem głośników Logitech Z-5500 i karty muzycznej Creative Fatal1ty, G35 wypadają dobrze, co nie znaczy, że są lepsze. Po uaktywnieniu ośmiokanałowego dźwięku przestrzennego gracz czuje dystans, gdy ktoś się skrada za jego plecami. Scena czasem jest aż za bardzo oddalona. Wspomniany zestaw głośniki plus karta muzyczna zdecydowanie lepiej oddaje przestrzeń, również niskie tony wypadają korzystniej. Niemniej jednak te słuchawki to z punktu widzenia gracza rozwiązanie niewiele gorsze, a tańsze. Muzyka oraz filmy to zupełnie inna para kaloszy.

4