artykuły

Al Lowe i Larry Laffer - historia pewnej gry

20 24 kwietnia 2003, 03:41 Piotr "CarnAge" Czyszczoń
Na początku lat osiemdziesiątych, młode małżeństwo, Ken i Roberta Williams, stworzyło swoją pierwszą grę przygodową, zatytułowaną Mystery House. Kto by pomyślał, że oto rodzi się jedna z najpotężniejszych i najbardziej wpływowych firm w branży komputerowej rozrywki. Trudno bowiem wyobrazić sobie rynek gier przygodowych bez firmy Sierra. Aż do początku lat dziewięćdziesiątych, firma Kena i Roberty Williams, była praktycznie hegemonem na polu gier przygodowych. Flagowym produktem Sierry była zawsze seria King's Quest. Ale nie tylko. Tytuły takie, jak: Police Quest, Space Quest, Quest for Glory, Willy Beamish, Codename: Iceman, Goldrush, Laura Bow - zapisały się złotymi literami w księdze elektronicznej rozrywki. O tak, gracz mógł wcielić się w dzielnego, praworządnego policjanta, lub też w bohatera żywcem wyrwanego z kart klasycznej powieści fantasy. Kosmiczny śmieciarz - Roger Wilco ze Space Questa ratował zaś całe planety i galaktyki.

Lecz cóż to? Któż to zmierza w naszą stronę? Ho, ho, toż to bohater nie lada! Czterdziestka na karku, zapadnięta klata, pognieciona marynarka, rozchłestana koszula, lekka łysinka, złoty łańcuch na szyi, wzrost nikczemny. Toż to Larry Laffer we własnej osobie! Tak, proszę szanownej publiczności. Oto najbardziej zwariowany bohater gry komputerowej. Zwariowany, lecz jakże prawdziwy. Larry ma głęboko w pogardzie ratowanie świata. Nie obchodzą go krwawe zemsty, walka o równość i sprawiedliwość. Dlaczego? Ponieważ Larry ma ważniejsze rzeczy na głowie. Larry musi zaliczyć kolejną panienkę! No dobrze, zasłania się poszukiwaniem Wielkiej Miłości. Nie mydl oczu, Larry! Dobrze wiemy, że byczek lubi brykać...

Spis treści



Osobą równie nieszablonową co Larry, jest jego twórca, Al Lowe. Jowialny, wiecznie uśmiechnięty człowiek o szerokich horyzontach i wielu pasjach. Kochający mąż i ojciec - dwójka dzieci - córka Megan i syn Brian. Miłośnik jazzu, zanim stworzył postać Larry'ego, grywał z kapelą w nocnych lokalach, parał się też zawodem... nauczyciela. Od 1994 roku mieszka z rodziną w Seattle. Musicie przyznać, że Ala Lowe trudno wcisnąć w ramy stereotypowego twórcy gier komputerowych. Po prawdzie, Al miał już wcześniej kontakt z firmą Sierra On-Line, uczestniczył w produkcjach takich gier, jak Donald Duck's Playground i Winnie The Pooh in the Hundred-Acre Woods, jednak dopiero pierwsza cześć przygód frywolnego Larry'ego, uczyniła go jedną z najjaśniejszych gwiazd koncernu Sierra.

Pierwsza odsłona Larry'ego wywołała za oceanem niemały skandal. Na firmę Sierra posypały się gromy ze strony stróżów tak zwanej "moralności". Nigdy wcześniej praktycznie żadna przygodowa gra komputerowa nie poruszała pewnych... pikantnych tematów. A przynajmniej nie na taką skalę. Leisure Suit Larry 1 - In the Land of the Lounge Lizards szokował i zawstydzał. Bardzo pruderyjne społeczeństwo amerykańskie, mocno wyczulone na tematy związane z seksem i równouprawnieniem, nagle musiało przełknąć gorzką, pełną ironii pigułę, wystrzeloną z - wydawałoby się - przeznaczonej dla dzieci i młodzieży branży przemysłu. O tak, przygody Larry'ego z pewnością nie były grą dla młodszego odbiorcy. Musicie zrozumieć, drodzy czytelnicy, Larry powstał w drugiej połowie lat 80, wtedy na ekranach monitorów królował przaśny Jet Set Willy, Pacman i labiryntówki w stylu Knight Lore. Nic więc dziwnego, że w pierwszym miesiącu od wydania, gra sprzedawała się gorzej niż źle. Al Lowe zajął się innymi projektami - między innymi Police Quest'em i czwartą odsłoną King's Quest. Lecz oto stała się rzecz niebywała, z miesiąca na miesiąc, krzywa sprzedaży przygód fajtłapowatego Larry'ego rosła w zastraszającym tempie. Po ośmiu miesiącach od premiery Leisure Suit Larry 1 - In the Land of the Lounge Lizards, program znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się gier w Stanach Zjednoczonych.

Cykl przygód Larry'ego Laffera to oczywiście nie jedyne programistyczne dzieła, jakie wyszły spod klawiatury pana Lowe. W 1992 roku stworzył postać Freddy'ego Pharkasa. Zabawne przygody zwariowanego farmaceuty i niedzielnego rewolwerowca w jednej osobie, okazały się wielkim przebojem. Freddy Pharkas: Frontier Pharmacist, przyniósł firmie Sierra krociowe zyski i to w okresie, kiedy klasyczne gry przygodowe powoli odchodziły już do lamusa. W 1995 roku Al Lowe powrócił do korzeni i stworzył grę dla młodszej publiki. Jak sam stwierdził w jednym z licznych wywiadów, grę Torin's Passage stworzył z myślą o swojej młodszej latorośli - wtedy 11-letniej Megan. Swoją drogą, klawego ojczulka mają te dzieciaki. Nie dość, że kipi chłopisko humorem, to jeszcze zajmuje się tworzeniem gier komputerowych!

Nadszedł już chyba najwyższy czas, aby dokładniej zapoznać szerszą publiczność z serią gier, która przyniosła Alowi sukces, sławę, pomnik w panteonie najważniejszych ludzi "branży" i - rzecz jasna - wymierne korzyści materialne.

Strona:
*Konto usunięte*2003.04.24, 04:21
eee pierwszy smilies/smile.gif
wiegulZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
wiegul2003.04.24, 05:38
No w gry K&R pogrywało sie na kommodore, ech...
kiaadZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
kiaad2003.04.24, 08:11
smilies/smile.gif trzeci smilies/bigsmile.gif
Administratorpila2003.04.24, 15:51
Ja Larry'ego darzę szczególnym sentymentem. To moja pierwsza i przez długi czas jedyna gra po mojej przesiadce z Commodore 64 na Atari ST w 1988 roku smilies/smile.gif Miałem wersję Larry'ego na ekran monochromatyczny - czarno-biały, innymi słowy. I wtedy też stawiałem moje pierwsze kroki w języku angielskim. Ba, to właśnie Larry nauczył mnie podstaw tego języka! Siedziałem mozolnie ze słownikiem Stanisławskiego i tłumaczyłem sobie, słowo po słowie, każdy wyraz. Każdą komendę, jaką chciałem wpisać, też musiałem sobie tłumaczyć ze słownikiem z polskiego na angielski. OPEN DOOR, BUY BEER i tak dalej!!! To były czasy!!! smilies/smile.gif
Ven2003.04.24, 16:24
Uhh gralo sie w Larrego gralo. Wiele ciekawych wspomnien sie z tym wiaze. Pamietam to byl rok 1989 pierwszy pecet pierwsza gra Larry 1. Przy kompie siedzi tata z siostra i staraja sie ruszyc Larrym. Pisza Move left, Go lesft i nic siedza kombinuja nic... wkoncu mnie dopuscili do kompa zrezygonowani a ja... uzylem strzalek ale byla jazda hehe.

.

Dzis juz by sie nikomu nie chcialo siedziec ze slownikiem nad gra. Kazdy czeka na polonizacje lub olewa gre. Wszystko sie zmienilo. Ale czy na gorsze? uwazam ze nie. Sa jeszcze ludzie ktorzy pisza gry z dusza... np Live For Speed.
*Konto usunięte*2003.04.24, 17:29
grrrr nie cierpie grać w gry w polskiej wersji jezykowej grrr ;p
Administratorpila2003.04.24, 17:42
Ostatnią grą, jaka zrobiła na mnie wrażenie, był Half-Life (1998). Wszystko, co widziałem potem, było jałowe...
*Konto usunięte*2003.04.24, 17:47
Ze mną jest podobnie i czasem nie wiem, czy przejadły mnie się gdy pecetowe i powinienem sięgnąć po konsole czy po prostu z tego wyrosłem smilies/smile.gif.
Administratorpila2003.04.24, 17:51
Obawiam się, że konsolowe gry są jeszcze gorsze smilies/sad.gif. Sam nie jestem posiadaczem konsoli, ale mam takie wrażenie, że na konsole powstaje więcej durnych strzelanek, a na peceta pojawiają się czasem jakieś perełki wymagające choć odrobiny myślenia.
*Konto usunięte*2003.04.24, 18:15
Po części racja, ale zawsze jest jakies ale smilies/smile.gif. Bardziej mnie chodzi o te fajne kolorowe RGP w stylu anime smilies/smile.gif Z bardzo dobrą fabułą, oprawą audiowizualną, lecz w przypadku FF zbyt długimi i nużącymi walkami :/ BTW. Coś Cie nie widze na ICQ ani gg smilies/smile.gif
Zaloguj się, by móc komentować
1