artykuły

Al Lowe i Larry Laffer - historia pewnej gry

24 kwietnia 2003, 03:41 Piotr "CarnAge" Czyszczoń
Larry 7 - Love for Sail! - Miłość na fali

Ostatnia z przygód naszego wiecznie niezaspokojonego podrywacza, zaczyna się w miejscu, gdzie kończymy szóstą część gry. Shamara okazuje się podłą su.... to znaczy, zgrabnie związuje naszego bohatera niczym prosiaka i dokładnie czyści mu portfel z gotówki. No cóż, Larry, nic nowego - rzec by można. Jednak Larry nigdy się nie załamuje, przybywa na statek Kapitan "Dajki". Bierze udział w konkursie, w którym główną nagrodą jest upojna noc z PANIĄ Kapitan. Wielce pomocna w przybliżeniu Larry'ego do tego zacnego celu będzie sprzątaczka - Jancia, chyba pierwsza, totalnie aseksualna kobieta w całej serii gier o Larrym.


Oczywiście "rybka lubi pływać". Larry zaliczy w międzyczasie nadobną Gosie Kroft, wyuzdaną bibliotekarkę i jeszcze parę innych panienek. Na końcu czeka nagroda w postaci kapitan Dajki. Ostatnia (jak na razie) odsłona przygód Larry'ego ukazała się w naszym pięknym kraju w rodzimej wersji językowej. Jerzy Stuhr wcielający się w główną postać jest rewelacyjny. Niestety "swojskość" programu może nie podobać się tym graczom, którzy znają poprzednie części gry. Zarówno grafika, jak i muzyka stoi na dosyć wysokim poziomie. Niestety, Larry 7 jest - moim zdaniem - zbyt krótki i zbyt prosty. Brakuje mu też klimatu poprzednich części - mówię zarówno o wersji PL, jak i oryginale. Lekki swądek dekadencji i lubieżności charakteryzujący poprzednie części gdzieś się ulotnił... niestety.

Podsumowanie

Seria przygód Larry'ego fajtłapy to po prostu mistrzostwo świata. Żadnej przygodówki nie darzę takim afektem, jak sześć części przygód Laffera. Ta seria ma wszystko - humor, grywalność i to "coś", czego tak bardzo ostatnio grom brakuje. Można zapytać, dlaczego TA właśnie gra, dlaczego właśnie Al Lowe? Przecież są inni, bardziej "wybitni" twórcy. Ot choćby Eric Chachi, David Braben czy też Peter Molyneux. Owszem, jednakże to właśnie gry Ala Lowe wyłamywały się ciasnego gorsetu, szablonu, jakim są komputerowe gry. W czasach, gdy na ekranach monitorów panowały mutacje Galaxiana, setny raz z rzędu skakaliśmy bez celu z platformy na platformę w kolejnej zręcznościówce, nagle pojawił się Al Lowe ze swoją obrazoburczą grą. Grą, która w niemiłosierny sposób kpiła z "amerykańskiego snu" i obnażała zakłamanie i pruderię współczesnego społeczeństwa. Co najważniejsze, Al Lowe w swojej grze, czynił to w sposób wysublimowany z nutką łobuzerskiego humoru. To jeden z wielu powodów, dla których tak wysoko cenię sobie Larry'ego i cały cykl stawiam na piedestale. Nie za wkład technologiczny, bo ten był praktycznie znikomy. Ale za treść, która przeważa i góruje nad formą. I już to samo w sobie jest czymś niezwykłym i wyjątkowym w branży gier, gdzie liczy się przede wszystkim blichtr i oprawa.

Żegnaj Larry, nadeszły czasy bezdusznych poligonów i trójwymiarowych brył pokrytych teksturami. Tak to już jest. Jeszcze raz żegnaj - obyś odnalazł miłość swego życia - tylko pamiętaj, unikaj sadomasochistek, lesbijek i niewyżytych seksualnie nimfomanek. Chociaż z drugiej strony życie musi nieść w sobie choćby odrobinę pikanterii...


Ilustracje pochodzą ze stron www.adventurecollective.com oraz www.mobygames.com.
Strona:
*Konto usunięte*2003.04.24, 04:21
eee pierwszy smilies/smile.gif
wiegulZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
wiegul2003.04.24, 05:38
No w gry K&R pogrywało sie na kommodore, ech...
kiaadZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
kiaad2003.04.24, 08:11
smilies/smile.gif trzeci smilies/bigsmile.gif
pilaZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
pila2003.04.24, 15:51
Ja Larry'ego darzę szczególnym sentymentem. To moja pierwsza i przez długi czas jedyna gra po mojej przesiadce z Commodore 64 na Atari ST w 1988 roku smilies/smile.gif Miałem wersję Larry'ego na ekran monochromatyczny - czarno-biały, innymi słowy. I wtedy też stawiałem moje pierwsze kroki w języku angielskim. Ba, to właśnie Larry nauczył mnie podstaw tego języka! Siedziałem mozolnie ze słownikiem Stanisławskiego i tłumaczyłem sobie, słowo po słowie, każdy wyraz. Każdą komendę, jaką chciałem wpisać, też musiałem sobie tłumaczyć ze słownikiem z polskiego na angielski. OPEN DOOR, BUY BEER i tak dalej!!! To były czasy!!! smilies/smile.gif
Ven2003.04.24, 16:24
Uhh gralo sie w Larrego gralo. Wiele ciekawych wspomnien sie z tym wiaze. Pamietam to byl rok 1989 pierwszy pecet pierwsza gra Larry 1. Przy kompie siedzi tata z siostra i staraja sie ruszyc Larrym. Pisza Move left, Go lesft i nic siedza kombinuja nic... wkoncu mnie dopuscili do kompa zrezygonowani a ja... uzylem strzalek ale byla jazda hehe.

.

Dzis juz by sie nikomu nie chcialo siedziec ze slownikiem nad gra. Kazdy czeka na polonizacje lub olewa gre. Wszystko sie zmienilo. Ale czy na gorsze? uwazam ze nie. Sa jeszcze ludzie ktorzy pisza gry z dusza... np Live For Speed.
*Konto usunięte*2003.04.24, 17:29
grrrr nie cierpie grać w gry w polskiej wersji jezykowej grrr ;p
pilaZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
pila2003.04.24, 17:42
Ostatnią grą, jaka zrobiła na mnie wrażenie, był Half-Life (1998). Wszystko, co widziałem potem, było jałowe...
*Konto usunięte*2003.04.24, 17:47
Ze mną jest podobnie i czasem nie wiem, czy przejadły mnie się gdy pecetowe i powinienem sięgnąć po konsole czy po prostu z tego wyrosłem smilies/smile.gif.
pilaZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
pila2003.04.24, 17:51
Obawiam się, że konsolowe gry są jeszcze gorsze smilies/sad.gif. Sam nie jestem posiadaczem konsoli, ale mam takie wrażenie, że na konsole powstaje więcej durnych strzelanek, a na peceta pojawiają się czasem jakieś perełki wymagające choć odrobiny myślenia.
*Konto usunięte*2003.04.24, 18:15
Po części racja, ale zawsze jest jakies ale smilies/smile.gif. Bardziej mnie chodzi o te fajne kolorowe RGP w stylu anime smilies/smile.gif Z bardzo dobrą fabułą, oprawą audiowizualną, lecz w przypadku FF zbyt długimi i nużącymi walkami :/ BTW. Coś Cie nie widze na ICQ ani gg smilies/smile.gif
Funkcja komentowania została wyłączona. Do dyskusji zapraszamy na forum.
4