Wentylacja – w cieniu jumbo turbin
Można się rozwodzić nad tym, w jaki sposób wykonano poszczególne elementy, ale wszystko przestaje być ważne w obliczu prawdziwego przeznaczenia ATCS 840. Chciałoby się powiedzieć, że istotą tej obudowy jest po prostu wiatr… i tak jest w rzeczywistości. Cooler Master zaprojektował niemalże silnik odrzutowy do chłodzenia komputera. Jest tu „sprężarka” w postaci przedniego wentylatora 230 mm, jest coś na kształt komory podgrzania powietrza (i to bez udziału paliwa ;)) i są dwie turbiny 230 mm i jedna 120 mm. Brakuje tylko Toma Cruise’a, zmiennej geometrii skrzydeł i czarnej, skórzanej kurtki z naszywką Top Gun.
Ta odrobina podekscytowania nie jest nieuzasadniona. ATCS 840 to pierwsza obudowa o tak klasycznym wzornictwie, a przy tym wykorzystująca aż trzy wentylatory 230 mm w systemie wentylacyjnym zgodnym ze specyfikacją ATX. Owszem, są konstrukcje z większymi dmuchawami, ale przeważnie jest to jeden wentylator umieszczony z boku.
Już na zdjęciach na poprzednich stronach można było dostrzec dwie 230, które znalazły się w tylnej części wierzchu obudowy. Ich zadaniem jest wytworzenie silnego ciągu w obudowie, dzięki czemu powietrze w środku porusza się szybciej. Przyłożenie dłoni do otworów wentylacyjnych umieszczonych na tylnym panelu daje wyobrażenie o wytworzonym przez nie w środku podciśnieniu. Trzeci wentylator wielkości 230 mm umieszczono w linii frontu, za charakterystycznym, wystającym panelem, a przed koszykiem na dyski twarde. Niestety, ponieważ ten ostatni dla wygody został ustawiony poprzecznie, tworzy barierę dla strumienia zasysanego powietrza. Poza trzema turbinami rodem z boeinga, które znajdują się w zestawie, Cooler Master przewidział jeszcze cztery miejsca dla standardowych 120. Jedno z nich, na tylnym, wysuwanym panelu, fabrycznie obsadzono, pozostałe trzy pozostawiono puste. I choć ten brak w wyposażeniu w innej obudowie być może byłby do pominięcia, w przypadku konstrukcji pretendującej do miana ekskluzywnej – zdecydowanie nie. Dwa opcjonalne wentylatory można przymocować do koszyka na dyski za pomocą specjalnej, zdejmowanej ramki. W ten sposób cała ta dyskowa sekcja zostanie z obu stron zamknięta wentylatorami (1× 230 przed oraz 2× 120 za), co zapewne tym lepiej się sprawdzi, im na przykład bardziej rozbudowana będzie macierz RAID. Ponadto dzięki temu przyspieszono przepływ powietrza w okolicy kart graficznych. Dodatkowo na spodzie, tuż przed zasilaczem, można zamontować trzeci wentylator, który będzie czerpał powietrze bezpośrednio spoza obudowy. Jest jeszcze piąte miejsce, o którym już wspomnieliśmy: doczepiany z tyłu tunel, w którym montowany jest wentylator 120 mm mający za zadanie odsysać powietrze z okolic kart graficznych.
Obudowę wymienia się rzadziej niż umieszczone w niej komponenty, więc wentylatory prędzej czy później zaczną działać głośniej, aż w końcu się zużyją. Wielu producentów w ogóle o tym nie myśli, projektując swoje konstrukcje, choć jest to jeden z najważniejszych aspektów długotrwałej eksploatacji. Oceniając zatem konstrukcję, trzeba wziąć pod uwagę również to, jak producent rozwiązał problem wymiany wentylatorów w przyszłości. Problem oczywiście nie istnieje w przypadku tych obudów, które wykorzystują jedynie popularne typy wentylatorów. Tutaj jednak mamy do czynienia z aż trzema nietypowymi. Cooler Master jednak wybrnął z tej sytuacji znakomicie, bo z jednej strony ewidentnie uniknął narażania klienta na duże wydatki, a z drugiej jego samego to niewiele kosztowało.
W zestawie znajdują się cztery podłużne, plastikowe elementy, które służą do połączenia ze sobą trzech wentylatorów 120 mm, a przy tym umożliwiają zamontowanie tego tercetu w miejscu dwóch wierzchnich jumbo turbin. Amatorów chłodzenia wodnego zainteresuje to również ze względu na możliwość zamontowania potrójnej chłodnicy. Generalnie rozwiązanie to jest tak proste i tanie, że aż genialne. Oczywiście, trudno liczyć na to, że takie trzy mniejsze jednostki okażą się równie wydajne, lecz ten problem schodzi na dalszy plan. Istotne jest samo to, że można je zastosować po zużyciu się tych fabrycznych. Najlepiej byłoby, gdyby modele 230 mm upowszechniły się również na rynku zamienników, ale na to obecnie trudno liczyć, zwłaszcza że producenci wentylatorów i obudów jeszcze nie uzgodnili standardu dla największych modeli. Niektórzy z nich preferują rozmiary zbliżające się do 300 mm. Cooler Master woli mniejsze, gdyż można je zastosować w większej liczbie bez rozdymania obudowy do monstrualnych rozmiarów. Nam to podejście wydaje się lepsze.
Teoretyczne deliberacje nie odwiodą jednak uważnego Czytelnika od pewnego szczegółu. Wspomnieliśmy o możliwości zastąpienia dwóch wierzchnich jumbo turbin, ale nie tej przedniej. Cooler Master nie wyposażył obudowy w żaden zestaw do zastąpienia tego wentylatora przez inny, w popularniejszym standardzie. To przeoczenie wydaje się zupełnie niezrozumiałe. Jeśli producent rozwiązał ten problem jakoś inaczej – my nic o tym nie wiemy.
Wszystkie miejsca, którymi powietrze jest zasysane do środka, są opatrzone filtrami. Znajdują się one zatem z przodu, za wystającym i wygodnie zdejmującym się aluminiowym panelem, oraz na spodzie obudowy: w miejscu dla opcjonalnego wentylatora oraz pod zasilaczem. Wszystkie wykorzystują wygodne w myciu siatki z tworzywa umieszczone w także plastikowych ramkach. Filtry te łatwo się wyjmuje i wkłada na miejsce. Wystarczy lekko nacisnąć rączkę i wysunąć, a wsuwając upewnić się, że było słychać charakterystyczne „klik”. Ich konstrukcja zapewnia dobrą osłonę przed większością lepkich oraz elektrostatycznie aktywnych substancji, nieco ograniczoną w przypadku pyłów. Jednak usunięcie przefiltrowanego pyłu z komponentów to znacznie prostsza czynność, zwłaszcza że wystarczy do tego sprężone powietrze. Nie trzeba nic myć, bo pył łatwo ustępuje. Dobrze, że obudowa wykorzystująca tak potężny system wentylacji ma filtry właśnie takiej konstrukcji. Wypełnienie z gąbki byłoby zdecydowanie za mało przepuszczalne.
W obudowie nie wykorzystano żadnych klasycznych, drucianych „grilli”. Nie jest to olbrzymia wada, ale szkoda, że od wewnątrz nie przysłonięto czymś tych dużych turbin. Z zewnątrz zastosowano stalową siatkę, która jednak znacząco obniża przepływ powietrza. Z jednej strony Cooler Master nie miał wielkiego wyboru, bo wyłączony komputer powinien być osłonięty, z drugiej być może dałoby się to rozwiązać lepiej. Otwory wentylacyjne na tylnym oraz spodnim panelu osłonięto kratką wyciętą z blachy konstrukcyjnej. Jej struktura, tzw. plaster miodu, jest jedną z najlepszych, bo stawia stosunkowo niski opór. Można się jednak zastanawiać, czy w tak klasycznej konstrukcji nie warto by zastosować drucianych, bo mają one najniższe opory i generują najmniej szumu. Z drugiej strony jakoś trzeba by je zamocować – niewątpliwie wycięcie z blachy jest dla producenta znacznie prostsze i tańsze.
Bateria fabrycznych wentylatorów to jedne z lepszych konstrukcji, jakie można spotkać w obudowach, ale nadal można je porównać co najwyżej do średniej półki na rynku zamienników. Jumbo turbiny kręcą się z prędkością od 300–350 obr./min przy 5–6 V do 600–650 obr./min przy 12 V. (Ustawione pionowo, kręcą się o ok. 50 obr./min szybciej, niż gdy są umieszczone poziomo, co wskazywałoby na wykorzystanie dość prostego łożyska ślizgowego bez żadnych zabezpieczeń magnesowych). Nie udało nam się rozpędzić ich do nominalnych 700 obr./min, trzeba jednak jasno stwierdzić, że rozpiętość od 300 do 600 obr./min wydaje się najzupełniej wystarczająca. Przy niskim napięciu modele te (A23030-10CB-3DN-L1) są bardzo ciche, choć wytrawni „cichofile” nie uznają ich za bezgłośne. Przy maksymalnych 12 V są wyraźnie słyszalne, ale na pewno nie uciążliwe. Można nawet powiedzieć, że generują uspakajający szum :) I to jest właśnie olbrzymia korzyść z tak dużego rozmiaru wentylatora: wywołuje solidny przeciąg przy bardzo ograniczonym natężeniu dźwięku. Niestety, kultura pracy wentylatorów nie jest idealna. Mieliśmy okazję sprawdzić dwa egzemplarze ATCS 840 i w obu co najmniej jeden wentylator miał „szurające” łożysko, co może okazać się irytujące, jeśli obudowa znajdzie się blisko uszu, a nie pod biurkiem.
Jedyny w zestawie wentylator 120 mm kręci się z prędkością od 550 do 1100 obr./min, czyli na maksymalnym napięciu wciąż o 100 obr./min wolniej, niż podaje producent. W gruncie rzeczy to nawet lepiej, gdyż ten model (A12025-12CB-3BN-F1) w obu obudowach działał bardzo cicho. Łożysko nie hałasowało praktycznie wcale, a obroty okazały się dobrze zestrojone. Przy maksymalnym napięciu wentylator ma podobną głośność jak modele 230 mm, minimalne powinno być odpowiednie nawet dla najbardziej uczulonych na hałas. Wydaje się nawet, że działa ciszej niż 230 przy 300 obr./min.
Trzeba jednak podkreślić, że w zestawie nie ma żadnego kontrolera! Napisaliśmy o prędkości obrotowej wentylatorów, bo trudno nam sobie wyobrazić, żeby ktoś, kto kupi tę obudowę, nie zechciał dokupić takiego kontrolera. Oczywiście, można powierzyć kontrolę obrotów płycie głównej, o ile ma ona taką funkcję. Wszystkie wentylatory podłączane są standardowym trzypinowym złączem i wyposażono je jedynie w przejściówki do klasycznego moleksa. Ale Cooler Master chyba powinien był pójść dalej.
Na zakończenie tej części artykułu kilka słów na temat układu wentylacyjnego. Wykorzystanie dwóch umieszczonych pod wierzchem jumbo turbin stworzyło duże zapotrzebowanie na powietrze. Na dodatek w obudowie w tej roli działa również jeden fabryczny wentylator 120 mm na tylnym panelu, można też dołożyć jeden w tunelu na wysokości kart graficznych. A w specyficznej konfiguracji – także wentylator zasilacza. Z jednej strony taki zestaw ma dużą wydajność, z drugiej zaś obudowę w powietrze zaopatruje tylko jeden wentylator 230 mm na froncie oraz jeden opcjonalny u spodu. Wydaje się, że to zbyt duża dysproporcja, i rzeczywistość to potwierdza. Jak sprawdziliśmy, wentylatory 120 mm umieszczone na tylnym panelu i w tunelu ewidentnie siłują się z panującym wewnątrz podciśnieniem, co ogranicza ich wydajność. Gdy zostały wyłączone, to okazało się, że powietrze jest przez ich otwory mocno zasysane do środka. Szkoda, bo wydaje się, że skuteczność całego układu wentylacyjnego mogłaby być jeszcze wyższa, gdyby był bardziej zrównoważony.






