artykuły

Cooler Master ATCS 840 – trzy wielkie turbiny i góra aluminium

Koniec Jumbo Jetów!

42
7 lutego 2009, 20:04 Filip Straburzyński

Konstrukcja – funkcjonalność dzięki wielkości

Obudowa jest jedną z największych na rynku. Powtarzanie wymiarów za producentem nie ma sensu – można spokojnie uznać, że jest to jedna z najszerszych konstrukcji typu full tower. Przystosowano ją nawet do zestawów wykorzystujących płyty główne formatu E-ATX, najwyższe schładzacze procesora oraz wiele długich kart graficznych. Recenzowany u nas Radeon HD 4850 X2 (dłuższy przecież od HD 4870 X2!) nawet w parze mógłby w środku komfortowo się rozgościć. Na dodatek producent przewidział dwa miejsca dla zasilacza, a także stworzył warunki do umieszczenia wewnątrz chłodnicy. Możliwości są zatem ogromne, ale już sam sposób montażu podzespołów zdradza pewne niezdecydowanie projektujących. Z jednej strony część unieruchamiana jest za pomocą śrub, co wbrew pozorom nie jest złym rozwiązaniem w tego rodzaju obudowach. Z drugiej przygotowano dużo ułatwień mających przyspieszyć wymianę części, ale najczęściej opartych na dość luźnych plastikowych elementach. Można jednak stwierdzić, że uczyniono wiele, by dostęp do podzespołów był możliwie łatwy, a przeciąg – niczym w odrzutowym silniku. Istotny jest również brak ostrych krawędzi w środku, dzięki czemu po zmontowaniu komputera dłoni nie przyozdobią żadne szramy.

 

Podstawą konstrukcji są grube płaty aluminium, które dodatkowo wyprofilowano dla usztywnienia całości. Materiał ten ma milimetr grubości, a do tego całość wzmocniono stalowymi poprzeczkami, więc możemy mówić o ponadprzeciętnej solidności konstrukcji. Nie ma mowy o uginaniu się żadnego z elementów, nawet przy podzespołach obwieszonych ciężkimi radiatorami. Zatoki 5,25 oraz 3,5 cala są ze sobą połączone i współtworzą „konstrukcję nośną”. Z wyjątkiem pojedynczych miejsc elementy konstrukcji zostały ze sobą znitowane. Zapewniono dzięki temu bardzo ścisłe związanie poszczególnych części bez ryzyka poluzowania, jednak bardzo ograniczyło to możliwości demontażu poszczególnych paneli. Przez to zarówno wierzchu obudowy, jak i frontu nie można całkowicie zdemontować. Zamiast tego, dla ułatwienia dostępu do podzespołów, w obu tych miejscach przewidziano zdejmowane panele.

 

Zatem poza dwoma bocznymi, przykręcanymi szybkośrubkami panelami w obudowie są dwa inne. Trzeci to właśnie ten umieszczony na wierzchu, faktycznie będący niemal w całości stalową siatką. Wsuwa się ją w dość ciasne prowadnice, dzięki czemu nie wpada w wibracje, i blokuje dwoma szybkośrubkami. Dopiero po jej zdemontowaniu można odkręcić ukryte pod nią wentylatory. O czwartym panelu wspomnieliśmy, omawiając front – to wysunięty nieco naprzód solidny kawał aluminiowej blachy. W jego mocowaniu widać charakterystyczne dla Cooler Mastera zamiłowanie do uproszczeń. Istotnie, jego zdejmowanie i zakładanie jest bardzo wygodne i proste: wystarczy chwycić za prawą krawędź, docisnąć do lewej i wyciągnąć go lub dopchnąć. Jak zapewne Czytelnik się domyśla, całość jest zawieszona na plastikowych zatrzaskach. Trudno im cokolwiek zarzucić poza tym, że są właśnie z plastiku. Obudowa pretenduje do miana klasycznej konstrukcji, więc chyba liczba wyrabiających się z czasem elementów z tworzywa powinna być ograniczona do minimum. Jest to jedno z kilku miejsc, w których pojawiają się tego typu elementy. Jednak w tym przypadku problem polega także na tym, że pod panelem ukryto filtr, który zapewne będzie wymagać częstego czyszczenia. Choć oczywiście można na to spojrzeć dwojako: ponieważ panel zdejmuje się nad wyraz wygodnie, użytkownik nie będzie odkładał tego czyszczenia w nieskończoność. Jednak obawiamy się, że obluzowanie to kwestia czasu. W tego rodzaju obudowach tworzywo sztuczne powinno być wykorzystywane tylko w ostateczności.

Widoczny wentylator fabrycznie montowany jest oczywiście wewnątrz. To tylko nasza dość specyficzna platforma testowa wymusiła przeniesienie go na drugą stronę tylnej ścianki


Dobrym przykładem tego, jak plastik gryzie się ze szlachetnym metalem poszycia ATCS 840, jest dodatkowy tunel montowany z tyłu obudowy na wysokości kart rozszerzeń. Sama idea jest bardzo ciekawa, zwłaszcza z punktu widzenia wentylacji, która dzięki temu ma być skuteczniejsza. Jego montaż nie jest szczególnie trudny, mimo że trzeba użyć śrub. Wszystkie przewody podłączane do kart graficznych, dźwiękowych i innych trzeba najpierw przewlec przez gumowe oczka, a potem tunel ten należy zahaczyć z jednej strony i przykręcić z drugiej. Niestety, to właśnie tworzywo, z którego zbudowano ten element, ewidentnie nie jest najwyższej jakości. Można wyjść z założenia, że tunel ten ma przede wszystkim działać, ale mimo wszystko całość w związku z tym wygląda jak najdroższy mercedes ze starą przyczepką z Niewiadowa. Zdecydowanie przyjemniej byłoby, gdyby również element ten był z aluminium, jak reszta obudowy.

2