Dmuchanina – System Intelligent Management (dalej SIM):
Tak Ikonik nazwał wspomniane wyżej „turbo” montowane „pod maską”, czyli moduł zajmujący się automatyczną kontrolą wentylatorów. Nazwa nie napawa optymizmem być może dlatego, że ostatnio zbyt wiele systemów, czy to samochodowych, czy to komputerowych, określa się mianem inteligentnych, choć często głupotą doprowadzają użytkowników do pasji. Jest to jednak chyba najważniejszy element Zarii, ten który wyróżnia ją na tle innych obudów. Co ważniejsze, jest to autorskie rozwiązanie Ikonika.
Moduł ten ma dwie warstwy: sprzętową i programową.
Pierwsza z nich to płytka drukowana z układem sterującym oraz zasilającym wentylatory i czujniki temperatury. Została ona umieszczona dokładnie w linii zatok 5,25 cala pod prawym panelem obudowy – płytka nie jest duża, więc bez problemu się tam mieści. Zabezpieczono ją dodatkowo aluminiową pokrywą, która pełni również rolę informacyjną. Oznaczono na niej bowiem kanały dla wentylatorów oraz czujników, które są obsługiwane przez warstwę programową Zarii. Ta ma ich fabrycznie po cztery z każdego rodzaju, a płytka ma ich po sześć. Istotna jest zatem informacja, które z nich będą funkcjonować. Czytelnik ma prawo wiedzieć przy tym, że taki sam SIM wykorzystywany jest we flagowym modelu Ikonika – Ra. Tam jednak oprogramowanie pozwala na obsługę wszystkich kanałów umieszczonych na płytce. Niewiele jednak trzeba, żeby SIM od Zarii stał się SIM-em od Ra: wystarczy zdjęcie zasłaniającej niektóre porty pokrywy oraz wybranie z listy w oknie oprogramowania wyższego modelu obudowy Ikonika. Dzięki temu również wentylatory procesora i karty graficznej, o ile mają standardowe złącze trzypinowe, można oddać pod kontrolę systemu. Producent dołączył nawet stosowną przejściówkę (jedną) do wyposażonych w PWM schładzaczy procesora. Płytka ma również jeden port dla diod ulokowanych w wentylatorach. Za pomocą dołączonych rozgałęziaczy można podłączyć do niej nawet cztery zestawy podświetleń, o ile mają oddzielną wtyczkę dwupinową.
Druga warstwa, programowa, to wymieniona już wyżej prosta aplikacja. Jej funkcjonalność nie jest zbyt duża, ale zdecydowanej większości użytkowników powinna wystarczyć. Udało się przy tym Ikonikowi uczynić program czytelnym i prostym w obsłudze. Ponadto ma on atrakcyjny wygląd dzięki stonowanym, grafitowym barwom i zestawowi dwóch zegarów z niby-podświetleniem pod tarczami.
Poza wskazywaniem bieżącej prędkości obrotowej wentylatorów oraz temperatury panującej przy czujnikach aplikacja ta udostępnia oczywiście możliwość zarządzania tymi parametrami. Automatyka modułu jest jednak uproszczona – nie można jej konfigurować. Zapisano cztery główne tryby pracy, z których dwa dają do wyboru po dwie dalsze opcje. Jest to z jednej strony zaleta, bo wystarczy kilka chwil na zorientowanie się we wszystkich możliwościach i ustawienie wybranego sposobu sterowania, z drugiej strony martwi nieco zmuszanie użytkownika do korzystania wyłącznie z predefiniowanych trybów. Nie każdego one usatysfakcjonują. Decyzja Ikonika o tym, by minimalne obroty (nie licząc zerowych) usytuować na poziomie 7 V, jest mało zrozumiała. To jednak nieco zbyt wysoko dla wielu osób wyciszających komputery, zwłaszcza że obecnie większość paneli sterujących udostępnia napięcia już od 5 V, a czasem mniej. Istotne w automatyce SIM-u jest jednak to, że każdy tryb można uzależnić od dowolnego czujnika temperatury. Innymi słowy, wszystkie wentylatory mogą na przykład reagować jedynie na temperaturę procesora czy innego komponentu lub też każdy może reagować na temperaturę w innym miejscu.
Pierwszy i ostatni tryb, czyli Performance oraz Fanless, są najprostsze, bo polegają jedynie na jednostajnym podawaniu wentylatorom maksymalnego napięcia 12 V lub też zupełnym odcięciu zasilania. Oba nie są uzależnione od temperatur i są niezmienne po ich wybraniu. W przeciwieństwie do nich drugi i trzeci model działania są ściśle zależne od temperatury panującej przy wybranym czujniku. Różnica między tymi dwoma trybami polega na wartości startowej podawanego napięcia. W przypadku Silent wentylator rusza od początku na minimalnym napięciu (7 V) i w miarę wzrostu temperatury zwiększa swoją prędkość obrotową. 0 dB Start, jak sama nazwa wskazuje, początkowo wcale nie uruchamia wentylatorów – to następuje dopiero po wskazaniu przez wybrany czujnik określonej temperatury, dalej zaś zachowuje się analogicznie do Silent. Oba te modele działania mają, jak wspomniałem, dwie opcje: A i B. Opcje te mają zapisaną tę samą charakterystykę pracy, to znaczy w obu przypadkach napięcie podawane wentylatorowi jest liniowo zwiększane wraz ze wzrostem odczytów temperatury. Różnica między nimi polega jedynie na wartości, po której wentylatory zaczną zwiększać swoją prędkość obrotową. Dla 0 dB Start wartość ta jest również momentem, w którym następuje uruchomienie wentylatora. Opcji A przyporządkowano próg 40 stopni, a opcji B – 60.
SIM ma jeszcze kilka prostszych funkcji, które winien mieć dobry kontroler. Przede wszystkim są to alarmy, które uruchamiają się po przekroczeniu danej temperatury lub też po zmniejszeniu się prędkości obrotowej wentylatora poniżej określonej wartości. Zarówno jedno, jak i drugie można samemu ustawić w zakładce Alarm, z zastrzeżeniem, że muszą się zmieścić w określonych widełkach. W przypadku obrotów jest to zakres 500–3000. Dolny próg ustawiono nieco zbyt wysoko, szczególnie dla wentylatorów 140 mm. Natomiast zakres temperatur alarmowych wydaje się wystarczająco szeroki: od 20 do 70 stopni Celsjusza. Dzięki dwóm dalszym przełącznikom można wybrać skalę termometryczną (stopnie Celsjusza lub Fahrenheita) oraz włączać i wyłączać podświetlenie wentylatorów.
I na tym kończą się funkcje modułu SIM. Warto jednak podkreślić, że korzystanie z niego jest bardzo wygodne i proste. Ciekawostką godną odnotowania jest wizualizacja w lewym górnym rogu okna programu, w której wybrany w danym momencie wentylator jest zawsze wyraźnie zaznaczony na tle przekroju obudowy. Z drugiej strony konfiguracja alarmów przez przeciąganie wskazówek zegarów mogłaby być bardziej dopracowana, bo chwilę zajmuje zorientowanie się, gdzie trzeba złapać kursorem, by wskazówka zaczęła reagować (jedynie u jej nasady). Jest jednak wada, która wpisana jest niejako we wszelkie rozwiązania oparte na programowej kontroli. Otóż dopóki system operacyjny się nie załaduje, a z nim oprogramowanie SIM, dopóty wszystkie wentylatory będą działały na maksymalnych obrotach. W przypadku fabrycznie wyposażonej Zarii było to bardzo irytujące.
