Dmuchanina – wentylatory, filtry, grille:
Czy jednak Jutrzenka Ikonika wnosi choć lekki powiew świeżości w sferę wentylacji komputerów? Pamiętajmy, że jeśli rozumieć nazwę obudowy dosłownie, ma to być jedynie zwiastun nowego, a nie wywrócenie wszystkiego do góry nogami. Czy zatem jest tak w istocie? Czy może jest to świeżość koszuli robotnika skropionej dwoma kroplami Przemysławki*? Cóż… Mogę z całą stanowczością stwierdzić, że chciałbym, aby Ikonik poszedł za ciosem, bo dzień w blasku różanopalcej bogini rysuje się w interesujących barwach.
Najpierw zajmiemy się potencjałem, jaki ma sama konstrukcja obudowy, oraz jego wykorzystaniem w wersji prosto po wyjęciu z pudła. Potem będzie mowa o tym, jakie „turbo” pod maskę dorzucił Ikonik.
Konstrukcja obudowy pozwala na zamontowanie trzech wentylatorów 120 mm: na przedniej, tylnej oraz spodniej ściance obudowy, oraz dwóch 80 mm na prawym panelu, z zastrzeżeniem, że te 80 mm mogą mieć jedynie grubość 15 mm. Jako przedni wentylator można zastosować również model 140 mm, gdyż producent przewidział otwory pod oba rozmiary. Takie rozwiązanie wentylacji zdecydowanie wykracza poza standard powszechny na rynku, bo króluje na nim tandem dwóch 120 w systemie push-pull (przód-tył), wspomagany przez boczne, opcjonalne wentylatory, zamontowane na lewym panelu w rejonie procesora i (lub) karty graficznej. Tutaj zamiast z bocznym, lokalnym nawiewem mamy do czynienia z dodatkowym wentylatorem na spodzie, dmuchającym właśnie w kierunku kart rozszerzeń. Jest to rozwiązanie korzystniejsze z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze, nie zakłóca, lecz wspomaga plan wentylacji oparty na standardzie ATX. Po drugie, pasywne radiatory kart graficznych o listkach radiatora ułożonych wzdłużnie względem ich płaszczyzny (popularne Arctic Cooling Accelero S1 czy seria Thermalright HR-03) są wydajniej chłodzone niż przy bocznym nawiewie. Po trzecie, schładzacze procesora w układzie wieżowym również skorzystają z tego dodatkowego źródła chłodnego powietrza. Przy lokalnie dmuchających, bocznych wentylatorach korzyść odnosi tylko komponent w bezpośredniej bliskości otworu… A bywa, że szkodzi to całemu systemowi wentylacji.
Boczne, odsysające wentylatory 80 mm są ciekawym rozwiązaniem, zwłaszcza jako dodatkowa siła zabierająca z obudowy ogrzane powietrze. Jednak pojedyncza 120 umieszczona na wierzchniej ściance miałaby porównywalną bądź wyższą wydajność od obu 80, a przy tym pracowałaby ciszej. Szkoda tym bardziej, że w konstrukcji obudowy nie widać żadnych przeciwwskazań do jej zastosowania, a decyzja Ikonika o wykorzystaniu węższych 80 poważnie ograniczyła wybór potencjalnych zamienników.
Bateria fabrycznych wentylatorów Ikonika to zatem 140 mm na froncie (zasysający), 120 mm na tylnej ściance (odsysający) oraz dwa 80 mm (odsysające) na prawym panelu. Jedynie dolny otwór pozostawiono nieobsadzony. Chciałoby się, by Zaria rodzajem zastosowanych fabrycznie dmuchaw zwiastowała pewne zmiany, niestety, użytkownik szybko się przekona, że powinien zaopatrzyć się w nowe, lepsze. Te bowiem, które zamontowano, są jak najbardziej typowymi elementami wyposażenia obudów, co jest równoznaczne z ich niską jakością. I choć nie można im zarzucać tego, że przy maksymalnym napięciu są głośne, to jak najbardziej można to, że na minimalnym zdecydowanie nie są ciche. Słychać wyraźnie łożyska, a najniższe obroty są zestrojone zbyt wysoko. To rozczarowuje także dlatego, że producentem wentylatorów jest Everflow, a więc producent marki Evercool. Odczytując oznaczenia na zamontowanych przez Ikonika modelach, można dociec, że zastosowano w nich łożyska ślizgowe. Przeważnie mają one tę przewagę nad kulkowymi odpowiednikami, że pracują od nich ciszej, przynajmniej z początku. Niestety, jak już wspomniałem, nic z tych rzeczy, co więcej, jest to rozwiązanie mniej trwałe.
Maksymalne obroty fabrycznych wentylatorów Ikonika wynoszą:
140 mm – ok. 1650 obr./min, 120 mm – ok. 2100 obr./min, 80 mm – ok. 2650 obr./min. Oczywiście z wentylatorami obracającymi się z takimi prędkościami nie sposób wytrzymać przy komputerze, chyba że ktoś znajduje przyjemność w szumie rodem z serwerowni.
Słowo opisu należy się również filtrom. Są one wykonane z tworzywa i trzymają się na wygodnych w użyciu zatrzaskach. Siatka jest bardziej przepuszczalna niż w modelach o wypełnieniu z gąbki, więc pył łatwiej dostanie się do środka. Można być jednak spokojnym, bo filtr taki z łatwością zatrzymuje te bardziej lepkie i elektrostatycznie aktywne substancje obecne w powietrzu. Pył, który z czasem w jakiejś mierze przedostanie się do środka, daje się łatwo usunąć jedynie sprężonym powietrzem. W Zarii takie filtry są dwa – w obu miejscach, przez które powietrze pompowane jest do wewnątrz, czyli na froncie i na spodzie. Jednak pewną konsternację wywołują dwa przeoczenia:
Dziury te nie są duże, więc można się spodziewać, że kurzu przez nie wpadnie niewiele. Szkoda jednak, że umknęło to projektantom Ikonika. Cierpi bowiem na tym również szczelność wentylacji, bo choć nie musi ocierać się o hermetyczność, to wszelkie zbędne otwory mają swój wpływ na wydajność całego układu.
Większość grillów wycięto ze stali konstrukcyjnej, co wprawdzie nie jest najlepszym rozwiązaniem, lecz na ich przepuszczalność nie można narzekać. Wyjątkiem jest metalowa kratka przy frontowym wentylatorze, której struktura, niestety, przypomina odrobinę cedzak do makaronu. Tym okrągłym otworom nawierconym na planie kwadratu daleko do optimum przewiewności. Jedynie dwa boczne wentylatory 80 mm osłonięto inaczej, bo za pomocą stalowej siatki. Jest to rozwiązanie lepsze niż kratki wycięte z blachy, ale nadal przepuszczalność jest niższa, a głośność większa niż przy okrągłym, drucianym grillu.
Koszyk z dyskami ułożonymi poprzecznie, choć bardzo wygodny, stwarza pewien problem, jeśli chodzi o wentylację. Przypominam, że wentylator 120/140 mm umieszczony na przedniej ściance jest już nieco przytkany przez swój stalowy grill, a także przez filtr przeciwkurzowy schowany pod ozdobnym panelem. Tutaj koszyk przytyka drugą stronę dmuchawy – powietrze, jak sprawdziliśmy, zdecydowanie chętniej płynie dookoła niż poprzez szczeliny w nim. To ma negatywne konsekwencje dla chłodzenia dysków, a także zwiększa wytwarzany szum. Nie jest to jednak charakterystyczne jedynie dla Ikonika – to typowa wada tak rozwiązanego montażu wewnętrznych napędów 3,5 cala. Taka jest cena za wygodę.
Podsumowując tę część, warto docenić to, że plan wentylacyjny Zarii zapewnia bez wątpienia lepsze niż standardowo wietrzenie wnętrza. Godne podkreślenia jest przy tym to, że poza większą liczbą miejsc pod wentylatory zachowano zrównoważony charakter tego planu, z lekką przewagą odsysania (po uwzględnieniu roli zasilacza). Projektujący nie ulegli zatem tendencji do stosowania jedynie nawiewu we wrażliwych na temperaturę miejscach, ale tak zaprojektowali układ, by w całości był skuteczny.
Na koniec jedno zastrzeżenie: jak już zostało wspomniane, korzyści w dziedzinie wentylacji, które oferuje Zaria, tracą na znaczeniu, jeśli lewy panel jest wypełniony siatką. Dmuchawy tylna i te z prawego panelu w takiej sytuacji zasysają powietrze w dużej części bezpośrednio spoza obudowy. Co za tym idzie, ich praca w roli wentylatorów wymuszających kierunek przepływu powietrza w obudowie oraz odprowadzających z wnętrza ogrzane powietrze w równym stopniu idzie na marne. Na dodatek w tym przypadku trudno mówić o jakimkolwiek wytłumieniu obudowy, a użyteczność filtrów jest znikoma. Z tych względów wentylacja Zarii została omówiona dla opcji z przezroczystym i nieprzepuszczalnym akrylem jako wypełnieniem bocznego panelu. Trzeba jednak zaznaczyć, że w specyficznych sytuacjach rozwiązanie z siatką jest jak najbardziej korzystne, na przykład gdyby użytkownik zdemontował wentylatory w obudowie, a komponenty pragnął chłodzić w dużej mierze lub całkowicie pasywnie. W tym przypadku możliwość wyboru jest zatem bardzo dobrym posunięciem.
--------------
* Być może młodsi Czytelnicy już tego nie wiedzą: jest to aluzja do filmowego „Dwie krople Przemysławki zastąpią Ci świeżą koszul” – czy jakoś tak. Cytat pochodzi z jednego z filmów Barei.
