artykuły

Ikonik Zaria A10 – bogini jutrzenki w panteonie marki Ikonik

Słowiańska bogini wśród obudów?

25
11 listopada 2008, 11:25 Filip Straburzyński

Midi Tower – konstrukcja, tłumienie drgań:

 

Sama konstrukcja to typowy Midi Tower, nad którego za i przeciw też nie warto się rozwodzić. Równie typowe są możliwości zwiększania liczby napędów: cztery 5,25 cala, jeden zewnętrzny i pięć wewnętrznych 3,5 cala. Wszystkie da się zamontować bezśrubkowo. Nie udzielę pochwały, bo to zbytnio pachniałoby urzędniczym ważniactwem, ale bardzo cieszy dopracowanie tego elementu.

 

 

Napędy optyczne zabezpiecza się przyciskiem, który wysuwa wąski, blokujący bolczyk. Nagrywarka podczas pracy nie powinna rezonować, gdyż po przeciwnej stronie od plastikowego mechanizmu umieszczono metalową kształtkę, która dociska napęd do ścianki. Gdyby jednak przyszło nabywcy wykorzystać napęd o charakterystyce działania zbliżonej do mieszarki farb, to Ikonik daje także możliwość przykręcenia go na sicher.

 

 

Wygodnie rozwiązano również koszyk na dyski, który po odkręceniu trzech szybkośrubek łatwo się wyjmuje. Trudno o wygodniejsze rozwiązanie, zwłaszcza że napędy są układane poprzecznie. Jakościowa konsekwencja jest widoczna również w sposobie mocowania każdego z osobna, a mówiąc dokładniej: w sankach, na których owe napędy wiszą. Sanki te mają dociskające je do metalowych szyn koszyka napinacze z elastycznego tworzywa oraz gumowe kołeczki. Dzięki obu tym rozwiązaniom dysk jest dobrze dociśnięty do metalowej konstrukcji i nie ma obawy, że plastiki zaczną z czasem dzwonić, co jest utrapieniem w przypadku tańszych sposobów na bezśrubkowe mocowanie. Trzeba jednak zaznaczyć, że sam dysk od konstrukcji jest odizolowany minimalnie lub wcale. Nie ma złudzeń, do tego potrzeba znacznie solidniejszego rozwiązania niż tak drobne, gumowe kołki. Tłumienie zatem zapewnia jedynie wspomniany docisk do obudowy, co oczywiście nie jest niczym ponadprzeciętnym. Sanki blokowane są zatrzaskami, co odrobinę niepokoi, zwłaszcza gdy ktoś zamierza częściej żonglować dyskami. Nie powinno to być jednak znaczącą wadą dla większości użytkowników.

 

 

Godnym komentarza jest, również wpisujący się w bezśrubkowy system obsługi, sposób montażu kart rozszerzeń. Ikonik opracował pojedynczy zatrzask, który trzyma wszystkie śledzie kart rozszerzeń. Używa się go istotnie dość wygodnie, choć może mógłby łatwiej się przesuwać. Problemem jest jednak jego konstrukcja, bo przy kartach graficznych wykorzystujących referencyjne, tunelowe i dwuslotowe schładzacze nie sposób go zamknąć. Problem jest o tyle istotny, że metalowa blaszka zawadza o kilka milimetrów, więc nie da się zrobić tego zwyczajowo – na siłę. W tym momencie z całą mocą daje o sobie znać to, że jest tylko jeden zatrzask dla wszystkich śledzi. Wystarczy, że karta graficzna nam przeszkodzi, i ta metalowa blaszka nie przytrzyma żadnego z nich. Dobrze zatem będzie mieć kombinerki w domowej skrzynce z narzędziami. Szkoda.

 

Za to Zaria pozytywnie zaskakuje w innym miejscu. Zasilacz dzięki wyposażeniu obudowy w gumowe podkładki nigdzie nie styka się bezpośrednio z konstrukcją obudowy. Podkładki przy otworach montażowych są co prawda dość cienkie, ale przykręcając zasilacz, wystarczy zostawić po około ćwierć obrotu na każdej śrubie. Trzeba się, co prawda, liczyć z tym, że system ten nie będzie nigdy całkowicie skuteczny i nie podoła szczególnie rozdygotanym typkom, jednak jest to i tak znacznie więcej, niż zwykło się oczekiwać. Nie – i to jest zbyt łagodnym stwierdzeniem. Elementów tłumiących drgania zasilacza w obudowach nie spotyka się prawie w ogóle, więc Ikonik skutecznie przeciera szlaki. Zatem w połączeniu z cichym zasilaczem będzie to na pewno dobre rozwiązanie dla osób, które starają się wyciszyć swój komputer.

 

Poruszając kwestię wyciszenia, nie sposób zapomnieć o samej blasze konstrukcyjnej, która ma niebagatelne znaczenie przy tłumieniu drgań czy odgłosów dochodzących ze środka. Wykorzystano tutaj stalowe płaty o standardowej dla nie najtańszych obudów grubości 0,8 mm. Jest zatem dobrze, ale Zaria nie zwiastuje tu odmiany. Producent usztywnił przy tym metalowymi napinaczami oba zdejmowane, boczne panele, dzięki czemu nie stanowią one membrany dla wzbudzonej drganiami obudowy. A dzięki dobrej jakości nóżkom obudowa stoi stabilnie, nie przesuwa się.

 

 

Zaria została również wyposażona w dwa otwory dla rurek układu chłodzenia wodnego. Być może jest grupa osób, które będą zadowolone z tego rozwiązania, wydaje się jednak, że ostatnio staje się to obowiązkowym dodatkiem w produktach wielu producentów, który ma świadczyć o tym, że producent kieruje swoje obudowy również do najbardziej wymagających użytkowników. Niestety, tutaj jest to trochę pozbawione sensu, zwłaszcza że sama obudowa nie jest szczególnie przystosowana do chłodzenia wodą. Trudno mieć coś przeciw ułatwianiu życia potencjalnym nabywcom, ale pod warunkiem, że jest w tym jakaś konsekwencja. A tak dla rzeszy nabywców będą to jedynie dwie dodatkowe dziury, które w niczym im nie pomogą… a jeśli chodzi o wentylację, być może zaszkodzą.

Ikonik obudowę wyposażył jeszcze w zestaw dodatków, na który składają się oczywiście śruby, sterowniki i instrukcja, ale także plastikowe zatrzaski do porządkowania przewodów oraz… filcowa ściereczka. Nie trzeba pisać, do czego służy, ale warto nadmienić, że aluminiowy front będzie wymagał jej częstego użycia. Dobrze jednak, że producent nie pozostawił użytkownika z tym problemem samemu sobie :)

2