Wyświetlacz, oprogramowanie i pilot
Uruchomienie komputera sygnalizuje jedynie światło pojedynczej diody. Przed zainstalowaniem sterowników i oprogramowania wyświetlacz milczy pogrążony w ciemności. Oblicze obudowy zmienia się jednak diametralnie, gdy nadrobi się tę zaległość. I są jakby trzy wymiary tej zmiany.
Pierwszy to wyświetlacz. Gdy tylko monitor czy telewizor wyświetli informację o ukończeniu instalacji sterowników, daje on o sobie znać całkiem wyraźnie. Jasne diody na ciemnym tle są bardzo czytelne. Niestety, od razu doskwiera jego zdecydowanie niewielka pojemność. To jedynie dwie linie po 16 znaków, a to najwyżej jedna piąta – jedna szósta szerokości panelu. Oczywiście część zabierają uchylna klapka oraz czujnik podczerwieni, ale nadal zdecydowanie za mało wykorzystano dostępne miejsce. Nie ma wątpliwości, że już z 2–3 metrów możemy niczego nie odczytać, o ile nie wyposażono nas w dalekowzroczną babcię. Jednak to, co na nim ujrzymy i w jaki sposób, zależy od dołączonego oprogramowania firmy SoundGraph.
Wyświetlacz może przekazywać wiele danych, w tym informacje o pogodzie, wiadomości globalne lub lokalne,
wiadomości e-mail itp.
To właśnie ten drugi wymiar. Poznawszy narzędzia iMedian oraz iMon, pozwalające na zdalną obsługę komputera, uświadamiamy sobie, jak ubogim narzędziem jest Windows Media Center. Nie są co prawda tak wizualnie atrakcyjne jak odpowiednik Microsoftu, ale na pewno nie można zarzucić im ubogiego wyglądu.
Oprogramowanie wydaje się wysokiej klasy. Nie miejsce, by zagłębiać się w szczegóły funkcji, ale warto wspomnieć, że zdalna obsługa i dotarcie do informacji systemowych, tych dotyczących odtwarzanych treści, wiadomości, e-maili czy danych o pogodzie, nie stanowi najmniejszego problemu i jest bardzo wygodne. Wyświetlacz na froncie może również uczestniczyć w przekazywaniu nam tych danych, chociaż trudno mówić tutaj o szczególnej przewadze tej obudowy nad innymi w swojej klasie. Funkcje te konfiguruje się w całkowicie anglojęzycznym, niestety, menu iMona.
Jest to o tyle utrudnienie, że odpowiada on za integrację aplikacji z systemem operacyjnym. To z jego pomocą pilot uruchamia aplikacje, korzysta z wirtualnej klawiatury i myszki oraz steruje funkcjami systemu Windows. W przeciwieństwie do niego moduł iMedian, służący przede wszystkim do obsługi multimediów, jest całkowicie spolszczony. Jeśli zatem główną funkcją komputera będzie właśnie HTPC, to można uznać codzienne korzystanie z komputera za zupełnie bezproblemowe. Jedyny warunek to system Microsoftu.
Trzeci wymiar to sam pilot, którego funkcjonalność również zależy bezpośrednio od oprogramowania. Komentując jego budowę, trudno znaleźć coś szczególnie godnego uwagi. Przyciski rozmieszczono typowo, bez szczególnej dbałości o ergonomię. Z drugiej strony reagują bez widocznego opóźnienia i trudno ich działaniu cokolwiek zarzucić. Nie do przecenienia jest jednak możliwość całkowitego odłączenia klawiatury i myszki od komputera, o ile płyta główna pozwoli, i sterowania jego funkcjami samym pilotem, który może od tej pory znaleźć się koło telewizyjnego. Oczywiście, to nie to samo i ograniczenia są duże, ale przecież od HTPC nie wymaga się wygody w pracy w edytorze tekstu. Jeśli jednak powłoka systemu operacyjnego nie jest wymagana do działania pilota, o czym świadczy choćby możliwość włączania nim komputera, to trudno wymagać więcej.





