GMC Noblesse AVC-M1 – szyk hi-fi z lat 80.
Krzywizny, przetłoczenia oraz miły chłód szczotkowanego aluminium tworzą charakter przedniego panelu, dobrze oddany przez napis High class home theater PC. Chwilę tylko zastanawia, czy wszystkie zamontowane wewnątrz komponenty okażą się wierne temu sloganowi. No cóż… Taka obudowa to dobry początek, a przecież w życiu poprzeczki należy sobie stawiać wysoko. Koniec końców wygląda to właśnie jak dobry sprzęt hi-fi. Czy to zaleta? Można powiedzieć, że tego rodzaju stylizacja to rzecz nieodzowna w tym segmencie rynku. Klientom szukającym komputerów salonowych nie jest wszystko jedno, więc design à la plastikowe, szpanerskie pudło może im do gustu nie przypaść. Trudno jednak zarzucić tu GMC jakieś rażące uchybienia. Tylko odrobinę pretensjonalnie wyglądają napisy: Dolby Digital, dts Digital Out czy DivX. Być może komuś przypadną do gustu, ale trudno pozbyć się wrażenia, że jednak producent celuje modelem AVC-M1 w grupę mało podatną na tego typu znaczki.
W panelu frontowym nie uniknięto plastiku, co nie byłoby wielkim problemem, gdyby tworzywo było wysokiej jakości. Niestety, jest ono co najmniej „tanie”, a częściej używane przyciski mogą zacząć się ścierać w niedługim czasie. Ładnie wygląda lustrzany pas, skrywający wyświetlacz, o którym nieco dalej. W tym miejscu trzeba jednak zaznaczyć, że jest to jedyne miejsce, na którym zostają widoczne odciski palców. Złodzieju, strzeż się! Lewy fragment tego pasa, skrywający wyjście słuchawkowe, wejście mikrofonowe, dwa porty USB oraz port Firewire, zdecydowanie nie powinien być otwierany przy gościach z wyższych sfer. Spasowanie elementów niewątpliwie mogłoby być lepsze, a otworzenie klapki – nie odsłaniać skrytego za panelem kłębowiska przewodów.


