Podsumowanie
Zasilacze firmy Cooler Master należące do serii Silent Pro M to „złożone” konstrukcje. To zbiór ciekawych pomysłów i wysokiej jakości wykonania, które przyprawiono szczyptą drobnych wad. Niestety, czasami nawet najmniejsza ilość przyprawy może obrzydzić pieczołowicie przyrządzany posiłek.
Jeśli chodzi o napięcia, pierwsza sprawa to wysokie wartości napięcia na linii +12 V podczas spoczynku. Seria Silent Pro M ma spośród dotychczas przetestowanych zasilaczy najmocniej podbite napięcia. Wartość 12,39 V, którą zmierzyliśmy, testując model M700, powinna zapalić lampkę ostrzegawczą. Do górnej granicy normy (12,60 V) jeszcze trochę brakuje, jednak tak wysokie napięcie nie jest na pewno powodem do dumy. Podczas testów zauważalne były skoki napięcia na linii +12 V. I co warte zaznaczenia, efekt ten występował w każdym modelu, jaki trafił do naszej redakcji. Najgorzej wypadł pod tym względem M500: różnica w napięciu pomiędzy spoczynkiem a obciążeniem wynosiła około 0,20 V. W pozostałych modelach było już trochę lepiej, jednak różnice na poziomie 0,15 V nie pozwalają tym urządzeniom znaleźć się wysoko na skali stabilności. Oczywiście, wartości napięcia zarówno przy obciążeniu, jak i jego braku mieszczą się jak najbardziej w normie, ale ich wyraźny skok należy odnotować. Trochę lepiej wypadła linia +5 V, jednak i tutaj widoczne były delikatne różnice w napięciu pomiędzy spoczynkiem a obciążeniem. Najlepiej wypadła, jak zwykle, linia +3,3 V. Tutaj każdy z zasilaczy podawał 3,33 V podczas obciążenia i o 0,01 V więcej podczas spoczynku.
Duży plus należy się zasilaczom za system modularnego okablowania. Ciekawe wykonanie przewodów, jakie zaobserwowaliśmy po raz pierwszy w zasilaczu Corsair HX620W, charakteryzuje także serię Silent Pro M. Przewody są długie, giętkie i mają dużą liczbę wtyczek. Możliwość konfiguracji jest naprawdę duża. Jedyny minus związany z okablowaniem to zbyt krótki główny przewód zasilający. Długość 40 cm może być niewystarczająca w przypadku rozbudowanych zestawów. Tym razem wielkość (długość) ma jednak znaczenie.
Zasilacze są wykonane starannie, z dobrej jakości materiałów. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest zastosowanie silikonowych oprawek niwelujących przenoszenie drgań na linii zasilacz – obudowa. Wygląda to ciekawie, ale co ważniejsze, sprawdza się w praktyce. Po zamontowaniu zasilaczy w obudowie nie dało się wykryć żadnych drgań (także akustycznie) na powierzchni obudowy.
Słowo silent w nazwie serii zobowiązuje. Na szczęście w tym elemencie Cooler Master spisał się na medal. Zarówno w spoczynku, jak i pod obciążeniem zasilacze są praktycznie niesłyszalne. Model M700 osiągnął najlepszy wynik z całej grupy, uzyskując 39,4 dB. Pozostałe modele radziły sobie niewiele gorzej. Różnica pomiędzy nimi jest możliwa do wykrycia jedynie za pomocą specjalistycznego sprzętu. Natężenie dźwięku poniżej 40 dB to bardzo dobry rezultat, plasujący urządzenia serii Silent Pro M w samej czołówce przetestowanych przez nas zasilaczy.
Od strony finansowej zasilacze serii Silent Pro M prezentują się dosyć różnie. Najsłabiej na tym polu wypada model M500. W tej części rynku panuje bardzo duża konkurencja, a niektórzy producenci (Chieftec, Corsair, Mode Com, OCZ) proponują produkty o podobnych możliwościach za trochę niższą cenę. Zdecydowanie lepiej wypadają dwa pozostałe modele – M600 i M700. Zasilacze te mają bardzo dobry stosunek możliwości do ceny i są jednymi z tańszych zasilaczy w swoich segmentach rynkowych. To propozycje, które warto rozważyć, kupując zasilacz w granicach 300–350 zł.
Rekomendacja? Gdyby nie ta szczypta wad... Owszem, drobnych, ale jeśli zebrać je razem, pogarszają nieco pozytywny obraz zasilaczy Cooler Master Silent Pro M.

- Praktycznie bezgłośny podczas pracy
- Odpinane wiązki przewodów
- Stabilne napięcia na linii +3,3 V
- Dwie ośmiopinowe (rozpinane) wtyczki PCI Express
- Długie wiązki przewodów (z wyjątkiem głównego przewodu zasilania)
- Ciekawy wygląd
- Duża liczba wtyczek SATA i molex
- Silikonowe wkładki antywibracyjne
- Wyraźne skoki napięcia na linii +12 V
- Prądożerny podczas obciążenia
- Krótki przewód głównego zasilania
- Brak w zestawie śrubek montażowych

- Praktycznie bezgłośny podczas pracy
- Odpinane wiązki przewodów
- Stabilne napięcia na linii +3,3 V
- Dwie ośmiopinowe (rozpinane) wtyczki PCI Express
- Długie wiązki przewodów (z wyjątkiem głównego przewodu zasilania)
- Ciekawy wygląd
- Duża liczba wtyczek SATA i molex
- Cena
- Silikonowe wkładki antywibracyjne
- Wyraźne skoki napięcia na linii +12 V
- Krótki przewód głównego zasilania
- Brak w zestawie śrubek montażowych

- Praktycznie bezgłośny podczas pracy
- Odpinane wiązki przewodów
- Stabilne napięcia na linii +3,3 V
- Dwie ośmiopinowe (rozpinane) wtyczki PCI Express
- Długie wiązki przewodów (z wyjątkiem głównego przewodu zasilania)
- Ciekawy wygląd
- Duża liczba wtyczek SATA i molex
- Bardzo niski pobór prądu w spoczynku (wysoka sprawność)
- Cena
- Silikonowe wkładki antywibracyjne
- Wyraźne skoki napięcia na linii +12 V
- Krótki przewód głównego zasilania
- Brak w zestawie śrubek montażowych
- Mocno podbite napięcia na linii +12 V

Z tym bym się akurat nie zgodził...
czarne przewody to wg mnie słaby pomysł bo ciężko stiwierdzic na oko gdzie jest 5V a gdzie 12V.
Kto to Panu powiedzial? Przewodność cieplna: miedzi 340 kcal/mh°C, aluminium 187,2 Kcal/mh°C. Współczynnik przewodnictwa ciepła, określa zdolność substancji do przewodzenia ciepła. W tych samych warunkach więcej ciepła przepłynie przez substancję o większym współczynniku przewodności cieplnej.
ależ proszę:
z tad
dowiadujemy się że: Q=k*A*detaT*t
ponieważ rozpatrujemy tą samą powierzchnie więc A jest to samo, v będzie w przybliżeniu podobne bo nie tylko jest to średnia logarytmiczna ale niższą gęstość aluminium rekompensuje wyższe ciepło właściwe aluminium
więc Q~k
a z tąd bierzemy k dla aluminium (~230) i k dla miedzi (~370) więc widzimy że miedź znacznie lepiej oddaje ciepło...
lepiej zeby pisali takie wady niz zeby nic nie pisali
a z tym lepszymzabieraniem ciepla a goszym oddawaniem to walnales troche kolego
Kto to Panu powiedzial? Przewodność cieplna: miedzi 340 kcal/mh°C, aluminium 187,2 Kcal/mh°C. Współczynnik przewodnictwa ciepła, określa zdolność substancji do przewodzenia ciepła. W tych samych warunkach więcej ciepła przepłynie przez substancję o większym współczynniku przewodności cieplnej.
A kto powiedział, że przewodność cieplna przekłada się na prędkość oddawania ciepła do otoczenia ?
Praktyka potwierdza, że miedziany radiator bez nawiewu gorzej oddaje ciepło do otoczenia (nie mylić z odbieraniem ciepła z chłodzonego elementu) niż taki sam radiator z aluminium (w takich samych warunkach). Dlatego też tak trudno znaleźć pasywne systemy chłodzenia z miedzi.
Co do podwyższonych napięc to przy tak małych różnicach to nie ma dużego znaczenia i lepiej, że mają zawyżone niż zaniżone. W końcu większośc układów w kompie ma własne stabilizatory, które dbają o włąściwe napięcie.