Z pierwszej do trzeciej perspektywy
Alone in the Dark udostępnia tryb widoku z pierwszej i trzeciej osoby. Oba mają wady i zalety. Oprócz klasycznego spacerowania i biegania w grze pojawia się nawet etap jazdy samochodem, który nawiązuje do ekranizacji Uwe Bolla. I tutaj zaczynają się problemy z Alone in the Dark. Nad grą pracowała ekipa Eden Studios, która na swoim koncie ma przede wszystkim Test Driver Unlimited – wyścigówkę z niemalże doskonałym modelem jazdy. Spodziewać się więc można, że gdy Edward wsiada do samochodu, to dziać się będą rzeczy nie z tego świata, a grywalność będzie z najwyższej półki. Nic bardziej mylnego. Etap jazdy samochodem jest najbardziej irytującym fragmentem całej gry – naszym celem będzie dojechanie do celu mimo wszelkich przeszkód po drodze. Prawdopodobnie spora część graczy da sobie spokój z Alone in the Dark właśnie na tym etapie zabawy. Trzeba jednak powiedzieć, że ci, którym starczy nerwów, by go pokonać, będą zadowoleni z pozostałej części czekających na Edwarda przygód.
Jednak jazda samochodem to niejedyna bolączka gry. Spore problemy sprawia zarówno tryb trzeciej, jak i pierwszej osoby. Właściwie to niezbędne jest przeskakiwanie z jednego do drugiego, i to nie dlatego, że pewne elementy gry po prostu trzeba przejść, patrząc oczami naszego bohatera. System jest na tyle niedopracowany i nieintuicyjny, że po prostu czasami nie da się przejść fragmentu gry bez zmiany widoku. Najgorszy jest widok TPP, który potrafi doprowadzić do szału swoją topornością. Sterowanie jest tak toporne, że bardzo często na usta cisnąć się będą przekleństwa, na przykład, aby bez nerwów przejść korytarz, po prostu trzeba włączyć widok FPP. Sterowanie jest więc największym koszmarem Alone in the Dark.
Oprawa wizualna z jednej strony zachwyca, a z drugiej rozczarowuje. Wszystko jest bardzo klimatyczne i ładne, ale jednocześnie jest tego mało. Dobre pierwsze wrażenie psują elementy ucieczki po gzymsie hotelu. Nowy Jork widać bowiem w oddali jakby za mgłą. Rozwiązanie to wykorzystano już w Grand Theft Auto IV, aby zwiększyć płynność gry. Niby widzimy cały świat, ale w rzeczywistości jest on za taką mgłą, że nie ma potrzeby wczytywać wszystkich obciążających komputer detali. Alone in the Dark nie najlepiej wykorzystuje sztuczkę z GTA IV, która tam w ogóle nie drażniła. Tutaj natomiast mamy hotel, mamy gzyms i mamy też wielki rozmemłany kleks. Brzydko!
Mimo to poza niedopracowaniem oprawy wizualnej i mechaniki gry (sterowanie samochodem, praca kamery w trybie TPP i FPP) Alone in the Dark jest jednym z najlepszych survival horrorów, w jakie było mi dane grać w ciągu ostatnich lat. Dzięki odniesieniom do korzeni serii gra stała się jakby powiewem świeżego powietrza w bardzo już zatęchłym światku tego gatunku. Wszyscy się chyba zgodzicie, że eksploatowana do granic konwencja i mechanika Resident Evil jest męcząca i bawi już tylko hardcore’owych miłośników serii i walki z hordami nadciągających zombi. Alone jest inny. Zupełnie inny. Nie jest jednak oryginalny, bo jego elementy były już w poprzednich częściach serii, ale właśnie dlatego, że tak długo nikt z nich nie korzystał, sprawiły, że Alone in the Dark jest tak dobrą grą. I mam nadzieję, że otworzy drogę do następnych, jeszcze bardziej dopieszczonych przygód Edwarda Carnby’ego. W końcu trening czyni mistrza, więc jeśli mój głos ma jakiekolwiek znaczenie, to proszę, aby firma Eden Studios rozpoczęła pracę nad kontynuacją. Chcemy więcej dreszczy w Central Parku!
|
OCENA:
|
Nośnik: DVD
Producent: Eden Studios
Wydawca: Atari
Dystrybutor: CD Projekt
Cena: 99,90 zł

Gra jest jak dla mnie świetna.
Grafika bardzo ładna, muzyka bardzo klimatyczna, fabuła ciekawa, innowacyjna, niezła fizyka.
Pozdro
Bezsens porównywać do siebie te dwie gry
W fpp mozna dostac zawalu serca?
W fpp mozna dostac zawalu serca?
A ja po godzinie grania w BioShocka odłożyłem go na półkę i średnio mi się chce wracać. Tak zwana 'atmosfera' to trochę za mało, aby coś było prawdziwie wciągające.