Eon Cineo, a z nim...
Eon Cineo, model P 5116, dzięki błyszczącej powierzchni frontowego panelu wygląda bardzo elegancko, a jednocześnie ascetycznie. Z tej perspektywy nie widać na nim żadnego sterowania. Wprawdzie jest ono nadal klasyczne, w postaci zestawu przycisków, w całości wyprowadzono je na boki, a front, na który użytkownicy patrzą najczęściej, pozostał „czysty”.
Przód Cineo to scena dla jednego aktora. To 3-calowy,
pokazujący 16 mln kolorów panel LCD TFT o rozdzielczości 400 na 240 pikseli.
Wyświetlacz formatu 16:9 nie dorównuje parametrami drugiemu z urządzeń, mimo to obraz wygląda dobrze. Jasność i kontrast są na odpowiednio
wysokim poziomie, choć brakuje im soczystości zapewnianej przez matrycę typu
AMOLED. Kąty widzenia są wyraźnie mniejsze niż w przypadku urządzenia Slide-R.
Zmiany kolorów widać niestety dobrze w poziomie, przez co nie najlepiej ogląda się filmy w kilka osób. Położony centralnie ekran pozostawia na przedzie tylko
trochę miejsca dla znaku producenta, wskazującego przy okazji, jak należy
trzymać Cineo: horyzontalnie. W poziomie prezentowane jest menu
sprzętu i w ten sposób najlepiej oglądać pokazywane na wyświetlaczu filmy.
Ekran otacza niewielka czarna ramka.
Tył Cineo jest srebrny i matowy. To tam można zobaczyć bez włączania urządzenia, jak pojemną pamięć ma odtwarzacz. Model, który trafił do redakcji, był tym najbardziej pojemnym, ale zarazem najdroższym, wycenianym przez producenta na poziomie około 310 zł.
Tylny panel to nie tylko miejsce dla grawerowanego opisu, ale i kratki głośnika, dzięki któremu korzystanie z możliwości Cineo nie wymaga stosowania słuchawek. Niewielki głośniczek z pewnością nie zastępuje słuchawek, ale umożliwia kilkuosobowe projekcje, kiedy to każdy z oglądających może słyszeć ścieżkę dźwiękową filmu albo podkład muzyczny podczas przeglądania fotografii.
Wszelkie guziki w modelu P 5116 przeniesiono na boki. Jeśli postawić odtwarzacz poziomo, na górze pod lewą dłonią znajdują się przyciski Esc i Vol, odpowiadające za opuszczanie menu oraz uruchamianie trybu zmiany głośności (to jeden z aż trzech przycisków odpowiadający za zmianę głośności). Pod prawą dłonią znajdują się trzy następne, z których dwa pozwalają przemieszczać się po menu lub zbiorach multimediów, a trzeci służy do zatwierdzenia wyboru. To nie wszystkie przełączniki, bo na spodzie umieszczono jeszcze jeden suwak. Pełni on kilka funkcji: to włącznik, blokada innych przycisków (hold) oraz, co raczej nietypowe, włącznik odtwarzania i pauzy. Umieszczenie w tym miejscu, w takim przełączniku, ostatniej z funkcji należy uznać co najmniej za dziwne, a na pewno mało wygodne. Generalnie przyciski Cineo nie są zbyt wygodne. Działają precyzyjnie, ale ich niewielkie wymiary – mimo że na bokach odtwarzacza jest znacznie więcej miejsca – to zbytnia oszczędność.
Po lewej stronie urządzenia, tej samej, na której pojawia się logo producenta, umieszczono trzy gniazda. To z tej strony podpina się słuchawki, instaluje kartę pamięci oraz podłącza kabel USB. Co do kart pamięci, Cineo radzi sobie z obsługą nośników formatu microSD (bez kompatybilności z microSDHC) o pojemności do 2 GB. Z takim dodatkiem, który można znaleźć w sklepach za około 50 zł, sprzęt Pentagrama może mieć w sumie pamięć o pojemności 10 GB. Mimo że odtwarzacz ma zintegrowany mikrofon, pozwalający nagrywać głos jak na dyktafonie, nie ujawnia, gdzie znajduje się ten dodatek: w obudowie nie przewidziano przeznaczonego specjalnie dla niego otworu.
Port USB pozwala ładować zintegrowany z urządzeniem akumulator oraz przenosić dane między odtwarzaczem a komputerem. Odpowiedni przewód znajduje się w komplecie.
Opakowanie Cineo kryje więcej niż tylko ten kabel. W pudełku poza instrukcją można znaleźć słuchawki z trzema kompletami nakładek dopasowujących się do kształtu uszu i zasilacz gniazdkowy z portem USB, do którego wystarczy podpiąć przewód USB. Jest też ładowarka samochodowa, instalowana w gnieździe zapalniczki. Ta jednak, tak jak i zasilacz do gniazdka, nie ma własnego przewodu. Ładowanie urządzenia w aucie może być więc utrudnione (trzeba pamiętać o zabraniu oddzielnego przewodu z kompletu).
Ostatnimi dodatkami w pudełku są czarny futerał na odtwarzacz, pomagający utrzymać go w nieskazitelnym stanie, ale na dłuższą metę utrudniający korzystanie z urządzenia, oraz szmatka. W przypadku odtwarzaczy z błyszczącymi przednimi panelami ściereczka powinna być dodatkiem obowiązkowym. Front wykonany „na wysoki połysk” na pewno prezentuje się znakomicie, ale tylko wtedy, gdy jest czysty. Łatwo pokryć go tłustawymi odciskami palców, a wtedy czar, nie tylko Cineo, pryska.
Czas uruchomić oba urządzenia. O tym, co dzieje się po włączeniu obu urządzeń, na następnej stronie.
