Gry i konsole
Artykuł
Michał Speier, Sobota, 25 sierpnia 2007, 17:50
O Scratches chciałem napisać już od jakiegoś czasu. Scratches jest doskonałym przykładem na to, jak powinna być skonstruowana dobra gra przygodowa. Tak naprawdę okazją do napisania tej recenzji było pojawienie się poszerzonej wersji gry, Scratches - Director’s Cut, która zawiera jeden dodatkowy mini-rozdział oraz uzupełnia podstawową fabułę o kilka nowych elementów. Nie od rzeczy jest także poprawienie warstwy graficznej, chociaż akurat grafika w wersji pierwotnej była doskonale dopasowana do całości. Zresztą warstwa graficzna w każdej grze przygodowej to tylko tło, które nigdy nie jest w stanie zaistnieć samo dla siebie. Także oparcie się tylko o warstwę techniczną wiedzie donikąd. Gra przygodowa stoi fabułą. A z fabułą bywa krucho. Więc zanim zajmę się Scratches, parę słów tła ogólnego.

Fabuła jest czymś, czego nie można zbudować z gotowych elementów jakiegokolwiek edytora, nie można kupić licencji na jej silnik. Fabułę trzeba napisać od nowa. I tak się jakoś składa, iż odkąd gry przygodowe przestały być flagową rozrywką graczy szukających w grach komputerowych czegoś więcej niż miłej dawki adrenaliny, jakość scenariuszy spadała wyraźnie. Dziś angażuje się ludzi do budowania światów w stylu Halo, Gears of War czy światów MMORPG – słowem światów stworzonych na potrzeby dużych gier przeznaczonych dla szerokiej rzeszy graczy – które siłą rzeczy składane są z elementów stereotypowych. Elementów, które funkcjonują sobie w przestrzeni znaczeniowej jako pewne stałe - np. elementy świata Star Wars, Might and Magic, Final Fantasy czyli takiego stereotypowego Świata RPG z magami, orkami, elfami, manną i energią – czyli kawałkami różnych lektur, filmów, komiksów i baśni, które wplotły się w ogólną siatkę znaczeń rozpoznawalnych przez wszystkich. Trudno więc szukać w nich czegoś bardziej interesującego, intrygującego, fascynującego. Widząc początek gry, widzimy jej koniec. Nie ma zaskoczenia, jest tylko rozumienie jak całość została zrobiona. Jest także przyjemność przebywania w dobrze znanym sosie znaczeniowym, w którym wszystko jest jasne, przyjazne i nazwane. Brakuje zaskoczenia, tajemnicy, ciekawości. Brak szorstkości i nieswoistości. Brak mroku...

Scratches

Gry przygodowe - na swoje nieszczęście – zaczęły wchłaniać owe proste elementy ze świata „dużych gier”. Pierwszą oznaką, iż coś dzieje się nie tak, jest... epickość w fabule. Rozmach. Duża Skala. Kiedy rzecz – przykładowo - dotyczy losu ludzkości, wojny, gatunku, galaktyki, to i bohaterów wypada odpowiednio spłycić, aby po prostu nie przeszkadzali, aby zmieścili się w Dużej Skali. Kiedy gotują się losy większości, jakie mogą być rozterki jednostki? Tylko stereotypowe. I widząc początek, widzimy koniec. Może i nie przypadkiem dawne tytuły, jak Grim Fandango czy Dreamweb opowiadały po prostu historię jednostek. I może nie przypadkiem nowsze tytuły, jak Moment of Silence, Sherlock Holmes - The Awakened, Broken Sword 4, Runaway 2, The Longest Journey 2, Indigo Prophecy - wszystkie wykorzystują Wielkie Zagrożenie. Oczywiście z różnym skutkiem, lecz chodzi o charakterystyczne przesunięcie akcentów. Jakby za rozwojem grafiki i rozwiązań technicznych w grach musiała nadążać fabuła. Jakby rozmach w opowieści musiał nastąpić, ponieważ wzrastają nakłady sił i środków potrzebnych do wyprodukowania gry. Epickość nie oznacza zaraz miernoty treściowej, ale po prostu dramaty na wielką skalę wymagają pióra dramaturga, jeżeli rzecz cała nie ma być śmieszna, banalna czy nie będąca kalką. A jak na razie ani Homerów, ani Szekspirów nie zatrudnia się do pisania scenariuszy dla gier przygodowych...

Scratches

I tutaj popatrzmy na Scratches. Scratches jest grą niskobudżetową. Zajmuje jeden krążek CD. Nie zawiera animacji, rozbudowanej grafiki, plejady bujnych postaci drugoplanowych czy feerii dialogów. O nie. Rzecz widziana jest od strony jednej osoby. Osoba ta odbierze czasem jeden czy dwa zdawkowe telefony. I to tyle, jeżeli idzie o warstwę interpersonalną. Scratches stoi sobie z boku głównego nurtu. Bo i technicznie jest skromny. Bo i gatunkowo sięga w przeszłość. Bo i nie buzuje czymkolwiek, co można by nazwać nowoczesnością. Przypomina zakurzoną książkę w bibliotece, o pożółkłych kartach, poniszczonej, popękanej, skórzanej oprawie. I nie jest to metafora właściwie, ponieważ Scratches używa silnika, którego osobiście nie cierpię w grach przygodowych, czyli poruszania się, jak ja to nazywam, „a'la Myst” (czyli wielce charakterystyczne obroty o 360 stopni w prerenderowanym środowisku). Kojarzy mi się ono właśnie ze starymi grami – jeszcze sprzed epoki akceleratorów 3D - opartymi na łamigłówkach logicznych, które to nota bene niektórzy mylą właśnie z elementem „przygodowym”. Jako patologiczny przykład wypada tutaj wymienić Broken Sword 4 – Angel of Death ze swoją litanią męczących, nudnych, beznadziejnych zagadek logiczno-przestrzennych, czyniących z niej zdecydowanie najgorszą grę z cyklu. W ogóle zresztą nie wypada miłośnikowi gier przygodowych wychodzić poza dwa pierwsze tytuły serii. A wracając do Scratches – tytuł ten, sugerując wizualnie taki typ gry, okazuje się być czymś innym, klasycznym konstruktem „click and play”, tylko ubranym w niewygodny sposób sterowania. Taki, a nie inny sposób działania gry wynika z jej budżetu – jest zbudowana w edytorze, z gotowych narzędzi. W takim przypadku wszystko, co gra ciekawego posiada, musi pochodzić od jej scenariusza.

Ocena artykułu:
Brak ocen
Zaloguj się, by móc oceniać
kollek (2007.08.25, 18:02)
Ocena: 0

0%
pierwszy:) tania ta gra, a takie noty smilies/smile.gif
*Konto usunięte* (2007.08.25, 18:12)
Ocena: 0
a co ma cena do jakości ?
addle2 (2007.08.25, 18:20)
Ocena: 0

0%
Kupiłem, grałem. Gra jest SUPER, ale skasowałem smilies/szczerbaty.gif.
Opson6667 (2007.08.25, 18:21)
Ocena: 0

0%
CYTAT(ted26 @ 25 sierpnia 2007, 18:12) <{POST_SNAPBACK}>
a co ma cena do jakości ?


No właśnie jak najbardziej nic, konwersjom z komercyjnego EA Games dziękujemy smilies/smile.gif Trzeba tej gierki spróbować
szczupak90 (2007.08.25, 18:28)
Ocena: 0

0%
Może trochę inny rodzaj przygodówki, ale czy pamięta ktoś neverhood?
*Konto usunięte* (2007.08.25, 18:28)
Ocena: 0
czytajac ten art przypomnial mi sie staruuusienki chrono quest i autentycznie nabralem ochoty na 'cos' takiego smilies/smile.gif

ps: wlasnie sobie sprawdzam i chrono quest jest z 87 roku, az nie do wiary. a ze to wyglada na dokladnie taki sam typ gry dobrze bedzie sprawdzic co sie zmienilo w temacie przez te lata ;]
Nudziarz (2007.08.25, 18:33)
Ocena: 0

0%
Błąd w artykule. Grafika raz dostaje 7/10 a raz 9/10.
_Michal (2007.08.25, 18:37)
Ocena: 0

0%
Czy to recenzja nowej karty graficznej? smilies/shocked.gif A może płyty głównej? smilies/shocked.gif Nie... To recenzja kolejnej gry smilies/mad2.gif ...

Kiedy na pclabie będzie można zobaczyć jakąś recenzje sprzętu? smilies/scratchhead.gif
nofink (2007.08.25, 18:38)
Ocena: 0

0%
swietnie napisana recenzja.
gratuluje.

az chce sie zagrac w gre:>
szczupak90 (2007.08.25, 18:40)
Ocena: 0

0%
CYTAT(_Michal @ 25 sierpnia 2007, 18:37) <{POST_SNAPBACK}>
Czy to recenzja nowej karty graficznej? smilies/shocked.gif A może płyty głównej? smilies/shocked.gif Nie... To recenzja kolejnej gry smilies/mad2.gif ...

Kiedy na pclabie będzie można zobaczyć jakąś recenzje sprzętu? smilies/scratchhead.gif


Z dnia na dzień PCLab sam się pogrąża.
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane