artykuły

SanDisk Sansa Express 2 GB - odtwarzacz dla niewymagających

41
16 sierpnia 2007, 10:13 Piotr Bulski
Mały grajek, mało w menu

To, że Sansa Express to prosty odtwarzacz, widać po uruchomieniu sprzętu i spojrzeniu w menu. Ustawień jest tu niewiele, co z pewnością wpływa na szybkie nauczenie się obsługi sprzętu. Cztery główne grupy w menu to "Muzyka", "Radio", "Głos" i "Ustawienia". Odtwarzacz pośród kilkunastu języków oferuje także menu w języku polskim (choć zdarzają się w nim niewielkie zagraniczne wstawki).





Menu jest raczej przejrzyste, choć sterowanie mogłoby być ograniczone jedynie do głównego kontrolera umieszczonego w kwadratowym przycisku na przednim panelu.



Sprzęt odtwarza pliki MP3, WMA (w tym z zabezpieczeniami Microsoftu) i WAV, radzi sobie ze zbiorami przeniesionymi wprost do pamięci, lub segregowanymi tam w katalogach. Zakładka "Muzyka" pozwala na odtwarzanie plików przeniesionych do pamięci Sansy z komputera, ale i zapisanych samym odtwarzaczem, dzięki wbudowanemu mikrofonowi lub zapisowi z tunera radiowego.



Zapis z mikrofonu może być wykorzystywany tylko do rejestracji notatek głosowych. Jakość dźwięku jest niezła, gdy z niewielkiej odległości mówi się wprost w stronę mikrofonu. Wystarczy tylko odsunąć mikrofon i nie mówić bezpośrednio do niego, by dźwięk był dużo gorzej słyszalny. Zapis dźwięków przez mikrofon możliwy jest tylko w jednym formacie, WAV, z jakością 22 KHz i wskaźnikiem bitrate na poziomie około 90 Kb/s.



W przypadku nagrania radiowego jakość jest znacznie lepsza. Sprzęt rejestruje pliki z częstotliwością próbkowania 32 KHz, w 16 bitach i w stereo. Wskaźnik bitrate testowego zbioru sięgał 1024 Kb/s. Tak jak poprzednio, i to nagranie jest zapisywane w pliku WAV (szkoda, bo zbiór MP3 byłby bardziej ekonomicznym sposobem rejestracji ). Niestety, oferowane zbiory są raczej obszerne. 13 testowych sekund nagrania zajęło podczas prób 1,6 MB.



Denerwującą opcją przy nagrywaniu głosu, czy to z mikrofonu, czy też z radia jest potwierdzanie chęci zapisania pliku po ukończeniu jego rejestracji. To tak jakby odtwarzacz upewniał się, że po rozpoczęciu zapisywania dźwięku użytkownik chce rzeczywiście tego zapisu dokonać.

Odtwarzanie muzyki daje raczej pozytywne odczucia. Słuchawki, które przypominają te dołączane do innych, droższych odtwarzaczy SanDiska sprawują się całkiem nieźle. Jednak o ile z niskimi tonami radzą sobie dostatecznie dobrze, z wysokimi nie jest tak samo i często podszczypują one w uszy. Dzieje się tak szczególnie przy nastawieniu dużych głośności. Kiedy odtwarzacz gra cicho, niskim tonom brakuje mocy, wydaje się też, że nie ma nieco środka, a dźwięk robi się płaski.

Głośności, z którymi pracuje odtwarzacz, pozostawiają trochę do życzenia. Natężenie dźwięku uzyskiwane przy maksymalnym zwiększeniu głośności jest aż nadto wystarczające, jednak do około jednej czwartej skali odtwarzacz gra raczej cicho (co sprawdziliśmy na wielu zbiorach, w tym tych, które "firmowo" znalazły się w pamięci urządzenia). Podobne zachowanie odtwarzacz pokazywał i z innymi słuchawkami.



Kiedy z kolei w ustawieniach Sansy wybierze się głośne odtwarzanie, przy ustawieniu niewielkich poziomów głośności sprzęt zachowuje się już nieźle, jednak przy najwyższej głośności w tym trybie siła dźwięku jest niemal nie do zniesienia. Nagrania zlewają się w często w jedną wielką kupę dźwięków, skutecznie dręcząc uszy.

Nagrania można poprawiać pięcioma zdefiniowanymi wcześniej ustawieniami equalizera oraz jednym, w którym pięć zakresów częstotliwości można regulować samodzielnie. Z ustawień fabrycznych najlepiej spisywało się to podstawowe "Normalne". Pozostałe to "Pop", "Rock", "Jazz", "Klasyczne" i "Użytkownika".



Muzyka może być odtwarzana standardowo, po kolei, zbiór nagrań może być powtarzany lub odtwarzacz może zająć się odgrywaniem utworów z utworzonej przez użytkownika listy. Dostęp do zbiorów możliwy jest także dzięki danym odczytywanym z tagów zbiorów muzycznych. Sansa Express dzieli zbiory dzięki tym wpisom na katalogi, według wykonawców, albumów, gatunków czy też tytułów.



Podczas przewijania zbiorów muzycznych użytkownik nie usłyszy nic, bo odbywa się ono w ciszy. Przy okazji naszego testowego modelu ciszy tej nieco potrzebowaliśmy, bowiem guzik odpowiadający za zwiększanie głośności często blokował się w pozycji wciśniętej, zwiększając głośność do wartości maksymalnej (oby była to wada jedynie modelu testowego).



Jako pamięć zewnętrzna, odtwarzacz wraz z zainstalowaną kartą widziany jest przez system jak dwa napędy.



Ponieważ Sansa Express pracuje w trybie MTP (Media Transfer Protocol), próba przenoszenia zbiorów "niezgodnych" z odtwarzaczem kończy się stale pojawiającą się informacją o możliwej potrzebie konwertowania niektórych zbiorów na kompatybilny format. Nie oznacza to jednak, że przeniesienie takich danych nie jest możliwe.



W przypadku wykorzystania Sansy Express jako wtyczki z pamięcią flash nie należy nastawiać się na rewelacyjne wyniki. Mimo obiecywanego szybkiego połączenia USB 2.0, nie jest to transfer ekspresowy. Przeniesienie zbioru o objętości 700 MB do odtwarzacza zajęło nieco ponad 5 minut.

Bateria odtwarzacza, zdaniem producenta, starczać ma nawet na 15 godzin odtwarzania muzyki. Maksymalne zbliżenie się do tej wartości jest zapewne możliwe przy ustawieniu wszystkich parametrów wpływających na jak najmniejsze zużycie prądu z akumulatorów. W próbach z mieszanką plików MP3 o jakości bitrate 128 Kb/s, 160 KB/s i 192 Kb/s i zerkania od czasu do czasu na ekran, czas pracy odtwarzacza spadł do około 8,5-9 godzin.



Ładowanie akumulatora trwa nieco ponad 2 godziny. Podczas tego procesu odtwarzacz bardzo wyraźnie się grzeje.

3