artykuły

SanDisk Sansa Express 2 GB - odtwarzacz dla niewymagających

41
16 sierpnia 2007, 10:13 Piotr Bulski
Sansa Express - coś dla narcyza i cos dla "vlepkowca"

Tani sprzęt często zdradza to swoim opakowaniem. Tutaj, mimo że urządzenie nie kosztuje tyle co sprzęt z najniższej półki, nie jest inaczej. Wszystko co zaoferowała firma znalazło się w papierowej formie podobnej tym, w których oferuje się jajka. Razem z odtwarzaczem do rąk użytkownika trafia niewiele. To słuchawki, sznurek na szyję, kabelek USB o długości 10 cm oraz płyta z oprogramowaniem.



Do kompletu SanDisk dodaje też 10 okrągłych naklejek o różnych średnicach, reklamujących firmę i odtwarzacz. To prawdopodobna zachęta dla wszystkich fanów "vlepek", naklejek najróżniejszej treści trafiającymi w najróżniejsze miejsca, szczególnie na tyły autobusów.



Płyta z oprogramowaniem to właściwie zbędny dodatek. Prócz instrukcji (także w języku polskim) i oprogramowania Audible.com (m.in. z płatnymi treściami) nie znajdzie się tam więcej dodatków. Krążek można spokojnie odłożyć w kąt.



Odtwarzacz otrzymał lustrzany, przyciemniany lekko front z kwadratowym sterowaniem po prawej stronie. Kwadrat sterujący działający w czterech kierunkach ma w środku piąty przycisk. Całość sterowania jest subtelnie podświetlana niebieskim światłem.

Wyświetlane na ekranie dane są doskonale widoczne przy mniej intensywnym oświetleniu, jednak w pełnym słońcu należy unikać puszczenia sobie słonecznego zajączka w oczy. Z lusterkiem na odtwarzaczu to bardzo możliwe. Jasność ekranu OLED jest sterowana - można wybrać osiem jej poziomów, przy czym najsilniejszy z nich nie przeszkadza nawet w ciemnościach.

Centralną cześć odtwarzacza zajmuje niewielki ekran OLED o dwóch kolorach, znanych z innych wyświetlaczy. Jego górna cześć jest żółta, natomiast dolna, trzy razy większa, dostała kolor turkusowy. W sumie ekran może prezentować jednocześnie dane w czterech liniach.

Przedni lustrzany panel jest rozcięty po lewej stronie. To tam od głównego korpusu obudowy oddziela się zatyczka, pod którą kryje się standardowej wielkości złącze USB. Pokrywka nie jest niestety w żaden sposób połączona z odtwarzaczem, jednak jej zgubienie, gdy zakrywa interfejs, jest mało prawdopodobne. Konstrukcja kapturka uniemożliwia przypadkowe łatwe jego ściągnięcie.



Urządzenie otrzymało jeszcze cztery guziki na bokach, odpowiadające za zmianę głośności, szybki dostęp do menu oraz blokowanie działania klawiszy. Wszystkie znajdują się w grubszym końcu, gdzie umieszczono też wbudowany mikrofon, wejście dla słuchawek (mini jack) i slot dla kart pamięci.



Bez włączania już widać, że obsługa odtwarzacza jedną ręką nie będzie raczej możliwa.

2