artykuły

Logitech MX Air - uniesienia biurkowej myszki

45
17 lipca 2007, 09:31 Piotr Bulski
"Czarnuszka" bez rolki

Czarny z wierzchu gadżet zwraca uwagę swoją formą. Podłużny, lekko rozszerzający się w środkowej części korpusu kształt przypomina nieco pilot zdalnego sterowania, z którego usunięto większość przycisków. W okolicach śródręcza sprzęt zyskuje także na grubości.

Górna część urządzenia kryje przyciski, umieszczone w centralnie położonej kolumnie. Pierwszy z nich, najdłuższy, spełnia nie tylko rolę dwóch guzików, uruchamianych przyciśnięciem skrajnych jego części, ale jest i... rolką. To w nim Logitech zdecydował się zintegrować funkcje obsługiwane w myszkach kółkami. W tym wypadku za symulowanie tego efektu odpowiada sensor dotykowy. Pod wirtualną rolkę trafiły cztery kolejne przyciski uzupełnione "standardowymi" guzikami odpowiadającymi za lewe i prawe kliknięcie. Te nie są już wydzielone z obudowy, a ich przełączanie jest możliwe dzięki elastycznym plastrom plastiku umieszczonym na wierzchu myszy.



Przyciski są podświetlane na pomarańczowo. Jednak światło dociera do użytkowników w subtelny sposób, niczym zza grubego tworzywa i nie przypomina tandetnego podświetlenia zaraz spod spodu, kiedy to niemal można rozpoznać producenta diody ;).

O tym, w jaki sposób świecą się guziki można przekonać się bez włączania myszy, wstawiając ją do specjalnej podstawki celem podładowania akumulatorów. Wtedy to w dolnej części rozświetla się symbol baterii oraz niewielka podziałka z trzema pozycjami wskazująca na poziom naładowania akumulatora. Po zakończonym procesie ładowania wskaźnik gaśnie.

Pozostałe przyciski można rozświetlić włącznikiem umieszczonym na spodzie MX Air. Na obudowie pojawiają się wtedy dwie strzałki na "rolce", oznaczenia lewego i prawego przycisku oraz, w centralnej kolumnie, guziki opisywane jako "Back", "Sel", symbol odtwarzania i pauzowania oraz przycisk "Vol".



Chromowany spód mieści cztery ślizgacze, okienko sensora laserowego oraz włącznik urządzenia. To tu umieszczono także dwa styki pozwalające na ładowanie wbudowanego akumulatora w stacji dokującej. Chrom wylewa się nieznacznie na wierzch myszy, prawdopodobnie tylko po to, by w atrakcyjny sposób prezentować napis Freespace. Tak bowiem nazywa się technologia rozpoznająca ruch w myszy w powietrzu.

Ciekawostką, być może nie od razu zauważaną, jest relatywnie niewielka równoległa powierzchnia, którą mysz styka się z biurkiem lub jest do niej maksymalnie zbliżona. To jedynie kawałek przedniej części spodu oraz okrągła niewielka płaszczyzna z części centralnej.

Mysz wymagała wyprofilowania obudowy w ten sposób, by nie tylko sprawdzała się na biurku, ale i wygodnie leżała w dłoni. Logitech zaplanował, że poza biurkiem myszka ma być zdalnym sterowaniem obsługiwanym jedną dłonią. Podczas noszenia, gdy grubsza część wygodnie ma zalegać w śródręczu, a palec wskazujący i środkowy tworzyć podstawę pod przednią cześć myszy, obsługą jej przycisków zająć ma się kciuk. Dostęp do przycisków wydaje się być idealny dla średniej wielkości dłoni. Za bezpieczne trzymanie myszy odpowiada jej błyszcząca obudowa. Nie jest może to wyjątkowo tępe pokrycie, ale z pewnością się nie wyślizguje.

"Neutralna" konstrukcja myszy pozwala na stosowanie jej zarówno przez osoby leworęczne jak i praworęczne. U każdego użytkownika sprzęt będzie leżeć w dłoni tak samo wygodnie.



Tak jak wiele innych modeli szwajcarskiego producenta, ładowanie jego akumulatorów możliwe jest dzięki stacji dokującej, w której mysz umieszcza się pionowo. Dziwić może jednak nieco ograniczenie się Logitecha wyłącznie do ładowarki sieciowej (z gniazdkiem łączy ją 190-centymetrowy przewód) i uniemożliwienie uzupełniania energii w bateriach sprzętu także z portu USB. Widać producent sądzi, że model MX Air częściej będzie kompanem osób pracujących przy biurku, a nie w ruchu.

O błyszcz trzeba dbać. Dlatego też w pudełku z myszką znalazła się szmatka do przecierania powierzchni urządzenia. Działa skutecznie, lecz amatorzy idealnie czystych peryferiów będą przeżywać z MX Air katusze. Utrzymanie połyskującej powierzchni w porządku przy stałym dotykaniu jej dłonią nie jest zadaniem łatwym.



Naładowana mysz jest gotowa do pracy, jednak nie jest ona możliwa jeśli w komputerze nie znajdzie się oprogramowanie. Po podłączeniu wtyczki USB z odbiornikiem współpracującym z MX Air można zabrać się do uruchamiania programu.

2