Granie pod kontrolą dotyku i ustawień
Interfejs Cowon D2 wygląda bardzo atrakcyjnie, ale na początku raczej skomplikowanie. Szybko jednak nabiera się wprawy. Konstruktorzy nieco bali się korzystać z palety 16 mln kolorów oferowanych przez ekran. Niebieskie menu za pomocą ikon prowadzi do poszczególnych zbiorów plików i ustawień. Do wyboru mamy działy muzyka, wideo, zdjęcia, teksty, słownik (ten to jedynie ciekawostka, bowiem tłumaczy jedynie między językiem angielskim a koreańskim), radio, nagrywanie, dodatki i ustawienia.
Ikonowy system menu jest jasny, a jego sterowanie rysikiem bądź palcem nietrudne. Niektóre ikony wymagają podwójnych kliknięć, inne działają po pojedynczym wskazaniu. Ekran prócz informacji związanych z poszczególnymi działami prezentuje kilka podstawowych danych. Jest zegar (wersja 12-godzina AM/PM), poziom wybranej głośności oraz poziom energii w bateriach. Rysik odpowiada nie tylko za wybieranie kolejnych guzików, ale i takie opcje jak przewijanie utworów do wybranego fragmentu czy przykładowo rysowanie bądź tworzenie odręcznych notatek (w funkcji słownika jest nawet rozpoznawanie pisma odręcznego!).
Zbiory zamieszczone na karcie pamięci oraz w pamięci odtwarzacza można przeglądać podobnie jak w komputerze, ułożone w plikach i folderach (w przypadku zbiorów muzycznych możliwe jest odczytywanie tagów ID3). Niestety szybkie przełączanie się między folderem pamięci wewnętrznej a pamięcią karty nie jest możliwe.
Generalnie interfejs jest wyraźny i czytelny, choć operacje w nim nie są najszybsze. Menu reaguje natychmiast, jednak niemal każda z operacji wymaga kilku kliknięć. Interfejs dotykowy jest na pewno atrakcyjny, ale typowe sterowanie guzikami mogłoby okazać się wydajniejsze. Ważne jest za to, że firmware jest dostępny także w języku polskim.
Przejdźmy do najważniejszego, do odtwarzania muzyki. To co widać na ekranie w opcji odgrywania plików, to prócz wspomnianych już informacji także dane odczytywane z tagów, oznaczenie trybu odtwarzania zbiorów, liczby plików w folderze i pozycji aktualnego zbioru w tej grupie i pasek postępu wraz z czasem odtwarzania i czasem całkowitym trwania utworu. Jest też wskaźnik poziomu sygnału w kanałach stereo oraz rząd niewielkich ikonek pokazujących dane dotyczące odtwarzanego pliku i ustawień dźwięku. Znaleźć można tu opis poziomu bitrate pliku, częstotliwości, wybranego equalizera, i poziomu ustawionych efektów. To m.in. dzięki nim, Cowon D2 gra... rewelacyjnie! To jedno z lepszych brzmień, z jakim mieliśmy do tej pory do czynienia.
Dźwięk to nie tylko zaleta 74 mW mocy odtwarzacza i dobrze współgrających słuchawek, ale i dosłownie zalewu możliwych ustawień wpływających na odtwarzany materiał. Już pliki MP3 o wyższej jakości, od 160-192 Kb/s brzmią nieźle, głęboko, bardzo bogato, z subtelnymi basami, dynamicznie, ostro tam gdzie trzeba i miękko i obło w odpowiednich miejscach.
Słuchawki nie sprawiają na pierwszy rzut oka najlepszego wrażenia, jednak po włożeniu w uszy skutecznie burzą ten obraz. Mimo że nie są to modele dokanałowe, głęboko wprowadzane do uszu, dobrze izolują i nadspodziewanie nieźle znoszą odtwarzanie muzyki z najwyższą głośnością. Ta jest wystarczająca, by spokojnie słuchać dźwięków z odtwarzacza na tylnym siedzeniu w "pędzącym" maluchu ;). Odtwarzacz bardziej delikatnym uszom zapewnia opcję "fade in", która w czasie od 1 do 5 sekund zwiększa automatycznie głośność uruchomionego nagrania.
Pliki mogą być jak w wielu innych odtwarzaczach prezentowane w pętli, losowo, pojedynczo lub całymi folderami.
Ustawienia dźwięku, zwane JetEffect, to po pierwsze equalizer z siedmioma modyfikowanymi ustawieniami w zakresie pięciu częstotliwości (ciekawe, że nawet te predefiniowane przez producenta można modyfikować). BBE dba o wyostrzanie dźwięku i poprawianie wysokich tonów (10 ustawień). Mach3Bass troszczy się o tony niskie (10 ustawień) i przyznać trzeba, nieźle się spisuje oferując o wiele więcej niż potężne "umcy umcy". Kolejna 10-poziomowa opcja odpowiada za nadanie dźwiękowi większej przestrzenności. Podobna do niej rozbudowuje efekty stereo, jednak nie jest tak przestrzenna jak poprzedniczka. Pozostałe dwie opcje, MP Enhance i balans, odpowiadają za poprawę brzmienia plików zapisanych w formacie stratnym o zagubione w procesie kompresji części dźwięku (brzmienie bez tego rozwiązania wydaje się jednak lepsze). Balans steruje siłą sygnału w każdej ze słuchawek.
Możliwe jest też zmienianie prędkości odtwarzania w zakresie od 50 do 150 proc., ze skokiem o 10 proc. oraz możliwość zapisania do 10 ustawień palety efektów JetEffect, co jest przydatne jeśli z odtwarzacza korzysta kilka osób, słucha się różnego typu muzyki, albo korzysta z kilku modeli słuchawek.
Wiele możliwości sterowania poszczególnymi parametrami daje mnóstwo możliwości dopasowania dźwięku do własnych upodobań, ale i poprawienia tego, co na początku nie musi brzmieć za dobrze. Sprzęt może zagrać nieźle zarówno Chopinem, jak i Scooterem. Jak wszędzie jednak przesada jest zła, więc nadmierne sterowanie wszystkimi ustawieniami jednocześnie może przynieść negatywne skutki. W sumie, opcje dźwiękowe zasługują z pewnością na największą pochwałę. Granie to jednak nie wszystko.
Interfejs Cowon D2 wygląda bardzo atrakcyjnie, ale na początku raczej skomplikowanie. Szybko jednak nabiera się wprawy. Konstruktorzy nieco bali się korzystać z palety 16 mln kolorów oferowanych przez ekran. Niebieskie menu za pomocą ikon prowadzi do poszczególnych zbiorów plików i ustawień. Do wyboru mamy działy muzyka, wideo, zdjęcia, teksty, słownik (ten to jedynie ciekawostka, bowiem tłumaczy jedynie między językiem angielskim a koreańskim), radio, nagrywanie, dodatki i ustawienia.
Ikonowy system menu jest jasny, a jego sterowanie rysikiem bądź palcem nietrudne. Niektóre ikony wymagają podwójnych kliknięć, inne działają po pojedynczym wskazaniu. Ekran prócz informacji związanych z poszczególnymi działami prezentuje kilka podstawowych danych. Jest zegar (wersja 12-godzina AM/PM), poziom wybranej głośności oraz poziom energii w bateriach. Rysik odpowiada nie tylko za wybieranie kolejnych guzików, ale i takie opcje jak przewijanie utworów do wybranego fragmentu czy przykładowo rysowanie bądź tworzenie odręcznych notatek (w funkcji słownika jest nawet rozpoznawanie pisma odręcznego!).
Zbiory zamieszczone na karcie pamięci oraz w pamięci odtwarzacza można przeglądać podobnie jak w komputerze, ułożone w plikach i folderach (w przypadku zbiorów muzycznych możliwe jest odczytywanie tagów ID3). Niestety szybkie przełączanie się między folderem pamięci wewnętrznej a pamięcią karty nie jest możliwe.
Generalnie interfejs jest wyraźny i czytelny, choć operacje w nim nie są najszybsze. Menu reaguje natychmiast, jednak niemal każda z operacji wymaga kilku kliknięć. Interfejs dotykowy jest na pewno atrakcyjny, ale typowe sterowanie guzikami mogłoby okazać się wydajniejsze. Ważne jest za to, że firmware jest dostępny także w języku polskim.
Przejdźmy do najważniejszego, do odtwarzania muzyki. To co widać na ekranie w opcji odgrywania plików, to prócz wspomnianych już informacji także dane odczytywane z tagów, oznaczenie trybu odtwarzania zbiorów, liczby plików w folderze i pozycji aktualnego zbioru w tej grupie i pasek postępu wraz z czasem odtwarzania i czasem całkowitym trwania utworu. Jest też wskaźnik poziomu sygnału w kanałach stereo oraz rząd niewielkich ikonek pokazujących dane dotyczące odtwarzanego pliku i ustawień dźwięku. Znaleźć można tu opis poziomu bitrate pliku, częstotliwości, wybranego equalizera, i poziomu ustawionych efektów. To m.in. dzięki nim, Cowon D2 gra... rewelacyjnie! To jedno z lepszych brzmień, z jakim mieliśmy do tej pory do czynienia.
Dźwięk to nie tylko zaleta 74 mW mocy odtwarzacza i dobrze współgrających słuchawek, ale i dosłownie zalewu możliwych ustawień wpływających na odtwarzany materiał. Już pliki MP3 o wyższej jakości, od 160-192 Kb/s brzmią nieźle, głęboko, bardzo bogato, z subtelnymi basami, dynamicznie, ostro tam gdzie trzeba i miękko i obło w odpowiednich miejscach.
Słuchawki nie sprawiają na pierwszy rzut oka najlepszego wrażenia, jednak po włożeniu w uszy skutecznie burzą ten obraz. Mimo że nie są to modele dokanałowe, głęboko wprowadzane do uszu, dobrze izolują i nadspodziewanie nieźle znoszą odtwarzanie muzyki z najwyższą głośnością. Ta jest wystarczająca, by spokojnie słuchać dźwięków z odtwarzacza na tylnym siedzeniu w "pędzącym" maluchu ;). Odtwarzacz bardziej delikatnym uszom zapewnia opcję "fade in", która w czasie od 1 do 5 sekund zwiększa automatycznie głośność uruchomionego nagrania.
Pliki mogą być jak w wielu innych odtwarzaczach prezentowane w pętli, losowo, pojedynczo lub całymi folderami.
Ustawienia dźwięku, zwane JetEffect, to po pierwsze equalizer z siedmioma modyfikowanymi ustawieniami w zakresie pięciu częstotliwości (ciekawe, że nawet te predefiniowane przez producenta można modyfikować). BBE dba o wyostrzanie dźwięku i poprawianie wysokich tonów (10 ustawień). Mach3Bass troszczy się o tony niskie (10 ustawień) i przyznać trzeba, nieźle się spisuje oferując o wiele więcej niż potężne "umcy umcy". Kolejna 10-poziomowa opcja odpowiada za nadanie dźwiękowi większej przestrzenności. Podobna do niej rozbudowuje efekty stereo, jednak nie jest tak przestrzenna jak poprzedniczka. Pozostałe dwie opcje, MP Enhance i balans, odpowiadają za poprawę brzmienia plików zapisanych w formacie stratnym o zagubione w procesie kompresji części dźwięku (brzmienie bez tego rozwiązania wydaje się jednak lepsze). Balans steruje siłą sygnału w każdej ze słuchawek.
Możliwe jest też zmienianie prędkości odtwarzania w zakresie od 50 do 150 proc., ze skokiem o 10 proc. oraz możliwość zapisania do 10 ustawień palety efektów JetEffect, co jest przydatne jeśli z odtwarzacza korzysta kilka osób, słucha się różnego typu muzyki, albo korzysta z kilku modeli słuchawek.
Wiele możliwości sterowania poszczególnymi parametrami daje mnóstwo możliwości dopasowania dźwięku do własnych upodobań, ale i poprawienia tego, co na początku nie musi brzmieć za dobrze. Sprzęt może zagrać nieźle zarówno Chopinem, jak i Scooterem. Jak wszędzie jednak przesada jest zła, więc nadmierne sterowanie wszystkimi ustawieniami jednocześnie może przynieść negatywne skutki. W sumie, opcje dźwiękowe zasługują z pewnością na największą pochwałę. Granie to jednak nie wszystko.
