Czarno-biało tylko na zewnątrz
Zerknijmy szybko na specyfikację. Sprzęt radzi sobie z plikami MP3, WMA, OGG, FLAC, WAV i APE. Obsługiwane wideo to pliki o rozdzielczości 320 na 240 pikseli z szybkością do 30 klatek na sekundę. D2 radzi sobie też z plikami JPEG, TXT, oraz SWF (Flash), oferuje tuner radiowy (76 MHz – 108 MHz) z funkcją zapisu dźwięku w plikach WMA. Urządzenie potrafi wysyłać obraz na zewnętrzny ekran, a jeśli tego w pobliżu nie ma, oferuje własny, 2,5-calowy z funkcjami dotykowymi (320 na 240 pikseli). Komunikacja z komputerem odbywa się za pośrednictwem interfejsu USB 2.0. Producent chwali się olbrzymią jak na odtwarzacze baterią i związanymi z tym czasami pracy, które w testach zweryfikowaliśmy. Całość mierzy 78 mm na 55,4 mm na 16,6 mm, waga to 91 gramów.
D2 nie jest mikrusem. Na szczęście obudowa nie jest źle zagospodarowana. Większość z jej frontowej części zajmuje efektowny ekran. Odtwarzacz dostał tylko trzy przyciski, jednak amatorzy jego nowatorskiego jak na urządzenia PMP sterowania mogą niemal ich nie dotykać. D2 dostał bowiem ekran dotykowy. Monitorek QVGA można sterować za pomocą palców, ale wygodniej jest przeprowadzać te operacje za pomocą dołączonego rysika. Nie jest on co prawda chowany w odtwarzaczu, np. tak jak dzieje się to w wielu komputerkach PDA, ale mocowany na elastycznej uwięzi do urządzenia. Ten sposób mocowania może budzić pewne wątpliwości, szczególnie jeśli sprzęt trafi do kieszeni. Połączenie jest wystarczająco długie, by rysik mógł operować po całym ekranie.
Przyciski fizycznie dostępne na odtwarzaczu, nie zaś wyświetlane, mogą pełnić wiele funkcji, przełączanych suwakiem HOLD. Odpowiedzialne za zmianę głośności mogą w chwilę stać się przykładowo przyciskami przewijania.
Rysik spełnia inną ważną rolę w D2. Prócz roli wskaźnika można użyć go jako podpórkę. Instalując go w otworze, w którym przeplata się linkę zaczepu, uzyskać można dwa położenia ekranu, pod kątem 50o i 75o. To coś dla tych, którzy chcą z większej odległości oddać się przyjemności oglądania filmów lub fotografii.
Stosowanie rysika jest raczej wskazane. Błyszczący ekran obsługiwany palcami brudzi się w moment. To nie tylko mało estetyczne, ale i, w porównaniu do rysika, mało precyzyjna metoda kontroli. Nie należy sądzić, że posługiwanie się rysikiem jest szybką metodą. To bardziej wyjątkowa ciekawostka, nie zaś najwygodniejszy ze sposobów interakcji.
Model który trafił do PCLab.pl jest perłowo biały. D2 występuje też w drugiej wersji, z czarnym plastikiem. Obie wersje mają srebrne aplikacje.
Cowon pozwala na rozszerzanie pamięci odtwarzacza. Poza standardowymi 2 GB lub 4 GB możliwe jest zastosowanie pojemnych nośników SDHC (do 16 GB), jak również kart SD i MMC. Poza standardowym gniazdem słuchawkowym, za odchylaną klapką ukryto złącze USB, otwór resetowania oraz gniazdo wyprowadzające obraz i dźwięk na zewnętrzny ekran. Klapka jest raczej mało wygodna i już pierwsze jej odsłonięcie pokazuje, że podłączanie kabla USB lub wideo nie jest może zajęciem długotrwałym, ale na pewno nieco drażniącym.
Opakowanie odtwarzacza jest raczej bogato wyposażone. Płycie z oprogramowaniem, słuchawkom i przewodowi USB towarzyszy kabel do wysyłania obrazu i dźwięku do telewizora, przewód pozwalający na podłączenie zewnętrznego źródła dźwięku, oraz ładowarka sieciowa, podłączana nie do portu USB, ale do tego samego gniazda, przez które transmituje się obraz czy wprowadza do odtwarzacza dźwięk.
Zerknijmy szybko na specyfikację. Sprzęt radzi sobie z plikami MP3, WMA, OGG, FLAC, WAV i APE. Obsługiwane wideo to pliki o rozdzielczości 320 na 240 pikseli z szybkością do 30 klatek na sekundę. D2 radzi sobie też z plikami JPEG, TXT, oraz SWF (Flash), oferuje tuner radiowy (76 MHz – 108 MHz) z funkcją zapisu dźwięku w plikach WMA. Urządzenie potrafi wysyłać obraz na zewnętrzny ekran, a jeśli tego w pobliżu nie ma, oferuje własny, 2,5-calowy z funkcjami dotykowymi (320 na 240 pikseli). Komunikacja z komputerem odbywa się za pośrednictwem interfejsu USB 2.0. Producent chwali się olbrzymią jak na odtwarzacze baterią i związanymi z tym czasami pracy, które w testach zweryfikowaliśmy. Całość mierzy 78 mm na 55,4 mm na 16,6 mm, waga to 91 gramów.
D2 nie jest mikrusem. Na szczęście obudowa nie jest źle zagospodarowana. Większość z jej frontowej części zajmuje efektowny ekran. Odtwarzacz dostał tylko trzy przyciski, jednak amatorzy jego nowatorskiego jak na urządzenia PMP sterowania mogą niemal ich nie dotykać. D2 dostał bowiem ekran dotykowy. Monitorek QVGA można sterować za pomocą palców, ale wygodniej jest przeprowadzać te operacje za pomocą dołączonego rysika. Nie jest on co prawda chowany w odtwarzaczu, np. tak jak dzieje się to w wielu komputerkach PDA, ale mocowany na elastycznej uwięzi do urządzenia. Ten sposób mocowania może budzić pewne wątpliwości, szczególnie jeśli sprzęt trafi do kieszeni. Połączenie jest wystarczająco długie, by rysik mógł operować po całym ekranie.
Przyciski fizycznie dostępne na odtwarzaczu, nie zaś wyświetlane, mogą pełnić wiele funkcji, przełączanych suwakiem HOLD. Odpowiedzialne za zmianę głośności mogą w chwilę stać się przykładowo przyciskami przewijania.
Rysik spełnia inną ważną rolę w D2. Prócz roli wskaźnika można użyć go jako podpórkę. Instalując go w otworze, w którym przeplata się linkę zaczepu, uzyskać można dwa położenia ekranu, pod kątem 50o i 75o. To coś dla tych, którzy chcą z większej odległości oddać się przyjemności oglądania filmów lub fotografii.
Stosowanie rysika jest raczej wskazane. Błyszczący ekran obsługiwany palcami brudzi się w moment. To nie tylko mało estetyczne, ale i, w porównaniu do rysika, mało precyzyjna metoda kontroli. Nie należy sądzić, że posługiwanie się rysikiem jest szybką metodą. To bardziej wyjątkowa ciekawostka, nie zaś najwygodniejszy ze sposobów interakcji.
Model który trafił do PCLab.pl jest perłowo biały. D2 występuje też w drugiej wersji, z czarnym plastikiem. Obie wersje mają srebrne aplikacje.
Cowon pozwala na rozszerzanie pamięci odtwarzacza. Poza standardowymi 2 GB lub 4 GB możliwe jest zastosowanie pojemnych nośników SDHC (do 16 GB), jak również kart SD i MMC. Poza standardowym gniazdem słuchawkowym, za odchylaną klapką ukryto złącze USB, otwór resetowania oraz gniazdo wyprowadzające obraz i dźwięk na zewnętrzny ekran. Klapka jest raczej mało wygodna i już pierwsze jej odsłonięcie pokazuje, że podłączanie kabla USB lub wideo nie jest może zajęciem długotrwałym, ale na pewno nieco drażniącym.
Opakowanie odtwarzacza jest raczej bogato wyposażone. Płycie z oprogramowaniem, słuchawkom i przewodowi USB towarzyszy kabel do wysyłania obrazu i dźwięku do telewizora, przewód pozwalający na podłączenie zewnętrznego źródła dźwięku, oraz ładowarka sieciowa, podłączana nie do portu USB, ale do tego samego gniazda, przez które transmituje się obraz czy wprowadza do odtwarzacza dźwięk.
