artykuły

Pentagram Vanquish R Touch - do dotykania, nie do wciskania

58
3 lipca 2007, 14:24 Piotr Bulski
Włączamy - dotykowo, ale czy wygodnie?

Przed uruchomieniem odtwarzacza i wciśnięciem włącznika trzeba pamiętać o włączeniu zasilania gadżetu. To nieczęsto spotykane rozwiązanie jest naszym zdaniem niepotrzebne. Jeśli suwak nie zostanie przesunięty do pozycji On, wciśnięcie guzika zasilania nic nie daje. Jednak jego pozycja nie ma znaczenia, gdy urządzenie podłączane jest do zewnętrznego źródła energii, portu USB w komputerze lub gniazdka.



Po przytrzymaniu włącznika przez chwilę, użytkownika wita znana z innych modeli animacja z okiem, po której odtwarzacz przedstawia menu urządzenia. Przyznać trzeba, że na pierwszy rzut oka wygląda ono bardzo atrakcyjnie. Mimo że nie ma tam animowanych ikon, jest elegancko i kolorowo.



Po minięciu pierwszego wrażenia, widać jednak, że menu jest zbyt bogate. Prócz głównych ikon wyświetlanych w ramkach w centralnej części, menu oferuje dodatkowo kolejny zestaw ikonek w dolnej części ekranu, tak naprawdę dublujący ten powyżej, jednak złożony z innych symboli. To co najmniej niepotrzebne urozmaicenie, na pewno nie ułatwiające posługiwania się odtwarzaczem.



Ekran prezentuje się znakomicie, a prezentowane kolory są żywe. Przy jasności monitorka zwiększonej do poziomu maksymalnego ekran prawie razi, szczególnie wieczorem. Rozdzielczość ekranu to 320 na 200 punktów, a oferowana paleta kolorów to 262 tys.



Podkreślić należy, że menu jest spolszczone, choć w niektórych miejscach napisom brakuje nadwiślańskich "ogonków".

Nie można nie zauważyć chwalonego przez producenta panelu dotykowego. Po włączeniu to za jego pomocą steruje się głównymi funkcjami urządzenia. Symbole po dotknięciu panelu w miejscu przycisków rozświetlają się na około 2 sekundy czerwoną barwą. Przypominają one nieco rozwiązanie zastosowane przez Koreańczyków z LG w ich popularnej komórce Chocolate Phone.



Niestety mimo zwracającej uwagę konstrukcji interfejsu dotykowego ma on wady. Pierwsza, która przemawia na rzecz typowych przycisków, to brak "dotykowego" potwierdzenia, czy dana funkcja już została wybrana, czy też może panel został przyciśnięty zbyt delikatnie. W typowych przyciskach ich konstrukcja daje znać o sobie, gdy przycisk działa. Tutaj, to raczej kwestia wyczucia. Drugi problem jest poważniejszy, szczególnie po zmroku. Czas podświetlenia przycisków powinien być o kilka sekund dłuższy (ustawienia odtwarzacza nie pozwalają na zmianę tego parametru). Po około dwóch sekundach przyciski wygasają, a wybranie opcji w menu odtwarzacza w kiepskich warunkach oświetleniowych wymaga "celowania" - zwykle, najpierw dotknięcia panelu "na ślepo", uruchamiającego go, a potem wybranie zaplanowanej akcji. Jest to mało wygodne.

Niewielkim lekarstwem na działanie przycisków wydaje się być zainstalowanie nowego oprogramowania firmware (1.8.10) z 21 czerwca. Guziki są dłużej podświetlane, to plus, jednak czułość ich działania, jak się wydaje, nie uległa drastycznej transformacji.



Menu podzielone jest na dziewięć części. Związane są one z odtwarzaniem muzyki, filmów, dostępem do radia, albumu fotograficznego, książek elektronicznych, funkcji nagrywania dźwięku, dostępu do zbioru plików w pamięci odtwarzacza, gry oraz ustawień odtwarzacza. Sporo tego – spójrzmy więc na koniec ;).



Ustawienia urządzenia umożliwiają dopasowanie jego funkcji do preferencji użytkownika. To tu można wybrać ustawienia trybu odtwarzania plików, nastawienia equalizera (7 predefiniowanych oraz jeden użytkownika, przy czym naszym zdaniem najlepiej brzmią te nazwane Pop i 3D). To tam wybiera się też nastawienia radia, sposób nagrania plików i głośność nagrania. Jest też do dyspozycji ustawienie sposobów prezentowania albumów fotograficznych oraz automatycznej prezentacji treści książek typu ebook.



Menu pozwala także na dotarcie do informacji systemowych odtwarzacza, dotyczących wersji oprogramowania firmware i jego aktualizacji, wielkości wolnej i zajętej pamięci czy zmiany czasu podświetlenia ekranu. Kiedy już namieszane zostanie tak wiele, że użytkownik straci nad tym kontrolę, pozostaje jeszcze jedna opcja – powrót do ustawień fabrycznych.



Ponieważ odtwarzacz ma wbudowany akumulator, użytkownik jest uzależniony od gniazdek i portów USB, nie zaś od kiosków z bateriami. Ładowanie akumulatora trwa około 2,5 godziny. Energię urządzenia można wyczerpać nawet w niecałe 4 godziny, intensywnie podświetlając ekran i oglądając filmy w najlepszej jakości.



4