artykuły

Creative Zen Stone - tak prosty jak obły

52
22 czerwca 2007, 08:45 Piotr Bulski
Kamień w pracy

Podczas naszych prób z odtwarzaczem urządzenie działało z oprogramowaniem Zen Stone Firmware 1.02.01, rozwiązującym m.in. kłopoty z nieprecyzyjnym funkcjonowaniem diody odtwarzacza.

Koliste sterowanie urządzenia, nawiązujące nieco do produktu oferowanego przez Apple, jest bardzo proste w użyciu, a po chwili nawet nie trzeba na nie patrzeć, by zmieniać podstawowe ustawienia odtwarzania. Klawisze pozwalają m.in. przewijać zbiory muzyczne z podsłuchem. Nieźle spasowane, podczas wciskania przeskakują wyraźnie, informując o tym, że wybierana przez nie funkcja powinna właśnie zadziałać.



Prócz kolistego sterowania, najważniejszy przełącznik znajduje się ponad nim, na boku Zen Stone. Mieszczący się tam suwak umożliwia wybór między odtwarzaniem prostym zapętlonym a losowym. To za jego pomocą można także w szybki sposób przemieszczać się między kolejnymi folderami utworzonymi w pamięci odtwarzacza. Gigabajtowa pamięć to zbyt wiele, by spamiętać pliki znajdujące się w jednym tylko folderze, dlatego też warto je usystematyzować w kilku lub nawet kilkunastu katalogach.

Jeśli pliki znajdują się nie tylko w folderach, ale i poza nimi, w pierwszym rzędzie odtwarzacz uruchamia zbiory spoza folderów (z katalogu głównego). Suwak zmiany folderów zdaje egzamin także wtedy, gdy poszukiwany folder znajduje się w innym folderze.



O odtwarzaniu plików informuje pulsująca, zielona dioda. Gdy użytkownik osiągnie maksymalną głośność urządzenia, fakt ten także oznaczany jest pulsowaniem diody, tym razem w kolorze pomarańczowym.

Odtwarzacz radzi sobie ze zbiorami MP3, WMA oraz WMA z zabezpieczeniami DRM 9 (Digital Rights Management), a więc plikami ze sklepów muzycznych wykorzystujących technologie ochrony od Microsoftu.

Mimo iż odtwarzacz otrzymał otwór, przez który można zresetować sprzęt, podczas naszych prób ani razu ta funkcja nie była potrzebna.



Ważnym elementem każdego odtwarzacza MP3 są słuchawki. Niestety te oferowane z Zen Stone nie są najlepszej jakości. Creative ma w swojej ofercie bogaty zbiór niezłej jakości słuchawek i tylko żałować trzeba, że do Zen Stone nie zdecydował się dodawać słuchawek wyższej klasy. Zapewne wpłynęłoby to na zwiększenie ceny urządzenia, ale jednocześnie produkt byłby bardziej kompletny.



Grając cicho, słuchawki z Zen Stone sprawują się nawet nieźle, jednak przy większej głośności, zamiast spodziewanych dobrze odwzorowanych niskich tonów dostać można gryzące w uszy tony wysokie, a niekiedy nawet i skrzeczenie. Szkoda. Wymiana słuchawek na lepsze znacznie poprawia wrażenia z użytkowania sprzętu.



Warto zauważyć, że sprzęt jest na tyle prosty, że nie oferuje nie tylko wyświetlacza, ale nawet możliwości nastawiania equalizera. To coś, co można byłoby rozwiązać w sposób programowy, jednak tutaj zdecydowano się wybrać jedno, optymalne ustawienie i "odgórnie" zaproponować je odbiorcom (bez możliwości sprzeciwu ;)).

Litowo-jonowa bateria odtwarzacza ma zapewniać działanie urządzenia przez około 10 godzin. Oczywiście czas ten uzależniony jest od tego, jakie pliki zdecyduje się odtwarzać posiadacz gadżetu. Im zbiory będą lepszej jakości, tym czas działania akumulatorów krótszy.

W próbach z mieszanką zbiorów 128 Kb/s, 160 Kb/s i 190 Kb/s Zen Stone pracował niecałe 8 godzin. Ładowanie baterii, możliwe za pośrednictwem przewodu USB (przypomnieć warto raz jeszcze, że bardzo krótkiego), zajmuje 2,5-3 godziny. O jego zakończeniu informuje pomarańczowa dioda.

Sprzęt potrafi pracować w funkcji zewnętrznego dysku flash. Oferowane przez odtwarzacz szybkości w przypadku przenoszenia doń zbiorów nie są jednak oszałamiające, a sprzęt pracuje raczej jak model USB 1.1 niż USB 2.0.

4