artykuły

GlobalTop Bluetooth HUD GPS HG-100 Speed Meter - prawie jak w myśliwcu

29
15 czerwca 2007, 08:29 Piotr Bulski
Szybka z szybkością, czyli jak to wygląda

Zwykle zewnętrzne moduły GPS to nudne skrzyneczki, wyposażone w co najwyżej w diody sygnalizujące aktualny stan urządzeń. Zewnętrznie między sobą nie różnią się niczym więcej od kształtów obudów. Jednak w przypadku HG-100, prędkościomierza GPS oferowanego przez GlobalTop, jest nieco inaczej. Producent nie zapomniał o standardowych diodach, informujących o działaniu sprzętu, jego włączeniu i połączeniu z satelitami GPS, światełku informującym o stanie wbudowanych baterii litowo-jonowych czy skomunikowaniu sprzętu z innym urządzeniem Bluetooth (to odpowiednio czerwona, zielona i niebieska lampka). Umieszczono je jednak z boku gadżetu, przeznaczając jedną z głównych ścianek na większy, bardziej spektakularny wyświetlacz, prezentujący zarówno dane o kierunku, ale i odczytywaną dzięki połączeniu z satelitami szybkość poruszania się modułu (a razem z nim zapewne pojazdu z kierowcą).





Po otwarciu opakowania nowości GlobalTop wewnątrz znajdziemy nie tylko sam odbiornik GPS, ale i kilka dodatków, które mogą, ale jak okaże się później, wcale nie muszą pomóc w instalacji sprzętu wewnątrz auta. Mamy tam instrukcję, płytę CD z instrukcją, samochodową ładowarkę z wtyczką pasującą do gniazdka zapalniczki, dwa tajemnicze arkusze ciemnej folii, dwustronną naklejkę 3M oraz nie mniej tajemniczą, niewielką płytkę wykonaną z metalu. Trzy ostatnie elementy zestawu to gadżety potrzebne do w miarę pewnego zainstalowania urządzenia wewnątrz auta.

Przyjrzyjmy się HG-100. Urządzenie jak na moduł GPS jest raczej pokaźnych rozmiarów, mierząc 104 na 20 na 41 mm. Na pierwszy rzut oka, głównie dzięki błyszczącemu ekranowi, może przypominać ono niewielką komórkę. Przedni panel w ponad połowie zajmuje błyszczący, przezroczysty ekran, pod którym ukryto diody podświetlające wybrane jego elementy. Mamy tu kompas, wskaźnik prędkości, oznaczenia "K" i "M" (wskazujące, czy pomiar dokonywany jest w milach na godzinę czy w kilometrach na godzinę) oraz widoczny czujnik oświetlenia, za którego pomocą HG-100 może próbować dopasowywać jasność wyświetlania do warunków zewnętrznych.



Na jednej ze ścianek sprzętu umieszczono trzy wspomniane wcześniej diody, a na krótszym z boków, przy ekranie, znalazły się dwa przyciski. Jeden z nich to włącznik, drugi zaś odpowiada za modyfikowanie ustawień urządzenia, takich jak przełączanie się między mierzeniem prędkości w milach i w kilometrach, czy też ustalanie granicznej prędkości, z którą użytkownik HG-100 zamierza podróżować.



Danych z HG-100 nie da się odczytywać wprost, ale po odbiciu.


Warto przy tej okazji wspomnieć, że o ile maksymalna prędkość, o przekroczeniu której poinformuje sprzęt to 200 km lub 130 mil pokonywanych w ciągu godziny, to zgodnie z tym co wspomina producent, urządzenie potrafi zmierzyć prędkość do 999 mil na godzinę. Jak nietrudno zgadnąć, co dzieje się po osiągnięciu tej wartości nie udało się nam sprawdzić ;). Może kiedyś...

Plecy gadżetu pokryto gumową wykładziną, która zapobiegać ma niekontrolowanemu przesuwaniu się sprzętu wewnątrz auta. Dodatkowo na plecach zainstalowano kawałek magnesu, który tłumaczy, po co w zestawie znalazła się metalowa płytka. W wybranym odpowiednio miejscu deski rozdzielczej mocuje się nią za pomocą dwustronnej naklejki. To do niej przyciągać ma się HG-100.



Arkusze ciemnej, półprzepuszczalnej folii także mają ważne znaczenie. O ile wieczorem i nocą wyświetlane przez HG-100 informacje mogą być dobrze widoczne na wewnętrznej powierzchni szyby, to w dzień potrzebne jest "wspomaganie". Nim to właśnie są przyklejane arkusze o wymiarach 100 mm na 75 mm, odbijające obraz z HG-100.

Na żadnej ze stron urządzenia nie znalazły się znaki wskazujące na producenta urządzenia, co może wskazywać, że gadżet będzie pokazywać się na rynku pod innymi markami, produkowany jako sprzęt "no name" przez GlobalTop.

We wprowadzeniu wspomnieliśmy, że urządzenie jest nieco inne od tego, które pokazywał producent przed targami CeBIT. Prezentowane wtedy zdjęcia były tak naprawdę grafiką komputerową, a sprzęt planowano z bursztynowymi wyświetlaczami. W rzeczywistości tamten kolor niczym "bursztynowa komnata" zniknął, a zastąpiła go czerwień i nieco zieleni. Naszym zdaniem to zmiana na gorsze, ale być może znajdą się amatorzy nowej kolorystyki.

2