Co nowego w środku?
Dużo. Co prawda część nowości stanowi jedynie kosmetyczną zmianę lub właściwsze wykorzystanie istniejących możliwości, ale nawet drobiazgów nie należy lekceważyć. A to, co zaprezentował Intel, to bynajmniej nie drobiazgi.
Cóż my tu mamy? Większe pamięci cache – o tym już wiemy, 6 MB w układzie dual core i oczywiście 12 MB (2×6) w czterordzeniowym. Przy okazji „między wierszami” dowiadujemy się w ten sposób, że Penryn Quad Core będzie procesorem złożonym z dwóch chipów, podobnie jak dzisiejsze Core 2 Quad i Extreme (Kentsfield). Czy to dobrze, czy źle? Według Intela nie ma znaczenia, czy dwa jądra znajdują się na tym samym kawałku krzemu i mimo teoretycznie „odrębnego zdania” pod wpływem wyników testów musimy się z tym zgodzić. Ale o tym innym razem. Zresztą Penryn w wersji Quad otrzyma pewien istotny bonus, który zniweluje niedoskonałości wynikające z tego, że stanowi on w praktyce architekturę SMP na jednej podstawce. Będzie nim szybsza szyna FSB, która w serwerowych wersjach procesora (w których FSB rzeczywiście może być wąskim gardłem) otrzyma taktowanie 1,6 GHz. Przejdźmy jednak do szczegółów zmian w architekturze, które mają sprawić, ze Penryn będzie średnio o co najmniej 20 procent wydajniejszy niż Conroe.
