Praca z klawiaturami
Testując klawiatury w boju sprawdziliśmy przede wszystkim ich podstawową funkcję, a więc wygodę pisania. To najważniejszy czynnik, który powinien warunkować zakup takiego urządzenia. Klawiatury w tej części testu sprawdziliśmy w bardzo łatwy sposób, poświęcony każdemu z urządzeń rozdział został napisany za pomocą opisywanego modelu. A oto wrażenia.
Nie bez powodu wspominaliśmy często o rozmiarach niektórych klawiszy. W sprawnym pisaniu ich gabaryty mogły czasem przeszkadzać. Naszym zdaniem, najlepiej w tej próbie wypadł model SlimStar 310. Mimo swojej notebookowej budowy o niskim skoku i płaskich klawiszach, okazał się bardzo wygodny, nawet dla osoby pracującej z klawiaturami komputerów stacjonarnych. Uwagę w tym modelu zwracały nie tylko precyzyjnie funkcjonujące klawisze z wyczuwalnym miękkim skokiem, ale i sprawiające wrażenie idealnie dopasowanych klawisze multimedialne, dające możliwość pewnego uruchamiania wybranych funkcji.
Model SlimStar 250 okazał się klawiaturą najgłośniejszą. Podobnie jak Solargizer ma typowe, wysokie klawisze, jednak te w 250-tce stukają najbardziej donośnie. Delikatny skok klawisza pozwala wyczuć, kiedy dany guzik już działa. Generalnie, sprzęt jest wygodny, ale nie pozbawiony raczej zbędnych elementów. Przykładowo, zastosowana na nim rolka, mimo iż wyposażona w funkcje pochylania, raczej nie znajdzie wielu amatorów, wyposażonych już w rolkowe myszy.
Jako jedyny model, SlimStar 250 wyposażono w podpórkę dla nadgarstków. Mimo że nie jest wysoka, podczas pisania sprawdza się. Uwagę zwraca też bogata bateria przycisków multimedialnych (najwięcej z całej trójki), które, choć precyzyjne, nie dają tak dobrego wrażenia jak w SlimStar 310. Wciskając je nie zawsze można być pewnym "czy to już, czy jeszcze".
Zarówno model 310 i 250 to sprzęt przewodowy, który do podstawowego działania potrzebuje jedynie podłączenia ich wtyczek do komputerów. Dodatkowe funkcje są wykorzystywane dzięki oprogramowaniu. O nim za chwilę.
SlimStar 820 Solargizer niewątpliwie prezentuje się na biurku najbardziej okazale. Jednak nie jest on przywiązany do komputera tak jak poprzednicy. Sprzęt może pracować bezprzewodowo, jednak deklarowana przez producenta odległość 10 metrów, to wartość zapewne z otwartej przestrzeni. Zakamarki mieszkania potrafią skrócić tę odległość do około 5-6 metrów, nawet jeśli nadajnik i odbiornik ciągle "widzą się".
Z powodu sposobu działania, elementy tego zestawu wymagają najwięcej pracy potrzebnej przed uruchomieniem urządzeń. W komputerze musi znaleźć się odbiornik radiowy USB, urządzenia muszą się ze sobą połączyć, a wcześniej trzeba zapewnić im zasilanie. W przypadku myszy ogranicza się to do zainstalowania baterii. W klawiaturze jest to bardziej skomplikowane. Choć instalowanie tam baterii nie jest konieczne, klawiaturę trzeba podłączyć do komputera przewodem USB, odpowiadającym za naładowanie jej wbudowanego akumulatora. Podobno trwające około kwadransa ładowanie, pozwala później klawiaturze pracować, nawet bez światła, przez około 5 godzin. U nas wynik ten był nieco gorszy i wyniósł nieco ponad 4 godziny.
Panel słoneczny najwyraźniej sprawdził się w boju, ponieważ klawiatura w dobrze oświetlonym pomieszczeniu funkcjonowała bez kabla po upłynięciu podanych przez producenta 5 godzin. Szkoda, że producent nie przewidział możliwości podłączenia klawiatury przewodem do komputera i korzystanie z niej jak z typowego modelu przewodowego. Kabel jest, gniazdo jest, jednak funkcjonalności brak.
Gdy panel słoneczny zostanie zabrudzony można go wyczyścić dodawaną w zestawie specjalną, miękką szmatką.
Wygoda tej klawiatury pozostawia nieco do życzenia. Wadą są bardzo małe klawisze funkcyjne (F1...F12), jednak pozostałe sprawują się lepiej. Skok klawiszy jest wyraźny, ale miękki. Urządzenie pozwala pisać precyzyjnie.
Jeśli zerkniemy na przyciski dodatkowe, to tam należałoby wnieść nieco poprawek. Większość działa bez zarzutu, jednak grupę odpowiedzialną za sterowanie mediami, w tym uruchamianie odtwarzacza, wyciszanie, czy wstrzymywanie odtwarzania, umieszczono na pojedynczym, wielofunkcyjnym guziku. Taki gadżet sprawdza się może w komórkach, jednak na "słonecznej" klawiaturze Solargizer mogłoby być lepiej.
Ponieważ ostatni z opisywanych zestawów obejmuje także radiową myszkę, wspominamy nieco i o niej. Model jest raczej wygodny, pasuje nawet do dużych dłoni. Rolka, szczególnie w ruchach bocznych jest precyzyjna. Przy jej obracaniu można wyczuć delikatne przeskakiwanie.
Ciekawą opcją oferowaną przez mysz jest przycisk blokowania dostępu do komputera. Odpowiada za to umieszczony nad rolką guzik z symbolem kłódki. Wciśnięty, blokuje dostęp do komputera, a odblokowanie go możliwe jest dopiero po wpisaniu wcześniej ustalonego hasła.
Każda z klawiatur dostarczana jest z oprogramowaniem pozwalającym na wykorzystanie ich dodatkowych guzików. Programy te, w każdym z wypadków bardzo podobne, umożliwiają nawet przeprogramowanie działania niektórych przycisków. Możliwe staje się więc, by przycisk odpowiedzialny za uruchomienie programu Word, odpowiadał za startowanie innego edytora, innego typu programu, a nawet strony internetowej.
Programy nie są skomplikowane i nawet mało doświadczony użytkownik nie powinien mieć najmniejszego kłopotu z ich obsługą.
Na koniec niewielka uwaga o trwałości nadrukowanych na klawiszach literek. Trzy modele, z którymi mieliśmy czas nieco się pobawić, nie zdradzały symptomów niewielkiej trwałości znajdujących się na klawiszach znaków, jednak przez przypadek trafił do nas także model klawiatury Genius SlimStar Pro. Wyraźnie używany, zapewne w innych testach, zdradzał pierwsze oznaki słabnącej kondycji nadruków.
Testując klawiatury w boju sprawdziliśmy przede wszystkim ich podstawową funkcję, a więc wygodę pisania. To najważniejszy czynnik, który powinien warunkować zakup takiego urządzenia. Klawiatury w tej części testu sprawdziliśmy w bardzo łatwy sposób, poświęcony każdemu z urządzeń rozdział został napisany za pomocą opisywanego modelu. A oto wrażenia.
Nie bez powodu wspominaliśmy często o rozmiarach niektórych klawiszy. W sprawnym pisaniu ich gabaryty mogły czasem przeszkadzać. Naszym zdaniem, najlepiej w tej próbie wypadł model SlimStar 310. Mimo swojej notebookowej budowy o niskim skoku i płaskich klawiszach, okazał się bardzo wygodny, nawet dla osoby pracującej z klawiaturami komputerów stacjonarnych. Uwagę w tym modelu zwracały nie tylko precyzyjnie funkcjonujące klawisze z wyczuwalnym miękkim skokiem, ale i sprawiające wrażenie idealnie dopasowanych klawisze multimedialne, dające możliwość pewnego uruchamiania wybranych funkcji.
Model SlimStar 250 okazał się klawiaturą najgłośniejszą. Podobnie jak Solargizer ma typowe, wysokie klawisze, jednak te w 250-tce stukają najbardziej donośnie. Delikatny skok klawisza pozwala wyczuć, kiedy dany guzik już działa. Generalnie, sprzęt jest wygodny, ale nie pozbawiony raczej zbędnych elementów. Przykładowo, zastosowana na nim rolka, mimo iż wyposażona w funkcje pochylania, raczej nie znajdzie wielu amatorów, wyposażonych już w rolkowe myszy.
Jako jedyny model, SlimStar 250 wyposażono w podpórkę dla nadgarstków. Mimo że nie jest wysoka, podczas pisania sprawdza się. Uwagę zwraca też bogata bateria przycisków multimedialnych (najwięcej z całej trójki), które, choć precyzyjne, nie dają tak dobrego wrażenia jak w SlimStar 310. Wciskając je nie zawsze można być pewnym "czy to już, czy jeszcze".
Zarówno model 310 i 250 to sprzęt przewodowy, który do podstawowego działania potrzebuje jedynie podłączenia ich wtyczek do komputerów. Dodatkowe funkcje są wykorzystywane dzięki oprogramowaniu. O nim za chwilę.
SlimStar 820 Solargizer niewątpliwie prezentuje się na biurku najbardziej okazale. Jednak nie jest on przywiązany do komputera tak jak poprzednicy. Sprzęt może pracować bezprzewodowo, jednak deklarowana przez producenta odległość 10 metrów, to wartość zapewne z otwartej przestrzeni. Zakamarki mieszkania potrafią skrócić tę odległość do około 5-6 metrów, nawet jeśli nadajnik i odbiornik ciągle "widzą się".
Z powodu sposobu działania, elementy tego zestawu wymagają najwięcej pracy potrzebnej przed uruchomieniem urządzeń. W komputerze musi znaleźć się odbiornik radiowy USB, urządzenia muszą się ze sobą połączyć, a wcześniej trzeba zapewnić im zasilanie. W przypadku myszy ogranicza się to do zainstalowania baterii. W klawiaturze jest to bardziej skomplikowane. Choć instalowanie tam baterii nie jest konieczne, klawiaturę trzeba podłączyć do komputera przewodem USB, odpowiadającym za naładowanie jej wbudowanego akumulatora. Podobno trwające około kwadransa ładowanie, pozwala później klawiaturze pracować, nawet bez światła, przez około 5 godzin. U nas wynik ten był nieco gorszy i wyniósł nieco ponad 4 godziny.
Panel słoneczny najwyraźniej sprawdził się w boju, ponieważ klawiatura w dobrze oświetlonym pomieszczeniu funkcjonowała bez kabla po upłynięciu podanych przez producenta 5 godzin. Szkoda, że producent nie przewidział możliwości podłączenia klawiatury przewodem do komputera i korzystanie z niej jak z typowego modelu przewodowego. Kabel jest, gniazdo jest, jednak funkcjonalności brak.
Gdy panel słoneczny zostanie zabrudzony można go wyczyścić dodawaną w zestawie specjalną, miękką szmatką.
Wygoda tej klawiatury pozostawia nieco do życzenia. Wadą są bardzo małe klawisze funkcyjne (F1...F12), jednak pozostałe sprawują się lepiej. Skok klawiszy jest wyraźny, ale miękki. Urządzenie pozwala pisać precyzyjnie.
Jeśli zerkniemy na przyciski dodatkowe, to tam należałoby wnieść nieco poprawek. Większość działa bez zarzutu, jednak grupę odpowiedzialną za sterowanie mediami, w tym uruchamianie odtwarzacza, wyciszanie, czy wstrzymywanie odtwarzania, umieszczono na pojedynczym, wielofunkcyjnym guziku. Taki gadżet sprawdza się może w komórkach, jednak na "słonecznej" klawiaturze Solargizer mogłoby być lepiej.
Ponieważ ostatni z opisywanych zestawów obejmuje także radiową myszkę, wspominamy nieco i o niej. Model jest raczej wygodny, pasuje nawet do dużych dłoni. Rolka, szczególnie w ruchach bocznych jest precyzyjna. Przy jej obracaniu można wyczuć delikatne przeskakiwanie.
Ciekawą opcją oferowaną przez mysz jest przycisk blokowania dostępu do komputera. Odpowiada za to umieszczony nad rolką guzik z symbolem kłódki. Wciśnięty, blokuje dostęp do komputera, a odblokowanie go możliwe jest dopiero po wpisaniu wcześniej ustalonego hasła.
Każda z klawiatur dostarczana jest z oprogramowaniem pozwalającym na wykorzystanie ich dodatkowych guzików. Programy te, w każdym z wypadków bardzo podobne, umożliwiają nawet przeprogramowanie działania niektórych przycisków. Możliwe staje się więc, by przycisk odpowiedzialny za uruchomienie programu Word, odpowiadał za startowanie innego edytora, innego typu programu, a nawet strony internetowej.
Programy nie są skomplikowane i nawet mało doświadczony użytkownik nie powinien mieć najmniejszego kłopotu z ich obsługą.
Na koniec niewielka uwaga o trwałości nadrukowanych na klawiszach literek. Trzy modele, z którymi mieliśmy czas nieco się pobawić, nie zdradzały symptomów niewielkiej trwałości znajdujących się na klawiszach znaków, jednak przez przypadek trafił do nas także model klawiatury Genius SlimStar Pro. Wyraźnie używany, zapewne w innych testach, zdradzał pierwsze oznaki słabnącej kondycji nadruków.
