Pilot
Logitech Harmony 885 należy do grupy pilotów o ergonomicznej budowie, podobnie zresztą jak opisywany przez nas jakiś czas temu model Harmony 675. W porównaniu z "niższymi" modelami firmy, oznaczanymi liczbami 525, 555 czy 585, nie jest prostokątny, ale ma już ciekawy, wymodelowany kształt pozwalający na wygodne umieszczenie go w dłoni, ze zwężeniem w środkowej partii, umożliwiającym pewniejszy chwyt. Dodatkowym udogodnieniem są wyżłobione w spodniej części pilota kształty, pozwalające na lepsze ułożenie palców
Front pilota Harmony można podzielić na trzy części. Pierwsza z nich, "górna", to 2-calowy, kolorowy wyświetlacz LCD, który podczas sterowania wybranych urządzeń staje się interfejsem, dzięki któremu można wybierać opcje kontrolujące wybrane urządzenie, ale i ich grupy. Ekran kryje się pod błyszczącym plastikowym okienkiem, które jak nietrudno zgadnąć, strasznie się "paćka" i widać na nim każde odbicie palca. Amatorzy sterylnej elektroniki korzystający z tego pilota muszą zaopatrzyć się w szmatkę i trochę tolerancji.
Druga z partii pilota to klawisze otaczające ekran, umożliwiające sterowanie wyświetlanymi tam opcjami oraz guziki znajdujące się pod ekranem, umożliwiające kontrolowanie podstawowych funkcji telewizorów, w tym głośności, zmiany programów, wyciszania głosu i telegazety. To tutaj także znajduje się duży, okrągły przycisk pozwalający na poruszanie się w menu wyświetlanych na ekranie telewizora czy monitora.
Bezpośrednio pod wyświetlaczem jest jeszcze kilka klawiszy sterujących menu ekranowym wraz z guzikiem odpowiedzialnym za sterowanie podświetleniem ekranu (dla zminimalizowania zużycia energii).
Dolna część pilota została zajęta przez przyciski numeryczne, kilka guzików pozwalających obsługiwać magnetowidy i nagrywarki cyfrowe oraz przyciski kontrolujące zestawy typu set top box. Cała dolna partia przycisków jest wykonana z plastiku w kolorze obudowy pilota.
Harmony 885 prezentuje się świetnie, dobrze leży w dłoni, a dostęp do wszystkich przycisków możliwy jest kciukiem trzymającej pilot ręki. Nie oznacza to jednak, że sterowanie jedną dłonią jest zawsze wygodne.
Po odwróceniu pilota zauważyć można, że jest on zasilany akumulatorem, a nie standardowymi bateriami. Za to, by pozostawał on cały czas napełniony energią, odpowiada stacja dokująca, z którą urządzenie łączy się widocznymi na spodzie trzema stykami.
Tym, co może zainteresować oglądającego Harmony 885, są jeszcze dwa "okienka" dla podczerwieni. O ile jednak to w górnej części urządzenia odpowiada za wysyłanie sygnałów do urządzeń elektronicznych (dodatkowo uzbrojone jest w złącze mini USB), to drugie, znajdujące się po przeciwnej stronie pilota, nie służy do sterowania. To miejsce, w które w razie potrzeby należy wycelować oryginalny pilot danego urządzenia, by sterownik Harmony 885 mógł "nauczyć się" nowych funkcji.
Ostatnim ważnym elementem opakowania jest "nieodłączna" część zestawu, umożliwiająca naładowanie akumulatora. To stacja dokująca. Element ten jest wyjątkowo płaski, i nie powinien burzyć elegancji miejsca, w którym zostanie umieszczony.
Zastosowanie stacji dokującej ma jeszcze jedną zaletę. Jeśli domownik lub domownicy nauczą się odkładać pilot po skończonych seansach audio wideo na stację, umożliwi to nie tylko stałe utrzymywanie poziomu energii w bateriach na bezpiecznym poziomie, ale i na łatwe odszukanie go. Długość przewodu łączącego stację dokującą z gniazdkiem to około 180 cm. Na jego końcu znajduje się niewielki transformator.
Celowo w opisie zawartości pudełka pominęliśmy płytę CD z oprogramowaniem, gdyż zawsze lepiej zajrzeć na stronę internetową producenta, by pobrać stamtąd najnowszą jego wersję. Tak było i w naszym przypadku, a płyta CD z opakowania okazała się zbędna.
Logitech Harmony 885 należy do grupy pilotów o ergonomicznej budowie, podobnie zresztą jak opisywany przez nas jakiś czas temu model Harmony 675. W porównaniu z "niższymi" modelami firmy, oznaczanymi liczbami 525, 555 czy 585, nie jest prostokątny, ale ma już ciekawy, wymodelowany kształt pozwalający na wygodne umieszczenie go w dłoni, ze zwężeniem w środkowej partii, umożliwiającym pewniejszy chwyt. Dodatkowym udogodnieniem są wyżłobione w spodniej części pilota kształty, pozwalające na lepsze ułożenie palców
Front pilota Harmony można podzielić na trzy części. Pierwsza z nich, "górna", to 2-calowy, kolorowy wyświetlacz LCD, który podczas sterowania wybranych urządzeń staje się interfejsem, dzięki któremu można wybierać opcje kontrolujące wybrane urządzenie, ale i ich grupy. Ekran kryje się pod błyszczącym plastikowym okienkiem, które jak nietrudno zgadnąć, strasznie się "paćka" i widać na nim każde odbicie palca. Amatorzy sterylnej elektroniki korzystający z tego pilota muszą zaopatrzyć się w szmatkę i trochę tolerancji.
Druga z partii pilota to klawisze otaczające ekran, umożliwiające sterowanie wyświetlanymi tam opcjami oraz guziki znajdujące się pod ekranem, umożliwiające kontrolowanie podstawowych funkcji telewizorów, w tym głośności, zmiany programów, wyciszania głosu i telegazety. To tutaj także znajduje się duży, okrągły przycisk pozwalający na poruszanie się w menu wyświetlanych na ekranie telewizora czy monitora.
Bezpośrednio pod wyświetlaczem jest jeszcze kilka klawiszy sterujących menu ekranowym wraz z guzikiem odpowiedzialnym za sterowanie podświetleniem ekranu (dla zminimalizowania zużycia energii).
Dolna część pilota została zajęta przez przyciski numeryczne, kilka guzików pozwalających obsługiwać magnetowidy i nagrywarki cyfrowe oraz przyciski kontrolujące zestawy typu set top box. Cała dolna partia przycisków jest wykonana z plastiku w kolorze obudowy pilota.
Harmony 885 prezentuje się świetnie, dobrze leży w dłoni, a dostęp do wszystkich przycisków możliwy jest kciukiem trzymającej pilot ręki. Nie oznacza to jednak, że sterowanie jedną dłonią jest zawsze wygodne.
Po odwróceniu pilota zauważyć można, że jest on zasilany akumulatorem, a nie standardowymi bateriami. Za to, by pozostawał on cały czas napełniony energią, odpowiada stacja dokująca, z którą urządzenie łączy się widocznymi na spodzie trzema stykami.
Tym, co może zainteresować oglądającego Harmony 885, są jeszcze dwa "okienka" dla podczerwieni. O ile jednak to w górnej części urządzenia odpowiada za wysyłanie sygnałów do urządzeń elektronicznych (dodatkowo uzbrojone jest w złącze mini USB), to drugie, znajdujące się po przeciwnej stronie pilota, nie służy do sterowania. To miejsce, w które w razie potrzeby należy wycelować oryginalny pilot danego urządzenia, by sterownik Harmony 885 mógł "nauczyć się" nowych funkcji.
Ostatnim ważnym elementem opakowania jest "nieodłączna" część zestawu, umożliwiająca naładowanie akumulatora. To stacja dokująca. Element ten jest wyjątkowo płaski, i nie powinien burzyć elegancji miejsca, w którym zostanie umieszczony.
Zastosowanie stacji dokującej ma jeszcze jedną zaletę. Jeśli domownik lub domownicy nauczą się odkładać pilot po skończonych seansach audio wideo na stację, umożliwi to nie tylko stałe utrzymywanie poziomu energii w bateriach na bezpiecznym poziomie, ale i na łatwe odszukanie go. Długość przewodu łączącego stację dokującą z gniazdkiem to około 180 cm. Na jego końcu znajduje się niewielki transformator.
Celowo w opisie zawartości pudełka pominęliśmy płytę CD z oprogramowaniem, gdyż zawsze lepiej zajrzeć na stronę internetową producenta, by pobrać stamtąd najnowszą jego wersję. Tak było i w naszym przypadku, a płyta CD z opakowania okazała się zbędna.
