artykuły

Bellwood BMP 151 - proste MP3 z OLED

40
13 marca 2007, 12:45 Piotr Bulski
Nasłuchujemy

By usłyszeć cokolwiek z nowego odtwarzacza, potrzebne są słuchawki. Tutaj niestety tradycyjnie producenci oszczędzają, a tylko niektóre firmy oferują coś powyżej przeciętnej, generalnie zawieszonej nisko. Słuchawki Bellwooda zintegrowano ze sznurkiem na szyi. Całość jest wystarczająco długa, by trafić do kieszeni koszuli lub wewnętrznej kieszeni marynarki. Nie ma co jednak marzyć, by umieścić odtwarzacz w kieszeni spodni. Zawieszony na szyi, zabezpieczony przed upadkiem metalowym uszkiem, znajduje się na wysokości brzucha.



Jak wspomnieliśmy, słuchawki do najlepszych nie należą. Oferowana przez zestaw głośność jest wystarczająca, nawet jak warunki miejskiego zgiełku. Nawet przy najwyższym poziomie głośności nie da się usłyszeć "skrzeczenia". Siła dźwięku to jedyna prawdziwa zaleta, którą można docenić. Dźwiękom brakuje, niemal jak zwykle, niskich tonów, a ratunkiem jest wymiana słuchawek.

Doraźnie można ratować się jednym z sześciu ustawień equalizera, wyraźnie modyfikujących to, co słychać w słuchawkach (naszym zdaniem najlepsze ustawienie to "pop"). Odtwarzacz nie zapewnia możliwości nastawienia własnych parametrów equalizera, a pozwala jedynie skorzystać z wartości predefiniowanych.



Słuchawki działają też jako antena dla tunera radiowego. Jeśli więc przewód jest odpowiednio długi, trudniej jest usłyszeć w programach radiowych szumy i trzaski oraz je nagrać (podczas rejestracji sygnału z tunera), nie wspominając już o wyszukiwaniu słabszych stacji. Przy zastosowaniu słuchawek z pudełka tuner działa poprawnie.



6