Poza 3 GHz
Zmieniamy cooler na dobrze znany Czytelnikom Scythe Infinity i, zanim cokolwiek uda nam się zrobić, stajemy wobec „poważnego” problemu. Otóż konstruktorzy płyty ASUS P5N32-E SLI, projektując jej system chłodzenia bardzo wzorowali się na wzorcach Intela, według których układy płyty chłodzone są strumieniem powietrza wypływającym z wentylatora procesora. Tymczasem Scythe dmucha tak, że do radiatorów chipsetu nie dociera żaden powiew, a chipset nForce 680i SLI nie należy do chłodnych.

Rozwiązanie okazało się proste i skuteczne, choć można mu zarzucić pewien niedostatek elegancji... Wróćmy jednak do gigaherców naszego E4300.
Uzyskanie 3,150 GHz nie stanowiło żadnego problemu, do stabilnej pracy procesor wymagał jednak zwiększenia napięcia zasilającego o kolejne 0,1 V.

Odwdzięczył się za to także stabilnym działaniem z zegarem 3,375 GHz.


Może jeszcze trochę? Z tego co wiemy, inni, którym E4300 wpadł w ręce, uzyskiwali wyniki pomiędzy 3,4 a 3,5 GHz.

Działa!
3,450 GHz, system startuje poprawnie, niestety, testy po pewnym czasie działania załamują się, bądź zawieszając komputer, bądź nawet go resetując. Dalsze, już drastyczne zwiększanie napiecia zasilającego procesor, do 1,60 V, nie przynosi niestety poprawy sytuacji. Można nawet stwierdzić, że nastąpiło pogorszenie – przy wyższym napięciu testy „wysypują się” wcześniej.
Podobne rezultaty uzyskaliśmy przy nieco niższej częstotliwości. Za to w pełni wyjaśniła się przyczyna załamywania pracy programów – monitorując temperaturę procesora podczas krótkotrwałej pracy programu Orthos, udało nam się zarejestrować takie oto wskazanie:
No i wszystko jasne – zawiódł nas Scythe! Niestety, nie zdołaliśmy w pełni ustalić, czy dlatego, że był za słaby, czy też popełniliśmy jakiś błąd przy jego montażu na procesorze (to nie jest prosty zabieg! ;-). Na przeszkodzie w wyjaśnieniu problemu stanął nam kurier, zgłaszający się po procesor... Jedno jest pewne – przy wydajniejszym chłodzeniu dałoby się uzyskać około 3,5 GHz i raczej nie więcej.
